wtorek, 20 grudnia 2011

Książka pod choinkę


Pod choinką najlepiej znaleźć książkę.

Proszę się przemóc i przeczytać dalej.

Ktoś czyta?

Jeśli nie, to trudno, w moim życiu i tak nic się nie zmieni. Bo jedyną niezmienną sprawą w nim są książki. Zmieniały się “okoliczności życiowe”, mieszkania, miasta, w których żyłam, ludzie pojawiali się i znikali, zwierzęta przychodziły i odchodziły, słowem wszystko się zmieniało, tylko nie książki. Wędrowały po mieszkaniach, które zajmowałam,były pakowane w kartony, przewożone, wnoszone po schodach, wycierane z kurzu i stawiane na półkach, według klucza, oczywiście. Do tych, które już były, dołączały nowe, otrzymane w prezencie, kupione za odkładane kieszonkowe, a potem za zarobione samodzielnie pieniądze. Było mnie stać na jedną książkę (jeśli nowa) i dwie, czasem trzy (jeśli z antykwariatu) w miesiącu. Dylematu: nowa szmatka czy książka nie znałam. Znałam antykwariaty warszawskie, łódzkie, poznańskie, krakowskie. Żyję z książkami.

Błędem byłoby sądzić, że to nudne życie.

Powiedziałabym, że jest to życie pełne SZALEŃSTWA.

Po pierwsze: szaleństwo katalogowania.1 Ustawianie książek na półkach według klucza: literatura narodów czy według rodzajów literackich? Porządek alfabetyczny czy chronologiczny? A może porządek “ulubienia”? Według wielkości czy jakkolwiek, na stojąco czy leżąco?

Po drugie: szaleństwo pozycji przyjmowanych podczas czytania. Na łóżku, na plecach z książką w wyciągniętych nad głową rękach, potem w jednej ręce (żeby tamta odpoczęła), na boku (jak się obie zmęczą), na brzuchu, rozciągnięta w poprzek, z książką na podłodze, podczas gdy leży się na łóżku... Pod kocem, pod kołdrą, w wannie. Skulona w kręgu światła lampki, poza którym ciemność nocy. Przy stole, z książką za talerzem podczas jedzenia albo w uniesionej ręce (problem przewracania kartek), leżąca na stole, z głową opartą na łokciu, z nogą podkurczoną pod brodą - jedną albo obiema, z nogami poskręcanymi pod krzesłem... Czytanie w pociągu, w autobusie, tramwaju, w poczekalniach wszelkiego rodzaju, w kawiarni, w parku na ławce albo na trawie, na plaży.
Szaleństwo dodatków do czytania: pogryzanie orzechów, wyjadanie nutelli, popijanie herbaty, czekolady, kawy, kakao, palenie papierosów (przypadek znany mi z rodziny).

Szaleństwo gestów i zachowań towarzyszących: kręcenie włosów na palcu, gryzienie paznokci, machanie nogami, nagłe zamyślanie się, pokrzykiwanie ze zdumienia (przypadek znany mi z mojej klasy), śmianie się w głos, uśmiechanie się pod nosem, komentowanie, nieprzeparty odruch czytania bliskim co lepszych fragmentów.

Szaleństwo zwyczajów związanych z czytaniem: zakładki kupowane specjalnie albo robione z papierka po gumie do żucia, rozkładanie książki grzbietem do góry, zaginanie rogów, zapamiętywanie stron, system czytania do końca rozdziału, do końca strony, do akapitu. Podkreślanie ważnych zdań (ołówkiem albo długopisem – czarnym albo czerwonym, albo każdym, jaki jest pod ręką), notatki na marginesach, naklejanie samoprzylepnych karteczek tamże albo na wewnętrznych stronach okładki. Czytanie jednej książki od początku do końca albo czytanie wielu książek jednocześnie, zostawianie ich w różnych miejscach, aby mieć zawsze jakąś na podorędziu, noszenie książek z sobą w torbie, kieszeni, plecaku. Trzymanie książek na stoliku nocnym albo pozwalanie im na panoszenie się w łóżku...

Szaleństwo znakowania: wykrzykniki, pytajniki, kropki, ramki (linia prosta albo falowana), buźki, serduszka...

Cały świat czytania.

To jaką książkę chcielibyście pod choinkę?

1Sformułowanie zaczerpnęłam z tytułu książki Umberto Eco.


AJ

5 komentarzy:

  1. Bardzo niechętnie czytam książki, ale są dwie pozycję, za które bym się nie pogniewał, gdybym ujrzał je pod choinką, a mianowicie "Mein Kampf" wiadomego autorstwa oraz "Buszujący w zbożu" J.D Salingera. Pierwsza podobno zmienia ogląd na świat, co mnie intryguje, bo nie wiem jak książka może wpłynąć na moje życie. Druga zaś porusza problemy nastolatków, którym sam jestem.

    OdpowiedzUsuń
  2. chcę Biblię ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc, nie wiem,jak apologia narodu niemieckiego i jawna pogarda dla każdego innego, a zwłaszcza dla Słowian, do których się zaliczają Polacy, mogłaby zmienić ogląd świata młodego Polaka właśnie. Życzę Salingera pod choinką - to książka, którą trzeba czytać, kiedy ma się naście lat - ja przeczytałam później, już byłam za stara:) AJ

    OdpowiedzUsuń
  4. przecież Pani ma właśnie naście lat :D

    Książkę? Brrrr... Jak już to coś typu "budowa silników odrzutowych" czy "programowanie c++/java itp." :D no ale, żeby nie było, że nic nie czytam to też poproszę o serię "Wiedźmina" A. Sapkowskiego bo na ten moment nie udało mi się wszystkich doczytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja bym chciał Kamasutrę, zawsze to miło popatrzeć na coś z pogranicza erotyki i sztuki, reportaże Tochmana,Kołakowskiego Liberalizm w kościele katolicjim, cos Jellinek.

    OdpowiedzUsuń