czwartek, 15 grudnia 2011

Walka prowadząca ku szczytom?


Problemem nauczyciela jest to, że ledwie wypuści w świat człowieka, z którym przedyskutował wiele kwestii (czasem się udaje), przeżył niejedną chwilę grozy, a czasem nawet chwilę intelektualnej albo emocjonalnej przyjemności, we wrześniu spotyka znowu dzieciucha i musi całą robotę zaczynać od początku. Trzeba wyobrażać sobie Syzyfa szczęśliwym... jak pisał Camus.1
Dlatego trzeba lubić ten zawód i lubić ludzi, ludzi w ogóle, a młodszych ludzi, zwłaszcza. Czasem jest trudno – szkoła to, niczym bronowicka chata, Polska w miniaturze. Nauczyciel jest jeden, a w ciągu dnia ma do czynienia z, powiedzmy, 200 (dwustoma) osobami. Są wśród nich zmęczeni życiem, entuzjastyczni, wiecznie niezadowoleni, nastawieni zawsze optymistycznie, roszczeniowi, umiejący współpracować, nietolerancyjni (baaaardzo), tolerancyjni, wrogo nastawieni, życzliwi... wymieńcie jakąkolwiek cechę, a zobaczę w myślach konkretnego młodszego człowieka. Dodatkowo, każda z tych osób może na przykład źle się czuć, mogła przed wyjściem do szkoły pokłócić się z rodzicami, w sobotę zerwać z chłopakiem/dziewczyną itd. I wszystkim im trzeba, bo tak każe Podstawa Programowa udostępnić wiedzę o... do wyboru: Dziadach Mickiewicza, mitozie i mejozie, prawie Ohma, przećwiczyć wielomiany, analizę tekstu, odczytywanie mapy, szukanie informacji w tekście źródłowym... To trudny zawód. Jak każdy, w którym ma się do czynienia z ludźmi. A ludzie są tacy jak kupcy w perskiej bajce z wczorajszego wpisu. Społeczeństwo polskie, którego, powtórzę, społeczność szkolna jest miniaturową wersją, dodatkowo jeszcze jest w większości bardzo zamknięte. Nastawione na odbiór, a nie osobiste zaangażowanie, krytykę, ocenę, a nie obserwację i bardzo niechętne wobec wszelkich innowacji, wrogie wobec jakiegokolwiek przejawu inności, a poza tym zakompleksione i odreagowujące na innych. I próbuj tu, nauczycielu, motywować do nauki, zachęcać do samodzielnego myślenia, oczekiwać krytycyzmu i formułowania swojego zdania. I nie okaż, broń Boże, zniecierpliwienia, słysząc powtarzane bezmyślnie komunały, nie wzdychaj, stykając się ze stereotypowym rozumieniem rzeczywistości, postaraj się nie zauważać ironicznych uśmieszków pod swoim adresem, nie skrzyw się, widząc wszechobecne znudzenie i brak ambicji – może to być odczytane jako promocja twoich poglądów, a ty masz być obiektywny. MOTYWUJ, ZACHĘCAJ, OKAZUJ ZROZUMIENIE, WSPIERAJ, STAWAJ NA RZĘSACH – za to ci w końcu płacą. Okej. Wyobrażam sobie Syzyfa szczęśliwym.

AJ

1Camus A., Mit Syzyfa, Warszawa 2001, s.110.

7 komentarzy:

  1. Faktycznie, trzeba przyznać, że praca nauczyciela, to często wielka improwizacjia aktorska, Właśnie dlatego całe życie dzieci słyszą od swoich roziców (zazwyczaj nie nauczycieli) "dziecko... wszystko, tylko nie praca w szkole". Osobiście nauczyciele są dla mnie bohaterami, którzy nie boją się wejść w konfrontację z młodym człowiekiem, zmotywować go, nauczyć i sprawić by zapamiętał go na całe życie (bo czesto pamięta się tylko te dobre rzeczy). Niestety, nie każdy bohaterem być musi... Ale i tak staram się nie mieszać tych ludzi z błotem, bo sama osobiście nie maiałabym cierpliwości do większości uczniów... Mam nadzieję, że choć trochę poprawiłam Pani humor :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gałczyński pomimo dużej odmienności od innych poetów na zbyt długo nie oderwał klasy od znudzenia na polskim (taka klasa), ale są tacy, którzy mimo słabej ich wiedzy, słuchają i starają się to pojąć swoim malutkim umysłem. Sądzę, że właśnie dla takich osób warto się wysilić podczas pracy. Bo niektórzy widzą wkład i wysiłek.

    Więc spokojnie. Na pewno w każdej klasie są tacy, którym zależy i to na nich warto skupić uwagę a życie stanie się piękniejsze.
    JESTEM Z MAT-FIZU i uważam, że lekcje polskiego zazwyczaj są wciągające, a szczególnie wolne dyskusje bo wtedy najwięcej się zapamiętuje. Do notatek w zeszycie itak nigdy nie zajrzałem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej u nauczyciela cenię zrozumienie dla drugiego. Pani chyba to ma, bo zauważa ( jak mało kto w tej szkole, a może jako jedyna?), że uczniowie wracając ze szkoły do domu też mają swoje życie, obowiązki, problemy, które w oczach dorosłych są błahe, a dla nas to koniec świata. I może też po prostu, jak KAŻDY człowiek, z czystego lenistwa chcemy czasem odpocząć!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziękuję za wszystkie próby poprawienia mojego, rzeczywiście wczoraj wisielczego, humoru - udało się!

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że nastawienie uczniów odzwierciedla się najbardziej, gdy czuje nastaiwnie nauczyciela. Jeśi lekcja wygląda tak: Przychodzimy, nauczyciel sprawdza prace domową, robimy zadania na lekcji lub ma miejsce "suchy" wykłąd, następnie znów mamy zadawaną prace domową, wychodzimy z klasy. To nie ma się co dziwić, że uczniowie są zmęczeni i wykazują brak zaangażowania.
    Ciężko jest pracować z uczniem po takich lekcjach. Mam tego świadomość.
    Nie ma co zrzucać winy na nauczycieli jak i na uczniów. Uczniowie-nie wszyscy są chętni do pracy, jakiejkolwiek. Nauczyciele-Nie są w stanie dogodzić dwustu osobą dziennie. Mogą jedynie starać się być wyrozumiałym człowiekiem, często uśmiechniętym z dobrym nastawiniem do klasy. Wszystko zależy od ludzi, gdy klasa jest dojrzała i ma choć odrobinę chęci nauki, zawsze odbierze takiego nauczyciela pozytywnie.
    Bardzo cenię sobie nauczycieli, którzy ROZMAWIAJĄ z uczniami. Tak nasza klasa ostatnio o artykule w gazecie. Ale też na inne życiowe tematy, które dotykają i nas-uczniów i nauczycieli. Czasem 10 min rozmowy może sprawić, że z ten zmęczony życiem człowiek, odworzy swoje usta na dalszą część lekcji. Pomyśli: Ktoś tu chce mnie wysłuchać. Stara sie mnie zrozumieć. Nie jest złośliwy, chce pomóc. Dlaczego ja mam tego nie odwzajemnić? Jako jeden z niewielu nauczycieli, DZIŚ na to zasługuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro tak Pani nie lubi kontaktu z uczniami, to PO CO PANI JEST NAUCZYCIELEM ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam takie przejawy czytania bez zrozumienia. Wyjaśniam więc bardzo dokładnie powyższy tekst: jego celem było swego rodzaju ulżenie sobie po ciężkim dniu. LUBIĘ kontakt z uczniami. Bardzo. Ale, jak napisałam, spotyka się dziennie dwieście osób w różnych humorach i o różnym nastawieniu do życia i do siebie (jak autor/ka komentarza na przykład)i czasem jest trudno. To wszystko. Jestem pewna, że przedstawiciel każdego zawodu czasem ma gorszy dzień i chce sobie ponarzekać.

    OdpowiedzUsuń