niedziela, 11 grudnia 2011

Uwaga: problem!


Nie mam zamiaru wkładać kija w mrowisko ( tzn. nie miałam do tej chwili), bo temat budzi emocje, a niestety nie gwarantuje rozstrzygnięcia. Gniecie mnie on jednak od wielu dni, więc żeby sobie ulżyć, pytam głośno, czemu w szkolnym matrixie określenie humanista wymawiane jest jak obelga? Czemu jest jednoznaczne z debilizmem lub, w najlepszym wypadku, opóźnieniem intelektualnym? Czemu ten zwrot do słabo radzących sobie z matematyką, fizyką lub chemią uczniów klas humanistycznych jest nasycony pogardą? Czemu nieumiejętność albo i niechęć do układania świata wg wzorów jest tak godna potępienia? I wreszcie skąd pewność, że tylko oni – humaniści - zasilą za parę lat kolejkę po zasiłek dla bezrobotnych? Zwłaszcza w kraju, w którym niczego nie można być pewnym. Chyba już nawet dzieciak ma świadomość, że ŻADEN kierunek nie gwarantuje sukcesu zawodowego, ba! chociażby jakiejkolwiek pracy w swojej wymarzonej profesji. Skąd więc pewność, że tylko absolwenci kierunków humanistycznych są skazani na porażkę? W końcu zawsze można trafić do szkoły, nawet po kierunkach ścisłych, czyż nie? Tyle, że i nauczycielowi przyda się czasem porada prawnika, pomoc psychologa, wiedza historyka itd.
A przecież humanistą jest każdy, kto zada sobie fundamentalne pytanie o sens tego, po co chodzi po tym świecie. No można oczywiście bez tego przeżyć, ale w takim razie po co zeszliśmy z drzewa? I po co mi wzór na pole kwadratu czy znajomość wszystkich rzek świata, jeśli nie zapytam siebie: po kiego grzyba tu jestem. Lekcje szkolne poświęcone takim pytaniom można oczywiście uznać za bezsensowne, zmuszanie kogoś do czytania książek również, zwłaszcza że literatura przeszkadza dobrym ludziom, bo budzi, obnaża i mówi: taki jesteś! A po co mają się czegoś o sobie dowiadywać?1 W ogóle literatura i rozważania nad nią są czymś niepoważnym, niepraktycznym Przypominam jednak, że pierwsi filozofowie byli naukowcami w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, w starożytności takich rozróżnień nie czyniono. Przez kolejne epoki głos w sprawie literatury zabierały autorytety w dziedzinach ścisłych, co się więc stało, że dziś humanista to brzmi jak nieudacznik, nieokreślony życiowo, ułomny? Jakim prawem pod adresem młodych ludzi, którzy zdecydowali się na taki profil wyraża się pogląd, że do niczego się nie nadają?

DB
1 W. Jerofiejew 











Jest sobota. Cały dzisiejszy dzień spędziłam na odgruzowywaniu mojego mieszkania, które zapuściłam poświęcając się pracy – sprawdzaniu, czytaniu, przygotowywaniu, szukaniu, rozmyślaniu i innym, temu podobnym, błahym zajęciom humanisty. Praktyczne, pożyteczne zajęcia, typu odkurzanie, ścieranie kurzu, mopowanie podłóg, tudzież mycie klozetu odeszły na bok na cały tydzień, ponieważ człowiek, jakim jestem ( genetycznie przekazywane adhd ) nie radzi sobie z tyloma obowiązkami naraz. Bardzo mi przykro: jestem ułomna. Albo mam porządek w domu (rzadko), albo jestem w miarę kompletna duchowo i umysłowo. Wybieram to drugie najczęściej. No, ale dzisiaj postanowiłam zadość uczynić domostwu, żeby dało się w nim mieszkać. Po co to piszę? Po to, żeby uczynić WSTĘP. Bo oto: sprzątanie NIE UCHRONIŁO MNIE JEDNAK PRZED MYŚLENIEM o kondycji ludzkiej. I o absurdalnym dla mnie podziale na „humanistów” i „ścisłowców”. Staję bezradna wobec pogardy dla humanistów. Gdzie i kiedy to się zaczęło? Gdzie jest początek tej wrogości? Skąd się ona wzięła? Czy pogarda dla humanistów ma zastąpić nietolerancję dla mniej sprawnych fizycznie lub psychicznie, czy innych? Czy teraz humaniści mają być „chłopcem do bicia”? W następnej wojnie to humaniści mają być prześladowani? O co chodzi, bo ja tego nie rozumiem? Dlaczego nagle moje tysiące przeczytanych (często kilkakrotnie) i przemyślanych książek i setki tysięcy przeczytanych i przemyślanych artykułów, setki poznanych arcydzieł malarskich, a także setki obejrzanych i przemyślanych filmów i spektakli teatralnych są czymś nikłym wobec funkcji kwadratowej, obliczeń procentowych czy wiedzy o plantacjach soi na świecie? Dlaczego? Dlaczego moja wiedza historyczna, filozoficzna, psychologiczna, literacka wreszcie, czyni mnie człowiekiem drugiej kategorii dla znawców całek, populacji bydła, różniczek, powierzchni nieciągłości i pochodnych? Jakim prawem ci, którzy mówią : „włanczać” i że „pisze tu rok dwutysięczny dwunasty” czują się lepsi ode mnie? Skoro ja, mówiąca poprawnie, nie czuję się lepsza od nich?
Coś złego dzieje się ze światem, skoro pojawiają się takie problemy.
Infantylizuje się.
Albo nudzi.
Człowiekowi mądremu i dojrzałemu nie przyjdzie do głowy pogarda dla drugiego człowieka.

AJ

16 komentarzy:

  1. Korzystając z "humanistycznego" wykształcenia pobawiłbym się w niejakiego Friedricha Nietzsche i podzielił szkolną grupę badaną na "humanistów" oraz "chómanistów":) Ci pierwsi to ludzie "na profilu" mający zainteresowania i chęci pozwalające im choć na tróję z matmy czy fizyki. Drudzy to z kolei grupa zawodowych leni, którym się wydaje, że liczenie w ramach tabliczki mnożenia czy pod kreskę nie przystoi uczniowi na profilu z rozszerzonym polskim i historią (nie wspomnę już o ocenach właśnie z historii czy jakże humanistycznej wiedzy o społeczeństwie). Przyszli na profil humanistyczny bo najłatwiej i wysilać się nie trzeba. Leonardo się w grobie przewraca, gdy widzi kogo współcześnie nazywa się humanistą. Ja też się przekręcę jak ktoś mi powtórzy jeszcze raz, że sam jestem sobie winien, gdy na pewno w przyszłości nie będę mógł znaleźć pracy, bom leń i nie chciało mi się uczyć rzeczy praktycznych w szkole.
    A teraz przepraszam za popełniony komentarz, dziękuję za uwagę i dobranoc. Muszę być wyspany, aby udowodniać światu nieustannie, że na coś mogę się przydać i nie jestem pasożyt społeczny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego rodzaju podział nie podlega dyskusji. Nie rozmawiamy o "niemyślących w ogóle", tylko o "myślących inaczej". Mnie raczej interesuje, jak sklasyfikować człowieka, który jest wybitnym ścisłowcem, ale jednocześnie homofobem i rasistą? Przeczytał wprawdzie w życiu niejedną książkę, nawet umie się o niej wypowiedzieć, ale nie przekłada tej refleksji na swoje życie. Nie potrafi znieść wokół siebie odmienności. Bo nie mieści się we wzorach i definicjach. A przecież to właśnie humanizm - poszanowanie drugiego człowieka, jego niezbywalnego prawa do bycia INNYM.To po prostu przejaw inteligencji...

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło przeczytać w końcu mądry artykuł. Jednakże zgadzam się z osobą "na górze", że w dzisiejszych czasach do klas humanistycznych nie wybierają się miłośnicy literatury, lecz uczniowie, którzy nie dostali się nigdzie indziej, bądź nie lubią matematyki, fizyki, chemii, biologii [...], więc zostaje im klasa humanistyczna. Historii, j.polskiego i WOS-u też nie lubią, "no ale to da się wykuć". Taka jest niestety prawda o współczesnych "humanistach". Takie wypowiedzi kształtują zdanie innych o tych uczniach. Oni oczywiście będą się bronić, bo co im pozostaje?.. To prawda, że humanistą powinien być każdy człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko to prawda, klasa humanistyczna to teraz bardziej klasa ogólna, ale niebezpieczne jest wszelkie generalizowanie. W klasach matematycznych też nie siedzą sami geniusze, niektórym daleko... A jednak nikt nie mówi do nich i o nich pogardliwie: "matematycy". I tylko o to chodzi, by nie wrzucać wszystkich do jednego worka... Nie obrażać się nawzajem, bo do czego niby ma to doprowadzić?

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozumiem, że na pozostałych profilach same orły, które od początku wiedzą po co wybrały daną klasę.Intelektualiści radzący sobie ze wszystkimi przedmiotami. Gratuluję samopoczucia, tylko nie podnoście go kosztem pogardy dla innych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedno nie wyklucza drugiego:) Są ludzie na humanie tylko po to, aby przeżyć. Owszem. Ale szacunek należy się tym, którzy chcą coś osiągnąć, mają aspiracje i cele. Nie ich wina, że trafili takie środowisko. Poza tym jak można poniżać człowieka, którego się nie zna? Zdaję sobie sprawę z istnienia problemu, acz ludzie wykształceni raczej nie uciekają się do dyskryminacji. Jak zaklasyfikować takich co się uciekają nie wiem. Bezpodstawne zarzuty słyszę raczej z ust osób słabo wykształconych. Wyuczy się taki przez dwa lata praktycznego zawodu, pójdzie zarabiać trochę więcej jak minimalną krajową, sprowadzi sobie nastoletnie BMW zza granicy i będzie się uważał za lepszego - bo się dorobił. Zapomina, że podstawę jego "zamożności" stanowi fakt, że ma dochód a utrzymują go rodzice. Ale jeżeli ktoś ma takie aspirację to proponuję go "humanistycznie" pozostawić w jego małym światku i niech sobie żyje. Pojęcia humanista też bym nie nadużywał to jednak jest coś jak dla mnie. Straciło na prestiżu przez lata i są efekty...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już od wieków wiadomo, że świat stałby w miejscu, gdyby nie geniusz humanistów, bo przecież to w ich umysłach rodzą się szalone idee, które ścisłowcy mogą zrealizować, dzięki matematycznym możliwościom.Pewnie sami zamknięci w świecie racjonalnych liczb nigdy by na nie nie wpadli.
    Problem tkwi jednak w tym, że od jakiegoś czasu pozwolono uważać człowieka oczytanego, myślącego niestereotypowo, wymykającego się schematom za gorszego, który to do niczego się nie nadaje. Najgorsze, że w szkole zaczęto generalizować i powtarzać bezrefleksyjnie tego typu bzdury aż niektórzy uwierzyli i uznali,że tak trzeba,wypada.
    Póki co doceniajmy bezinteresowną życzliwość i pozbawione sensu, ale za piękne czyny. A.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię ten ostatni komentarz, urzekło mnie zwłaszcza ostatnie zdanie:)

    Do Tomka: Takiego obskuranta po kursie spawalniczym zostawi się w jego światku bez żadnych problemów - gorzej jak takie uwagi, czasem zakamuflowane pod postacią żartu, wygłasza człowiek wykształcony.

    OdpowiedzUsuń
  9. Humaniści... tak samo traktowani są muzycy oraz inni artyści. To, że jest się znawcą literatury i sztuki nie oznacza, że nie ma się podstwowej wiedzy z przedmiotów ścisłych. Powiedziałabym nawet, że każda z nauk jakoś się ze sobą łączy. Rzeczywiście, trudno jest zrozumieć dzisiejsze społeczeństwo, które zapomniało, że wszyscy wielcy ludzie z odległych czasów specjalizowali się w wielu dzidzinach, które dziś uważane są za zupełnie odrębne. Często zastanawiam się nad istotą tego "podziału", który tak naprawde nie ma sensu. Inteligenty człowiek, to ten, który nie dostrzega granicy, między humanistami i ścisłowcami i postrzega te przedmioty, jako równe sobie. Kiedy jest się w klasie ścisłej, to j. polski, czy historia, są pewnym sensie odskocznią dla zmęczonego wzorami umysłu... to przyjemność, która pozostaje w naszych głowach na dłużej. Niestety przedmioty przyjemne, związane ze sztuką traktowane są dziś bardzo po macoszemu, a przecież w starożytnej Grecji Platon i Arystoteles nawoływali do nauczania muzyki i sztuki w szkołach, bo to właśnie one kształtują charaktery młodym ludziom. Literatura i sztuka kształtują wrażliwość, szacunek dla drugiego człowieka oraz wiele innych ważnych cech charakteru... Dlaczego, jeżeli słuchasz muzyki poważnej, chodzisz do teatru, czy ogladasz i opisujesz obrazy, automatycznie stajesz się odmieńcem i dziwakiem ??? Ponieważ dzisiaj stara się ogłupiać ludzi i wpajać im takie wartości, dzięki którym łatwiej będzie nimi sterować... (Może pod koniec trochę odbiegłam od tematu, ale przynajmniej wylałam swoje żale :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli tak mądrze to rób to jak najczęściej:)

    OdpowiedzUsuń
  11. http://pobierak.jeja.pl/images/a/3/d/8202_gdyby-nie-bylo-umyslow-scislych.jpg

    taki mały kontrargument co do udostępnionego obrazka przez Autora.
    Wyzwiska wzięły się głównie przez osoby, które płaczą nad obowiązkową maturą z podstawowej matematyki, do której tak szczerze, żeby zaliczył na te 30% nauczył bym psa w tydzień...

    Tak jak umysły ścisłe powinny znać kilka ważnych wydarzeń historycznych, potrafić poprawnie się wypowiedzieć, znać najważniejsze światowe dzieła, tak i humaniści powinni potrafić zrobić najprostsze zadania choćby dla przyzwoitości.

    Każdy ma swoje miejsce, ale niech nigdy nie próbuje usprawiedliwiać swojej głupoty kierunkiem życia, który wybrał.

    Kolejna sprawa: żaden dobry matematyk nie może myśleć schematami... Nie byłby matematykiem. Pod wzór i małpa podstawi.

    Humaniści (Ci prawdziwi, których również i ja cenię) gdy mają jakieś marzenie opisują je w utworach. Umysł ścisły gdy ma marzenie jest w stanie je stworzyć i urzeczywistnić... Za to od zawsze wiadomo, że sztuka wspomaga wyobraźnię i to tu jest główna nić porozumienia.

    Niestety poza prawdziwymi humanistami, osoby nierozgarnięte idą na profile humanistyczne, bo tam łatwiej się dostać, przez co bardzo zaniżają statystyki klas humanistycznych skąd biorą się głębsze spory "kto lepszy".

    PS. Nauka pamięciowa jest do bani i dla osób, które nie potrafią wyjść za to co ktoś inny wymyślił i stworzył.

    pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. [Humaniści (Ci prawdziwi, których również i ja cenię) gdy mają jakieś marzenie opisują je w utworach. Umysł ścisły gdy ma marzenie jest w stanie je stworzyć i urzeczywistnić...]
    Marzenie opisywane w utworach to właśnie TWORZENIE i URZECZYWISTNIANIE. Chyba, że dla ciebie pisania utworu też można nauczyć psa lub małpę.Poza tym osoby nierozgarnięte nie zasilają wyłącznie humanów.Spojrzeć na wybrańców z matfizów w naszej szkole i argument gotowy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że zgadzamy się wszyscy - głupoty nic nie usprawiedliwia, humanistyczna czy matematyczna - pozostaje głupotą. Moi kochani matematycy też często argumentują - "po co te wiersze?jestem na matfizie, do czego mi się to przyda w życiu?" i tak dalej. Dokładnie to samo, o np. teorii względności, może powiedzieć humanista (a czy matematykowi przyda się do czegoś w życiu?)- i to, i to jest obezwładniająco głupie. Czytanie literatury tak jak rozwiązywanie równań ma uczyć MYŚLENIA. Przyzwyczajać do niego:) W tej dyskusji nie chodzi o naszą szkołę tylko - to ogólnopolski trend - mieć humanistę za nic. Mówić, że filozofom, poetom, artystom NUDZIŁO SIĘ, więc usiedli i napisali/wymyślili/namalowali. Litości!

    OdpowiedzUsuń
  14. -Cały świat szuka i potrzebuje inżynierów.
    -Matematyk ma znacznie większe szanse naprawić kryzys na świecie.
    -Piękne słowa nie wykarmią biednych ludzi.
    -Po profilu matematycznym mam MILIJON razy więcej alternatywnych możliwości rozwoju.

    +To piękne słowa nawołujące do patriotyzmu pomogły podźwignąć się w ciężkich czasach.
    +Głównie to humaniści dbają o nasze korzenie i rodowód.
    +Dzieła nawołują do głębokich i ciekawych przemyśleń i interpretacji.

    Zastanawiam się co wnieśli ludzie przedstawiający swoje filozofie życiowe, do których później ludzie masowo się stosowali... Bawiło ich to, że inni ludzie myślą jak oni?
    Oczywiście zmieniali i tworzyli historię, ludzie zapamiętali ich nazwisko...
    Ja wolę, żeby ktoś używał tego co stworzyłem, niż żeby pamiętał, że o czymś ględziłem.

    Pozdrawiam wszystkich kochanych, prawdziwych humanistów. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem bo nie to jest moim celem. Jeśli tak to szczerze przepraszam. ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. A więc tak:
    "Cały świat szuka i potrzebuje inżynierów." - Ja też, grzejnik mi się zepsuł. Jeżeli jakiś ścisłowiec chce się podjąć tego trudnego zadania...

    "Matematyk ma znacznie większe szanse naprawić kryzys na świecie." - Kryzysu nie trzeba naprawiać. W dzisiejszym świecie to jedyny twór, który się nie chce zepsuć. Świetnie działa i prowadzi do ruiny kolejne kraje. A ekonomia jest postrzegana, jako nauka humanistyczna (nauka społeczna). Bo pewnie "do tego pijesz"

    "Piękne słowa nie wykarmią biednych ludzi." Racja, ale młotki nie porwą ludzi na barykady. I co z tego? Świat istnieje długie wieki, a ludzie biedni jak byli, tak są. To niestety naturalne, że są osoby, które lepiej wykorzystują swoje możliwości i inni, którzy robią to gorzej. Nikt nic na to nie poradzi. A zamiast ryby, lepiej dać wędkę moim skromnym zdaniem.

    "Po profilu matematycznym mam MILIJON razy więcej alternatywnych możliwości rozwoju." Ciekawe. Znowu zapiszę swoje skromne zdanie (mam nadzieję, że nikt nie będzie go naśladował, bo mnie to wcale nie bawi) - jeżeli ktoś jest dobry w tym co robi, to i nawet po zawodówce znajdzie dobrze płatną pracę. Ja po swoim "humanie" nie mam tak "dziadowskiego" wyboru, ale mogę robić to, co naprawdę lubię. To według mnie najważniejsze (znowu to własne zdanie - no nie potrafię inaczej. Ludzie nie naśladować mnie!).

    "Ja wolę, żeby ktoś używał tego, co stworzyłem, niż żeby pamiętał o czym ględziłem."
    Jedni praktycznie używają tego, co stworzył Mickiewicz (czytają, analizują), a inni teoretycznie studiują pojęcia stworzone przez Einsteina. Nie wiem gdzie tutaj powód, żeby z kogokolwiek się śmiać.

    Gdyby Mickiewicz nie napisał tego, co napisał to prawdopodobnie byś sobie dzisiaj po rosyjsku "rozumkował/a". Ja to cenię, ja to wiem i ja potrafię tego dowieść. Właśnie dlatego ludzie na przestrzeni dziejów zapisywali swoje myśli. Ty prawdopodobnie mógłbyś/mogłabyś rozwiązać moją pacę domową z matmy na sto różnych sposobów. Ja znam jeden i mi wystarczy. Tak samo jak wystarczy, że docenisz znaczenie polskiej historii i sztuki oraz zastanowisz się przed postawieniem kolejnych głupich pytań.

    To tyle, teraz konkluzja: świat potrzebuje humanistów i ludzi o umysłach ścisłych (nie mylić ze ściśniętymi). Skończmy więc tę bezsensowną licytację. Sens felietonu był zupełnie inny. Tyczył się dyskryminowania osób na "humanie", a nie stwierdzeniu kto na świcie ważniejszy.

    Jeżeli uraziłem jakiegokolwiek "ścisłowca" to najmocniej przepraszam! To przecież nie był mój cel...

    OdpowiedzUsuń
  16. Heh... widzę, że każde słowo uderzyło prosto w serce... Każde było wzięte dosłownie. Jak już pisałem doceniam prawdziwych humanistów, piękne dzieła i historię (mimo, że niezbyt lubię uczyć się o tej ostatniej).

    Owszem kłaniam się każdemu kto jest nim z zamiłowania. I także uważam, że wybranie jednego kierunku rozwoju i uparte dążenie tez jest lepsze.

    Nic więcej już tu nie napiszę bo robię tylko gorzej. Pozdrawiam Bartek

    OdpowiedzUsuń