Robota lubi
głupich! W tym konkretnym przypadku – mnie! Zamiast czytać książki znalezione
pod choinką lub zmusić się do sprawdzania prac klasowych 1b i 1e, lub po prostu
robić nic, z niewyjaśnionych przyczyn dałam się namówić na malowanie pokoju i
przemeblowanie dwóch pozostałych! Człowiek rozsądny tak nie postępuje. Rozsądny
nie, ale interesowny już tak. Otóż jestem w tym wszystkim nie bezinteresowna. W
wyniku mieszkaniowych roszad
odziedziczyłam bowiem pokój. Od dziś mój w ł a s n y . Nie zrozumie tego
doniosłego faktu nikt, kto takowy posiada, ale ja nigdy nie dostąpiłam łaski
posiadania własnego pokoju. Musiałam go zawsze dzielić z siostrą, potem z
koleżankami w akademiku, wreszcie z życiowym partnerem. Moim ulubionym miejscem
w domu zawsze była kuchnia, ale nie z powodu jej pierwotnego znaczenia (o moim
stosunku do gotowania kiedy indziej). W kuchni uwielbiam stół – sosnowy,
odrapany przez psa i kota, z plamami po dziecięcych wyczynach malarskich, skupiający
całą rodzinę, przy którym sprawdzam klasówki, rozmawiam, czytam w nocy książki,
prasę przy porannej kawie i piszę bloga. Od dzisiaj jednak mam w ł a s n y p o k ó j. Wybaczcie tę egzaltację, ale
naprawdę sprawia mi to radość. Dlaczego ma to tak wielkie znaczenie?
Paradoksalnie nie dotyczy to tylko mnie. Posiadanie pokoju na własność było i
jest sprawą socjologiczną. W 1929r. Virginia Woolf w
zbiorze esejów „Własny pokój” zanalizowała postaci Jane Austen i sióstr Brontë,
zastanawiając się nad miejscem kobiety w literaturze, nad przeszkodami, jakie
czekają pisarki, zwłaszcza że pisanie było zajęciem rezerwowanym dla mężczyzn.
To stąd pochodzi słynne zdanie, że kobieta potrzebuje własnego pokoju i
pieniędzy, aby móc zając się słowem pisanym (Anna Zawadzka, Własny pokój, [w:] Wysokie obcasy. pl). Nie do końca chodzi mi tylko o pisanie, ale o
każdy rodzaj samorealizacji, do której potrzebny jest jakiś własny kąt, niewielki, ale intymny, w którym
można zebrać myśli. Ww. Anna Zawadzka zwraca uwagę, że wolność intelektualna jest zależna od rzeczy materialnych. Kobiety zaś
zawsze były biedne. We współczesnych czasach niekoniecznie wynika to z
biedy. Brak niezbędnej do życia własnej przestrzeni, miejsca na ziemi, które
należałoby tylko do nich, wynika ze społecznej
mentalności, która odmawia kobiecie prawa do zamykania się w takiej samotni. Zawsze
to w jakiś sposób podejrzane. Zamknięty w pokoju mężczyzna równa się robieniu
rzeczy ważnych, a kobieta w analogicznej sytuacji robieniu rzeczy podejrzanych
lub zbędnych. Jako czyjaś córka, może ona
zamknąć się w pokoju pod warunkiem, że w celach nauki, jako żona, matka już
raczej nie bardzo, bo cierpi na tym społeczność rodzinna. Jestem przekonana, że
świat zyskałby nieprawdopodobnie na intelekcie kobiet, którym dałby szanse
zamknięcia się we w ł a s n y m pokoju. Mam nadzieję, że od jutrzejszego dnia (dziś
jeszcze przy kuchennym stole) będę tego doskonałym przykładem :)
DB
DB
musiałam dziwnie wyglądać ale (szczerze) uśmiechałam się do monitora czytając ten tekst :)
OdpowiedzUsuń