środa, 28 grudnia 2011

Własny pokój

Robota lubi głupich! W tym konkretnym przypadku – mnie! Zamiast czytać książki znalezione pod choinką lub zmusić się do sprawdzania prac klasowych 1b i 1e, lub po prostu robić nic, z niewyjaśnionych przyczyn dałam się namówić na malowanie pokoju i przemeblowanie dwóch pozostałych! Człowiek rozsądny tak nie postępuje. Rozsądny nie, ale interesowny  już tak. Otóż   jestem w tym wszystkim nie bezinteresowna. W wyniku  mieszkaniowych roszad odziedziczyłam bowiem pokój. Od dziś mój w ł a s n y . Nie zrozumie tego doniosłego faktu nikt, kto takowy posiada, ale ja nigdy nie dostąpiłam łaski posiadania własnego pokoju. Musiałam go zawsze dzielić z siostrą, potem z koleżankami w akademiku, wreszcie z życiowym partnerem. Moim ulubionym miejscem w domu zawsze była kuchnia, ale nie z powodu jej pierwotnego znaczenia (o moim stosunku do gotowania kiedy indziej). W kuchni uwielbiam stół – sosnowy, odrapany przez psa i kota, z plamami po dziecięcych wyczynach malarskich, skupiający całą rodzinę, przy którym sprawdzam klasówki, rozmawiam, czytam w nocy książki, prasę przy porannej kawie i piszę bloga. Od dzisiaj jednak mam w ł a s n y    p o k ó j. Wybaczcie tę egzaltację, ale naprawdę sprawia mi to radość. Dlaczego ma to tak wielkie znaczenie? Paradoksalnie nie dotyczy to tylko mnie. Posiadanie pokoju na własność było i jest sprawą socjologiczną. W 1929r. Virginia Woolf    w zbiorze esejów „Własny pokój” zanalizowała postaci Jane Austen i sióstr Brontë, zastanawiając się nad miejscem kobiety w literaturze, nad przeszkodami, jakie czekają pisarki, zwłaszcza że pisanie było zajęciem rezerwowanym dla mężczyzn. To stąd pochodzi słynne zdanie, że kobieta potrzebuje własnego pokoju i pieniędzy, aby móc zając się słowem pisanym (Anna Zawadzka, Własny pokój, [w:] Wysokie obcasy. pl).  Nie do końca chodzi mi tylko o pisanie, ale o każdy rodzaj samorealizacji, do której potrzebny jest jakiś  własny kąt, niewielki, ale intymny, w którym można zebrać myśli. Ww. Anna Zawadzka zwraca uwagę, że wolność intelektualna jest zależna od rzeczy materialnych. Kobiety zaś zawsze były biedne. We współczesnych czasach niekoniecznie wynika to z biedy. Brak niezbędnej do życia własnej przestrzeni, miejsca na ziemi, które należałoby tylko do  nich, wynika ze społecznej mentalności, która odmawia kobiecie prawa do zamykania się w takiej samotni. Zawsze to w jakiś sposób podejrzane. Zamknięty w pokoju mężczyzna równa się robieniu rzeczy ważnych, a kobieta w analogicznej sytuacji robieniu rzeczy podejrzanych lub zbędnych.  Jako czyjaś córka, może ona zamknąć się w pokoju pod warunkiem, że w celach nauki, jako żona, matka już raczej nie bardzo, bo cierpi na tym społeczność rodzinna. Jestem przekonana, że świat zyskałby nieprawdopodobnie na intelekcie kobiet, którym dałby szanse zamknięcia się we w ł a s n y m pokoju. Mam nadzieję, że od jutrzejszego dnia (dziś jeszcze przy kuchennym stole) będę tego doskonałym przykładem :)
DB

1 komentarz:

  1. musiałam dziwnie wyglądać ale (szczerze) uśmiechałam się do monitora czytając ten tekst :)

    OdpowiedzUsuń