Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 kwietnia 2017

A może by tak jako pokutę?



W Dniu Światowego Dnia Książki usiłuję się nie załamać ubiegłotygodniowymi wynikami badań na temat czytelnictwa wśród rodaków. Polecam zmierzyć się z bolesną prawdą pod tym linkiem:  Stan czytelnictwa w Polsce w 2016 r. Warto wiedzieć, skąd w narodzie taka pogarda dla „wykształciuchów” i niezrozumienie dla potrzeb innych niż fizjologiczne, np. estetycznych i poznawczych, które raczej trudno zaspokoić przed telewizorem. Pomimo akcji społecznych, festiwali książek, promowania każdego typu literatury – wysokiej, niskiej, ambitnej i mniej ambitnej - 63% mieszkańców tego kraju nie przeczytało w 2016 roku ANI JEDNEJ KSIĄŻKI, a 16% ŻADNEGO tekstu. Ogłaszam minutę ciszy po tym wstrząsającym fakcie…
Nie ma sensu stawiać diagnoz, dlaczego się analfabetyzujemy na własne życzenie, w kraju, w którym żaden polityk nie pokaże się z książką, bo by mu poparcie spadło. 41% badanych nie ma w domu żadnych – poza podręcznikami – książek, więc z rzeczonym politykiem się dogada. Na pytanie kierowane do moich podopiecznych, jakie gazety czytają regularnie (również online) zapada niezręczna cisza. Nieczytanie lektur tak ich pochłania, że na żadne słowo pisane nie starcza już cennego czasu. Szkoda, że w ramach pokuty księża nie chcą zadawać czytania książek. Np. za drobne grzeszki – nowela, za średnie – powieść trzytomowa lub coś nie mniejszego niż 1000 stron, a za poważniejsze przewinienia – literatura filozoficzna bez przypisów! Naród by wprawdzie mniej nie grzeszył, ale jaki oczytany stawałby w kolejce do konfesjonału i może bardziej refleksyjny! Jak twierdził U. Eco (o czym pisałyśmy już na tym blogu):  ci nieszczęśnicy, którzy łączą się w bandy i zabijają ludzi, (…) czy też palą żywcem dziecko, niezależnie od tego kim są, stają się takimi (…) dlatego, że pozostają wykluczeni ze świata książek i z tych miejsc, gdzie dzięki edukacji i rozmowie dotarłyby do nich odblaski świata wartości, które docierają za pośrednictwem książek.
Ja nie zamierzam walczyć z polonistycznymi wiatrakami. Nie chcesz - nie czytaj mój uczniu, chwal się swoją ignorancją i opowiadaj głośno, że tę maturę to zdałeś bez przeczytania ani jednej lektury. Przyklasną Ci tacy sami ignoranci. A Ty, który czytasz pamiętaj, że należysz do elity – 10%, którzy przeczytali 7 i więcej książek w ciągu roku. Fajnie, co? DB

http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/wino-kobiety-i-spiew-andrzej-mleczko.html

niedziela, 13 maja 2012

Ale za to niedziela...


Aby nieco odpocząć od kontrowersyjnego tematu matur, kreatywności lub jej braku, trudnego tematu wyboru studiów i możliwości rynku pracy, proponuję niezobowiązujące kilka zdań na temat niedzielnego poranka. Niedzielny poranek należy do najprzyjemniejszych, mimo grożącego w ciągu 24 godzin poniedziałkowego poranka, gdyż zaczyna się cudownie późno. Dla sów, które długo w nocy czytają, oglądają, rozmawiają z drugą połową, tudzież uprawiają inne przyjemne czynności, niedzielny poranek jest tym cudowniejszy, że nie łączy się z wyjściem na zakupy, co z kolei jest minusem poranka sobotniego. Szczerze mówiąc, nie wiem jak ma się sprawa z ewentualnym niedzielnym wyjściem na mszę; jeśli ktoś uczęszcza, to i niedzielny poranek się wtedy skraca i doprawdy nie wiem, który z poranków całego tygodnia może być tak cudowny jak dla mnie niedzielny. Niedzielny poranek to śniadanie w łóżku albo w kuchni, ale za chwilę powrót do łóżka. Bo niedzielny poranek to czytanie w łóżku – gazet, książek, głupot lub poważnych artykułów w internecie, odpowiadanie na bachorzęce ważne pytania (dziś o fizykę i zakres tej nauki(!)). Leniwe czytanie, z popijaniem herbaty albo kawy, z zapadaniem w krótkie drzemki, z powrotem do czytania. Myślę, że około 13.00 można zacząć się krzątać, aby nie wydać się samemu sobie zbyt szczęśliwym i beztroskim. A jutro poniedziałek!

AJ

niedziela, 22 kwietnia 2012

Czytam, bo muszę (i lubię)

Jutro Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Święto zostało ustanowione  w 1995 roku przez UNESCO. Cel ma szczytny, służy bowiem promocji czytelnictwa, edytorstwa i ochronie prawem autorskim własności intelektualnej. 23 kwietnia to również symboliczna data dla literatury światowej. W tym dniu, w roku 1616 zmarli Miguel de Cervantes, William Shakespeare i Inca Garcilaso de la Vega (przy czym datę śmierci Shakespeare’a podaje się według kalendarza juliańskiego, a pozostałych dwóch – według gregoriańskiego). W tym dniu też przypada rocznica urodzin lub śmierci np. Vladimira Nabokova  czy Manuela Mejía Vallejo.*
Właściwie przypominam ten fakt tylko z polonistycznego obowiązku. O konieczności czytania (czegokolwiek, co jest tekstem ciągłym) już było na tym blogu. Nie mam złudzeń, że kto czyta,to czytać będzie, a kto tego nie robi, to już raczej ma marne szanse na zmianę nawyków. Zresztą, może nie należy dziwić się niechęci do czytania. Wszak wymaga to wysiłku, odrobiny intelektu, skupienia, poza tym czynność jakaś taka mało atrakcyjna, niewielu  imponuje. Nie umiem przekonać nieczytających, że sami się zubażają, że nie będą potrafili nazywać świata wokół siebie, nie zrozumieją mechanizmów rządzących zarówno światem wokół nich, jak i w skali globalnej, że będą powtarzać utarte stereotypy, niezdolni do wyrażenia WŁASNEGO zdania, że będą nijacy i w ten sposób łatwi do manipulowania przez kogoś kto jednak coś w życiu przeczytał, np. „Sztukę manipulacji”,że nie rozwijając wyobraźni skazują się na nierozwijanie osobowości, że trudno zaimponować sobą, gdy ostatnio czytana lektura to "Dzieci z Bullerbyn", chyba że komuś kto ma podobne doświadczenia, wtedy rozmowa aż skrzy intelektualnie.   Tych „że” jest mnóstwo, ale trafiają w pustkę (ponad 50% Polaków nie czyta książek w ogóle). Filozof Ludwig Wittgenstein powiedział: "Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata". Przykro myśleć jak ubogi jest świat tych, których zasób słów nie pozwala swobodnie wypowiedzieć się. Ale, jak śpiewał Kazik, "niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi".DB
                                            


Ps. Dla zainteresowanych jednak adres do  spisu blogów o książkach, warto zajrzeć:czytanie nie szkodzi


*za: światowy dzień książki…