Jutro Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Święto zostało ustanowione w 1995 roku przez UNESCO. Cel ma szczytny, służy bowiem promocji czytelnictwa, edytorstwa i ochronie prawem autorskim własności intelektualnej. 23 kwietnia to również symboliczna data dla literatury światowej. W tym dniu, w roku 1616 zmarli Miguel de Cervantes, William Shakespeare i Inca Garcilaso de la Vega (przy czym datę śmierci Shakespeare’a podaje się według kalendarza juliańskiego, a pozostałych dwóch – według gregoriańskiego). W tym dniu też przypada rocznica urodzin lub śmierci np. Vladimira Nabokova czy Manuela Mejía Vallejo.*
Właściwie przypominam ten fakt tylko z polonistycznego obowiązku. O konieczności czytania (czegokolwiek, co jest tekstem ciągłym) już było na tym blogu. Nie mam złudzeń, że kto czyta,to czytać będzie, a kto tego nie robi, to już raczej ma marne szanse na zmianę nawyków. Zresztą, może nie należy dziwić się niechęci do czytania. Wszak wymaga to wysiłku, odrobiny intelektu, skupienia, poza tym czynność jakaś taka mało atrakcyjna, niewielu imponuje. Nie umiem przekonać nieczytających, że sami się zubażają, że nie będą potrafili nazywać świata wokół siebie, nie zrozumieją mechanizmów rządzących zarówno światem wokół nich, jak i w skali globalnej, że będą powtarzać utarte stereotypy, niezdolni do wyrażenia WŁASNEGO zdania, że będą nijacy i w ten sposób łatwi do manipulowania przez kogoś kto jednak coś w życiu przeczytał, np. „Sztukę manipulacji”,że nie rozwijając wyobraźni skazują się na nierozwijanie osobowości, że trudno zaimponować sobą, gdy ostatnio czytana lektura to "Dzieci z Bullerbyn", chyba że komuś kto ma podobne doświadczenia, wtedy rozmowa aż skrzy intelektualnie. Tych „że” jest mnóstwo, ale trafiają w pustkę (ponad 50% Polaków nie czyta książek w ogóle). Filozof Ludwig Wittgenstein powiedział: "Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata". Przykro myśleć jak ubogi jest świat tych, których zasób słów nie pozwala swobodnie wypowiedzieć się. Ale, jak śpiewał Kazik, "niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi".DB
*za: światowy dzień książki…
Właściwie przypominam ten fakt tylko z polonistycznego obowiązku. O konieczności czytania (czegokolwiek, co jest tekstem ciągłym) już było na tym blogu. Nie mam złudzeń, że kto czyta,to czytać będzie, a kto tego nie robi, to już raczej ma marne szanse na zmianę nawyków. Zresztą, może nie należy dziwić się niechęci do czytania. Wszak wymaga to wysiłku, odrobiny intelektu, skupienia, poza tym czynność jakaś taka mało atrakcyjna, niewielu imponuje. Nie umiem przekonać nieczytających, że sami się zubażają, że nie będą potrafili nazywać świata wokół siebie, nie zrozumieją mechanizmów rządzących zarówno światem wokół nich, jak i w skali globalnej, że będą powtarzać utarte stereotypy, niezdolni do wyrażenia WŁASNEGO zdania, że będą nijacy i w ten sposób łatwi do manipulowania przez kogoś kto jednak coś w życiu przeczytał, np. „Sztukę manipulacji”,że nie rozwijając wyobraźni skazują się na nierozwijanie osobowości, że trudno zaimponować sobą, gdy ostatnio czytana lektura to "Dzieci z Bullerbyn", chyba że komuś kto ma podobne doświadczenia, wtedy rozmowa aż skrzy intelektualnie. Tych „że” jest mnóstwo, ale trafiają w pustkę (ponad 50% Polaków nie czyta książek w ogóle). Filozof Ludwig Wittgenstein powiedział: "Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata". Przykro myśleć jak ubogi jest świat tych, których zasób słów nie pozwala swobodnie wypowiedzieć się. Ale, jak śpiewał Kazik, "niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi".DB
Ps. Dla zainteresowanych jednak adres do spisu blogów o książkach, warto zajrzeć:czytanie nie szkodzi
http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv8mAhBNAvI/AAAAAAAAA4U/dihhVpDxeww/s400/Mleczko.jpg - Mleczko jak zwykle celnie. Tak celnie, że aż mi zapadło w pamięć:)
OdpowiedzUsuń