środa, 4 kwietnia 2012

Kierunek - Pacanów!

Nareszcie wolne! Westchnęli dziś jednakowo nauczający i nauczani. Wśród tych ostatnich są i tacy, którzy wyrazili swoją ulgę wyjątkowo głośno. To nieszczęśnicy – tegoroczni maturzyści. Wszyscy jesteśmy nieźle zmęczeni, zwłaszcza  że przez ostatnie dni w szkole było tłoczno i potrójnie pracowicie. Zafundowaliśmy sobie bowiem dni otwartej szkoły, trochę sztuczny proceder, ale jeden z wielu, do których zmusza nas sytuacja na rynku edukacji. Trzeba się pokazać, reklamować, nauśmiechać, nachwalić, nazapraszać, a potem oprowadzać, pokazywać, znów uśmiechać jak panna na wydaniu i to w większości przypadków do bardzo zagubionego człowieka, który w swoich wyborach kieruje się kryteriami rzadko samodzielnymi.Raczej są to podpowiedzi rodziców, ciotek (może to ich należałoby oprowadzić?), rówieśników. Zasłyszane dziś głupawe komentarze obecnych gimnazjalistów, a ewentualnie potencjalnych naszych uczniów rokują marnie na przyszłą współpracę. Bo co robić potem przez 3 lata z podopiecznym, któremu już na wstępie nie podoba się szkoła, w której się znalazł. Chciałoby się rzec "idź ty raczej koziołeczku szukać swego Pacanowa".  Bo inaczej to efekt będzie jak dzisiaj w wykonaniu dużej części maturzystów- najdelikatniej ujmując-żenujący. Dziś, oprócz zamieszania z otwartymi wrotami, mijał ostateczny termin składania bibliografii  przez osoby deklarujące chęć zdawania egzaminu dojrzałości. To słowo powinno się wykreślić, bo o żadnej dojrzałości nie ma tu mowy. Osoby pełnoletnie ( nie-dojrzałe) nie poradziły sobie z tak banalnym zadaniem, będącym zaledwie wstępem do matury. Wymówki, usprawiedliwienia, zdziwienie, tłumaczenia – a wszystko to na takim poziomie abstrakcji, że trudno uwierzyć, że ktoś tu nie robi  nas w konia. Albo prościej - prezentuje postawę szczeniacką, czyli kogoś kto nie dorósł do takich dorosłych sytuacji. Nie wiem, którą opcję wybrać, jedna i druga jak wspomniałam jest żenująca. To samo słowo wypowiadają pracodawcy, którzy czytają cv starających się o pracę absolwentów uczelni, nie wierząc,  że mają do czynienia z taką nieporadnością (czyt. infantylizmem). Chwała na wysokości, że od jutra będzie można o tym na moment zapomnieć i może w świątecznej euforii  odzyskać odrobinę wiary, że niektórzy jeszcze się nawrócą. Na myślenie. DB


                                           

Ps. Agato wybacz, mój tekst miał być o czymś innym, ale emocje mijającego dnia górą:(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz