Okna przetarte (myciem bym tego nie nazwała), kurze wymiecione ze wszystkich zakamarów, materie wszelkie poprane i poprasowane. Pachnie czystością i wiosną, nie dlatego , aby ją było szczególnie widać za oknem, ale wielkie wiosenne sprzątanie zawsze oznacza dla mnie koniec zimy i symbolicznie wprowadza się do mnie nowa pora roku. Jutro część kulinarna i to też czynność niezwyczajna, bo na co dzień nie jestem fanką kuchni. Natomiast święta nadają gotowaniu wymiar sakralny. Stół zastawiony do niedzielnego śniadania jest jedyny w swoim rodzaju, potrawy mają symboliczne znaczenia, a ja - pani od polskiego – lubię symbole. Nadają chwilom jakiegoś szczególnego uroku. Dzisiejszy dzień w ogóle ma swój wyjątkowy klimat - obok sprzątania, krzątania i postu, wymaga zadumy i refleksji. Jak zresztą całe Triduum Paschalne, a w nim droga krzyżowa. Misteryjność tych obrzędów kościelnych przypomina teatr – dotyka tajemnicy, działa na zmysły, zmusza do zatrzymania. Jest piękne. Każda stacja drogi krzyżowej ma swą analogię we współczesności, o czymś nam przypomina, coś uświadamia. Lubię tę historię, nie muszę jej przeżywać w kościele, choć przyznaję, że nigdzie indziej nie brzmi tak przejmująco, słucham jej banalnie z mp3, kręcąc się przy ww pracach domowych. Nie ujmuje to jej właściwego sensu - tak samo zmusza do refleksji. O śmierci, cierpieniu, niesprawiedliwości, pokorze. Czyli o wszystkim, czemu na co dzień nie mamy czasu (ochoty) się nadto przyglądać. Takie chwile to higiena dla duszy. Przypominają, że mamy wyższe potrzeby, nazwijmy je duchowym, żeby bezpiecznie ominąć słowo religijne. Historia człowieka, który dał się zabić za swoje przekonania aktualizuje się od 2 tys. lat. Warto się w nią wczytać, choćby po to, żeby te przetarte okna i czyste podłogi nabrały jakiegoś dodatkowego sensu. DB
A, wpiszę się...:)
OdpowiedzUsuńWróciłam właśnie z rezurekcji, wyjątkowej mszy, jedynej w roku. Zawierającej wiele symboli, rzeczywiście przypominającej teatr, pewne misterium.
Drogi Krzyżowej na mp3 jeszcze nie próbowałam, wolę realną. W piątek słuchałam Requiem (w radiu, którego nazwy nie wypowiem, żeby nie zostać posądzoną o noszenie pewnego charakterystycznego nakrycia głowy). Wyższe potrzeby zrealizowałam jak nigdy, ku mojej radości nie spędziłam każdej wolnej chwili w kuchni. Czyste okna zdobyły głębszy sens :)
,,Jezus umarł za czyjeś grzechy, ale nie za moje..."
OdpowiedzUsuń