A ja znowu o edukacji. Jestem częścią
systemu, nie mogę zaprzeczyć. System jest zły, temu zaprzeczyć
się nie da. Wiele różnych mądrych słów usłyszałam ostatnio i
przeczytałam na ten temat, powtarzam sobie z uporem: „rób swoje”,
ale nie daje mi spokoju wiele kwestii. Wypuszczam właśnie w świat
kolejne dzieci, z którymi spędziłam większość swojego czasu
przez ostatnie trzy lata. Stąd ta refleksja.
Są dwa modele edukacji jak przypomniał
ostatnio Noam Chomsky. Pierwszy zakłada, że celem edukacji jest
pomaganie ludziom w nauczeniu się, jak mają się uczyć. To od
uczącego się zależy co osiągnie i czego się nauczy. Drugi model
polega na indoktrynowaniu człowieka od dzieciństwa. Ma on nauczyć
się posłuszeństwa i nie kwestionować istniejącego porządku. Nie
szukać wyzwań, nie zadawać pytań. Ze zdumieniem obserwuję, że
większość młodszych ludzi woli ten drugi model. Najlepiej jakby
nauczyciel podał, podyktował notatkę przez całą lekcję, której
to notatki uczniowie wyuczyliby się na pamięć i napisali potem na
sprawdzianie słowo w słowo nie zużywając przy tym zbyt wielu
obszarów mózgu.
Neurobiolodzy twierdzą, że ludzie
najlepiej pracują wtedy, gdy robią to z własnej woli, przekonują
też, że chęć uczenia się jest w mózgu człowieka zapisana
naturalnie. To zewnętrzne wymuszanie powoduje, że nauka postrzegana
jest jako przykry obowiązek i nie przynosi efektów. Zgadzam się z
neurobiologami. Twierdzą oni także, że trudno jest nauczycielowi
(rodzicowi, wychowawcy) oddziałać z zewnątrz na młodego
człowieka, gdyż o tym, co on przyswaja decyduje jego subiektywny
odbiór. Cóż, w mojej klasie widzę 7 osób, którym subiektywny
odbiór ułatwia przyswajanie treści związanych z literaturą.
Resztę trzeba motywować zewnętrznie, z różnym zresztą skutkiem,
ale system rozlicza mnie z osiągnięć wszystkich uczniów
przystępujących do matury, a nie tylko tych, których
zainteresowały treści akurat mojego przedmiotu.
Neurobiolodzy przekonują ponadto, że
dzieci, a następnie młodzież przychodzi do szkoły albo już
zmotywowana, albo nie. Ci, którzy posiadają motywację wewnętrzną,
a więc uważają, że warto słuchać, notować, poznawać będą to
robić, nawet jeśli nauczyciel przekazujący wiedzę będzie mówił
mało ciekawie, albo temat będzie akurat nudny. Tych, którzy owej
motywacji nie posiadają nie przekona do zdobywania, czy poszerzania
wiedzy nawet nauczyciel tańczący podczas wykładu na ławce. To
akurat jest trochę pocieszające, bywały chwile, że dopadały mnie
wyrzuty sumienia, że nie robię fikołków przy „Nad Niemnem”,
aby nieco uatrakcyjnić przekaz.
Prawdy neurobiologów to jedno, a
system edukacyjny to drugie. Moje osobiste dziecko poszło do szkoły
z całą pewnością zmotywowane. Nie mogło się doczekać. Chciało
wiedzieć. Dziś, po pewnym już czasie spędzonym w szkole wraca
znudzone, z uwagą w dzienniczku, bo się wierci, kręci, gada itd.
System edukacyjny sprawia, że wszystkie dzieci uczone są tak samo,
zakłada, że uczą się w tym samym tempie i powinny tak samo
odpowiadać na pytania w testach kompetencji serwowanych już
maluchom w pierwszej klasie podstawówki. Czy to pierwsze 9 lat
edukacji sprawia, że do liceum trafia młodzież z raczej niewielką
motywacją wewnętrzną?
AJ
Ale o co chodzi ? Z jednej strony ,,motywacja wewnętrzna ", a z drugiej właśnie ,,system". Każdy system jest mniej lub bardziej represyjny i bardzo szybko obezwładni każdą motywację wewnętrzną. Spowoduje, że cała energia jednostki skupi się na rywalizacji, albo chociaż na przetrwaniu. I do tego jeszcze literatura, poezja, a więc coś dla dwurękich jednostek przynajmniej trochę wrażliwych, którym jest trudniej. I jeszcze ten kanon lektur, który ,,jak ma zachwycać jak nie zachwyca", a już bardzo dawno temu ktoś powiedział że np. ,,taki Słowacki to bardzo dobrym poetą BYŁ" itd...
OdpowiedzUsuńAleż chodzi nam o to samo, drogi Anonimowy, spójrz na trzecie zdanie: "system jest zły(...)", a teraz spójrz na ostatni akapit:"moje dziecko poszło do szkoły zmotywowane", system je zdemotywował. Post nie atakował uczniów, stwierdzałam w nim pewne fakty. Niezgodność między ustaleniami naukowymi a skrzeczącą rzeczywistością. I swoją w tym wszystkim bezradność, bo mnie system też często demotywuje. Miłego dnia. AJ
Usuń