środa, 14 grudnia 2011

Pozycja boczna ustalona

Z nieskrywaną fascynacją obserwowałam dzisiaj moją ulubioną klasę, która ćwiczyła "na zaliczenie" pierwszą pomoc. Pikanterii dodaje fakt, że działo się to między Hymnem (Smutno mi Boże) a Testamentem moim, jak wiadomo Juliusza Słowackiego. Wieszcz tak skutecznie pogrążył uczniów w "religii smutku", że odmówili dalszej współpracy i w ramach relaksu postanowili przećwiczyć "pozycję boczną ustaloną". Nieco trudno było znaleźć ofiarę, ale ostatecznie przedstawienie się zaczęło. Czułam się jak na sztuce awangardowej z elementami pantomimy, w trakcie której usiłowałam przymierzyć to  widowisko  do swoich doświadczeń z lekcji po.Udzielanie pierwszej pomocy było zawsze priorytetem tych zajęć (obok rzucania granatem, zakładania maski PeGaz i szukania schronienia w razie ataku masowego rażenia) i uważam, że to bardzo dobrze (tzn. pomoc a nie granat). Powinniśmy mieć wdrukowany w sobie  model udzielania takiej pomocy, ale przede wszystkim wyćwiczony odruch  chęci pomagania. Nie jest to  łatwe, bo  wiąże się nie tylko z humanitarnymi odruchami, ale również z pokonaniem siebie, swojego lęku przed zrobieniem komuś jeszcze większej krzywdy, zmierzeniem się ze swoimi słabościami. Ćwiczenia  zaliczone nawet na bdb, nie muszą przełożyć się na sytuację w realu, gdy poziom stresu odbiera oddech, a trzęsące się ręce nie pozwalają wystukać numeru pogotowia. Trzeba jeszcze sobie uświadomić, że będę chciał (-a) to wykorzystać, będę gotowy (-a) wyjść z gapiącego się tłumu i na jego oczach odtworzyć wszystko to, co kiedyś działo się na lekcjach po. Jeżeli taka świadomość nie zakoduje się  w trakcie wykręcania rąk koleżance, którą usiłuje się przewrócić na bok ( żeby nie połknęła języka) to będzie miało sens równy uczeniu się na pamięć biografii Słowackiego ze wszystkimi datami. Czyli  - żaden.
Lęk przed kiepską oceną kazał opanować mojej ulubionej klasie pozycję boczną ustaloną (nie bez głupawych żartów i podtekstów, z moim niechlubnym udziałem,  niestety), marzę, żeby kiedyś ta wiedza i odruch serca uratowały komuś życie. Wobec takiej perspektywy porzucony w trakcie lekcji Słowacki nie ma znaczenia.
D.B.

8 komentarzy:

  1. najbardziej podoba mi sie określenie "moja ulubiona klasa";)ma pani rację, wyuczenie sie na pamięć schematu udzielania pomocy nijak sie ma do rzeczywistości. Ale lepsze to niż nic. Wielu z nas spanikowałoby w sytuacji, w której musielibyśmy udzielić pomocy poszkodowanemu.

    OdpowiedzUsuń
  2. 'Wielu z nas spanikowałoby w sytuacji' Tego nigdy nie wiemy - co ma swoje dobre i złe strony. Sprawdzamy się w działaniu. Wtedy też czegoś się o sobie dowiadujemy, nawet jeśli to niezbyt miłe, to zawsze jakaś wiedza.

    OdpowiedzUsuń
  3. "moja ulubiona klasa", czy warto brać to sobie bardzo do serca ? (myślę, że tak) :) Słowacki, owszem jest intrygujący w swoim, jak do tej pory pogłębiającym się, wielkim smutku, ale pozycja boczna ustalona jest naprawde rzeczą bardzo ważną :) zastanawiałam sie tylko, czy pojawi się artykuł odpowiadający, tej jakże ciekawej lekcji ... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wprowadzając korektę ćwiczyliśmy pozycję boczną bezpieczną (nie ustaloną, bo to coś innego przynajmniej tak mówi podręcznik do po):) sądzę, że wyrażenie "moja ulubiona klasa" może zostać w odpowiednim czasie skierowane przeciwko wypowiadającemu ;) z pewnością będzie zapamiętane. podobnie jak anonim wyżej nie sądziłam, że ukaże się wpis o naszym polskim...;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zostanie wykorzystane przeciwko piszącemu, ale wszyscy wiemy że tylko pozytywnie, jak przystało na ulubioną klasę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ,,wyuczenie się biografii Słowackiego na pamięć..'' czuje że ,,pije'' Pani do mojej prezentacji z lekcji ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoja prezentacja była ok. Myślę w ogóle o sensie uczenia się rzeczy, które są powszechnie dostępne w podręcznych źródłach.

    OdpowiedzUsuń