Za oknem pogoda butelkowa, a za biurkiem ja, ze stosem prac klasowych. Czyli połączenie złego z najgorszym. Nawet ukochane czerwone chilijskie nie może podnieść mnie na duchu, bo sprawdzając złote myśli swoich podopiecznych i tak mam wrażenie, że zawodzi mnie rozum. Więc lepiej nie potęgować wrażenia. Choć z drugiej strony lekkie znieczulenie zmysłów być może pozwoliłoby obrócić w żart to, co aktualnie odczuwam jako ból belferskiej egzystencji. Pomijając bowiem odkrywczość i pomysłowość autorów, wynikającą z totalnej nieznajomości lektur, kontekstów kulturowych, pojęć, zastanawia mnie język, jakim napisane są te prace. I nie o zawiłości składniowe tu chodzi, ubożuchność leksykalną, iście barokową stylistykę, ale PATOS. Co skłania nastolatka do posługiwania się frazami rodem z patriotycznej kazalnicy XIX wieku? Oto próbka: obywatele naszego kraju powinni buntować się , być patriotami, iść do celu bez względu na wszystko, poddanie się powinno nastąpić poprzez śmierć za ojczyznę lub: tworzył dzieła, którymi potrafił obudzić drzemiącego ducha walki w kochających swoją ojczyznę rodakach. K t o d z i s i a j t a k m ó w i ! Skąd ta maniera, zwłaszcza że na lekcjach z literatury romantycznej uczniowie raczej dosadnie mówią o jej archaizmie ( i słusznie). A tu: konieczność umierania za kraj (jak łatwo szafuje się cudzym życiem), bunt, drzemiące duchy, miłość ojczyźniana! I to piszą ludzie, którzy nie mają siły do najmniejszego buntu, zmęczeni życiem albo w szkolnej depresji, albo zlewający wszystko i wszystkich. Dlaczego literatura bogoojczyźniana uruchamia w uczniach jakieś absurdalne i konwencjonalne myślenie? Niepokoi mnie to, bo znam tę frazę z imprez typu obchody rocznicy smoleńskiej – dołującą odmianę patriotyzmu, okraszonego martyrologią i nienawiścią, agresywną symboliką i napuszoną retoryką, w której podkreśla się opozycję: my – wy. Tam też chętnie mówi się o poświęceniu, cierpieniu, odmienia się przez przypadki słowo ojczyzna, najlepiej z jakimś epitetem – biedna, zdradzona, okradana. Patetyczny fałsz, rozdęty pseudopatriotyzm. A zaczyna się niewinnie, na lekcjach języka polskiego. I nie skończy się, dopóki w kanonie lektur kordiany, konrady, judymy i sienkiewiczowska szopka. Nic życiowego - tylko patos i tanatos. O erosie pomarzyć! DB
Rys. A. Mleczko

Młodzi ludzie są ostatnim czasy niedoceniani. Nie chodzi tutaj o tak "modne" sprawy jak kultura, wszechobecna tolerancja czyjegoś zboczenia, rodem z gorszącego programu transmitowanego w TVNie po 16-stej.
OdpowiedzUsuńDlaczego tak niepoważnie traktuje się młodych, o których sama pani wspomina w poprzedniej wiadomości? Ludzie kończący liceum to ludzie w pełni sił, którzy historycznie i współcześnie stawali w obronie ojczyzny, ginęli na wojnach. Dlaczego nie pamięta się o tym, że "kibole" ze stadionów, to właśnie ludzie którzy pójdą walczyć z okupantem w powstaniu narodowym? Uważam że nie powinno się- zwłaszcza w liceum- studzić tego patriotycznego zapału, podniosłych słów o ojczyźnie, nawet jeśli brzmią one czasem zabawnie w ustach młodego człowieka. Jeśli nie w liceum, to gdzie według pani powinno się wychowywać młodzież w bojowym, pełnym zapału, duchu patriotycznym? W gimnazjum, podstawówce, czy może ma to na celu reforma "sześciolatki do szkół"? Nie można dzielić polaków na lepszych i gorszych patriotów, dlatego protestuję przeciwko stwierdzeniu "rozdęty pseudopatriotyzm". Umiłowanie kraju nie oznacza umiłowania państwa, rządu i ludzi którzy w nim zasiadają.
Cieszę się że wspomniała pani o "czerwonym chilijskim" rozumiem że chodzi o wino. Wszystkie winnice w Chile powstały za sprawnie działającej, podziwianego przeze mnie, generała Augusto Pinocheta.
**Wszystkie winnice w Chile powstały za sprawnie działającej dyktatury, podziwianego przeze mnie, generała Augusto Pinocheta.
UsuńKibole pójdą walczyć w powstaniu narodowym? A już wiadomo kiedy wybuchnie? Jeśli tak, to proszę o informację, bo zapewniam, że nie zwieję do Argentyny jak deklaruje większość młodych ludzi na co dzień deklarujących soczysty w wymowie patriotyzm, tylko będę łączniczką, ewentualnie sanitariuszką. Niekoniecznie z Bogiem i ojczyzną na ustach. AJ
Usuńzarówno Tanatos był w ,,Juliuszach" i ,,Mickiewiczach" jak i Eros prze Pani. Cóż za balansowanie na przykrej krawędzi jaką jest niepokora i zbite w kolorową kulkę wyciągi z aktualnego intelektu! Niech chleba sobie Pani ułamie, różyczki podleje, kieliszek stłucze. Może takie proste gesty coś przypomną, coś może obudzą, coś ulęgną w tej pozbawionej purpury duszyczce. Może proste obrywanie płatków maku pod przydrożnym krzyżem coś pomoże coś może w pozbawionej purpury duszyczce skleci uwije gniazdo jak roztopowy bociek? Aż strach patrzeć na takie ręce i oczy które nie podniosły nigdy sztandaru, nie potrzeba takich ludzi temu krajowi, zapewniam. Możecie drzeć się po tych szkolnych szaletach jak chilijskie wiewiórki i skreślać ,,konwencjonalność" uczniowską na słowach ,,pożegnanie ojczyzny, powrót do ojczyzny, psalm o ojczyźnie", bo i tak błazeństwem jest nieodróżnianie konwencji wyrażania się o pewnych wartościach w społeczeństwie jakim jest Naród od konwencjonalności, czyli bardziej od szopki kluczopędnej. Proszę, chce Pani przejść po moim kręgosłupie który składa się z ,,bogoojczyźnianej szopki"? Zapraszam.
OdpowiedzUsuń,,Więc - mamże oczy zakryć i paść twarzą,
Wołając:
"Kopyt niech mię grady zmażą,
Jak pierwo-traw!"
Lub - mamże barki wyrzucać do góry
Za lada gwiazdką ze złotymi pióry -
Za sny nieść jaw? "
Nie wiem co bełkoczesz, ale masz dobrego dilera, hihih
UsuńNo to dawaj ze sztandarem na Berlin, Kowno, Brukselę ( niepotrzebne skreślić ), urraa ! ,,Zima wasza, wiosna nasza, a lato muminków", dawajta zakładajmy partyzantkę i heja w Góry Świętokrzyskie, będziemy się żywić ,,płatkami maku", ,,roztopowymi bocianami" i chilijskimi wiewiórkami". ,,Polska dla Polaków" (,,Czyżby we Francji mieszkali Francuzi ? ")a ,,Księżyc dla księży" .,,J - 23 znowu nadaje !"
OdpowiedzUsuńTrudno dzisiaj prowadzić rozmowę, bo jeśli argumenty oponenta okażą się zbyt mocne, ten zaczyna łapać za słówka i durnie ironizować.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Nie-bezkrytyczny
Autor pierwszego komentarza.