Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patos. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 kwietnia 2012

Patos, Tanatos, a gdzie Eros?

Za oknem pogoda butelkowa, a za biurkiem ja, ze stosem prac klasowych. Czyli połączenie złego z  najgorszym. Nawet  ukochane czerwone chilijskie nie może podnieść mnie na duchu, bo sprawdzając złote myśli swoich podopiecznych i tak mam wrażenie, że zawodzi mnie rozum. Więc lepiej nie potęgować wrażenia. Choć z drugiej strony lekkie znieczulenie zmysłów być może pozwoliłoby obrócić w żart to, co aktualnie odczuwam jako ból belferskiej egzystencji. Pomijając bowiem odkrywczość  i pomysłowość autorów, wynikającą z totalnej nieznajomości lektur, kontekstów kulturowych, pojęć, zastanawia mnie  język, jakim napisane są te prace. I nie o zawiłości składniowe tu chodzi, ubożuchność leksykalną, iście barokową stylistykę, ale PATOS. Co skłania nastolatka do posługiwania się frazami rodem z patriotycznej kazalnicy XIX wieku? Oto próbka: obywatele naszego kraju powinni buntować się , być patriotami, iść do celu bez względu na wszystko, poddanie się powinno nastąpić poprzez śmierć za ojczyznę lub: tworzył dzieła, którymi potrafił obudzić drzemiącego ducha walki w kochających swoją ojczyznę rodakach. K t o   d z i  s i a j   t a k  m ó w i ! Skąd ta maniera, zwłaszcza że na lekcjach z literatury romantycznej uczniowie raczej dosadnie mówią o jej archaizmie ( i słusznie). A tu: konieczność umierania za kraj (jak łatwo szafuje się cudzym życiem), bunt, drzemiące duchy, miłość ojczyźniana! I to piszą ludzie, którzy nie mają siły do najmniejszego buntu, zmęczeni życiem albo w szkolnej depresji, albo zlewający wszystko i wszystkich. Dlaczego  literatura bogoojczyźniana uruchamia w uczniach jakieś absurdalne i konwencjonalne myślenie? Niepokoi mnie to, bo znam tę frazę z imprez typu obchody rocznicy smoleńskiej – dołującą odmianę patriotyzmu, okraszonego martyrologią i nienawiścią, agresywną symboliką i napuszoną retoryką, w której podkreśla się opozycję: my – wy. Tam też chętnie mówi się o poświęceniu, cierpieniu, odmienia się przez przypadki słowo ojczyzna, najlepiej z jakimś epitetem – biedna, zdradzona,  okradana. Patetyczny fałsz, rozdęty pseudopatriotyzm. A zaczyna się niewinnie, na lekcjach języka polskiego. I nie skończy się, dopóki w kanonie lektur kordiany, konrady, judymy i sienkiewiczowska szopka.  Nic życiowego  - tylko patos i tanatos. O erosie pomarzyć! DB
Rys. A. Mleczko