czwartek, 8 marca 2012

Tropiciel codzienności

Byłam dziś na spotkaniu z reporterem, dziennikarzem Gazety Wyborczej, Jackiem Hugo – Baderem. Kończę właśnie czytać jego Dzienniki kołymskie, więc fajnie się złożyło. To człowiek mądry. Widać to od razu i słychać od pierwszych słów. Człowiek mądry to człowiek w naturalny sposób skromny, nienapuszony, bezpośredni i szczery. Taki jest Hugo – Bader.

Karierę zaczął od wywiadu przeprowadzonego z generałem Kałasznikowem. Twórcą, konstruktorem karabinu. Czyli mocno. Reportaż z tego spotkania okazał się sukcesem, choć sam autor uważa, że popełnił ogromny błąd wylewając na swego rozmówcę wszystkie swoje żale za komunizm, ZSRR i tak dalej, wreszcie zadał mu pytanie, czy ma on świadomość, że jego karabin nazywany jest bronią terrorystów,  spowodowało to, że generał wstał z miejsca, zatopił wzrok w telewizorze i więcej się nie odezwał, co było równoznaczne z wyproszeniem dziennikarza za drzwi.
Od tej pory funkcjonował Hugo – Bader jako „specjalista od Rosji” i tak zostało.

Czytałam dwie z jego książek: Białą gorączkę i Dzienniki kołymskie właśnie. Jest jeszcze W rajskiej dolinie wśród zielska, ale to dopiero przede mną.

Biała gorączka opowiada o podróży przez Syberię. Z Moskwy do Władywostoku. Trzynaście tysięcy kilometrów zimą (!). Istotą jego reportaży są rozmowy z napotkanymi po drodze ludźmi. Spotyka narkomanów, prostytutki, bezdomnych, miss HIV, pierwszych w Związku Radzieckim hipisów i … Jezusa Chrystusa:

Jestem z wizytą u Chrystusa. Z sześciu żyjących obecnie na ziemi trzech mieszka w Rosji. Jeden jeszcze się nie objawił, ale już ma wyznawców. Drugi nazywa się Grigorij Grabowoj i siedzi w więzieniu, bo od rodziców dzieci zamordowanych przez terrorystów w Biesłanie brał pieniądze za ich wskrzeszenie. Trzeci to Siergiej Anatolijewicz Torop, były milicjant, malarz samouk, przez wyznawców nazywany Wissarionem, co znaczy - Dający Życie. Częściej jednak nazywają go Nauczycielem.

Mnie najdłużej w głowie utkwiły porażająco smutne historie o tym jak zapijają się na śmierć rdzenne ludy Syberii. Tytułowa biała gorączka to nic innego jak obłęd dopadający człowieka po długotrwałym spożywaniu alkoholu. Ewenkowie, bo o nich tu głównie mowa, ale także Tuwińcy, Buriaci, Mongołowie, Nanajowie, Udehejczycy mają bardzo słabą tolerancję na alkohol. To kwestia genetyczna. Od tysięcy lat odżywiają się mięsem, nabiałem i rybami, żyją na terenach, na których nic nie rośnie, więc siłą rzeczy wykształciła się u nich białkowo – tłuszczowa przemiana materii. Ich organizm nie wytwarza enzymu trawiącego węglowodany, a wódka jest ze zboża, kartofli, owoców. Ich organizm nie metabolizuje alkoholu, ale się nim zatruwa. Ewenka zwala z nóg dawka, po której Polak, czy Rosjanin, a nawet Niemiec, jak pisze Hugo – Bader, wsiadają w samochód i spokojnie jadą.
Najgorsze jednak jest to, że wódka rozgaszcza się w układzie nerwowym, w mózgu człowieka. Staje się on agresywny, emocjonalny. W białej gorączce pojawiają się w głowie głosy mówiące, by się zastrzelił, by wyszedł i biegł przed siebie, by zabił...

A teraz uważaj. W tym tekście czterdzieści cztery razy pada słowo „umrzeć" „zabić" „śmierć" Jedenaście razy słowo „karabin" piętnaście razy słowo „wódka" i tylko jeden raz słowo „miłość" do tego nieszczęśliwa. Jak ci nie pasuje, nie czytaj.


Fascynujące są opowieści o syberyjskich szamanach. Syberia jest ojczyzną szamanizmu. Szaman to „ten, który wie”. Od jednej z szamanek autor dostał talizman, mający chronić go przed wielkim żelazem. Jakiś czas później spotkał inną szamankę, a przy okazji lekarkę narkologa i psychiatrę, terapeutkę zajmującą się uzależnionymi od alkoholu. Oto fragment ich rozmowy:

 - A to co takiego? Wygląda na talizman. Jak tylko wszedłeś, zobaczyłam, to znaczy poczułam, że masz na szyi zawieszony potężny... Jakbyś ukruszył kawałek słońca.
- Mogłaś zapytać.
- Och nie! Nie wypada. My nie pytamy o te rzeczy. Mogę dotknąć? Parzy!
- Bez przesady. To kamyki w szmatce. I wcale nie parzą.
- Głupi chrześcijanin! Bo są twoje! Ty je dostałeś, to ciebie chronią. Skąd je masz?
- Dostałem od bardzo potężnej szamanki w górach w Tuwie, na południu Syberii. Miał mnie chronić od „dużego żelaza". Tak mówiła. A dwa dni później miałem straszny wypadek na drodze. Też mi ochrona. Ledwie uszedłem z życiem.
- Jaki głupi chrześcijanin! Gdybyś go nie miał na szyi, już byśmy nie rozmawiali.

 
To, jak Dzienniki kołymskie będą wyglądać, że będą miały zieloną okładkę ze złotymi literami, że zostaną podzielone na trzy części, a także to, że ukażą się w grudniu 2011 roku, też przepowiedziała autorowi szamanka. Dzienniki  to  zapis wędrówki Traktem Kołymskim, jedyną drogą na Kołymie liczącą 2032 km. Cel? Zobaczyć jak dzisiaj żyją tu ludzie, tu, na „biegunie okrucieństwa”, na terenie „białego krematorium”. Ci, których autor spotyka to głównie kierowcy, ale nie brakuje dziwaków, „zbieraczy badziewia”, jest kołymski oligarcha – właściciel kilku kopalni złota, są bandyci, są byli zekowie i ich potomkowie, jest córka Jeżowa – „krwawego karła”, „prawej ręki Stalina”. Każdy z tych ludzi ma historię do opowiedzenia, a Hugo – Bader uważnie słucha. 


 

 




Polecam  AJ











7 komentarzy:

  1. Dziennikarz Gazety Wyborczej.. nie musiała Pani o tym wspominać. Gdzie odbyło się takie spotkanie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie bardzo rozumiem... dlaczego nie musiałam o tym wspominać? Zwykła informacja, gdyby był dziennikarzem Faktu albo Naszego Dziennika też bym to napisała. Spotkanie odbyło się w Bibliotece Powiatowej. Takie wieczory z pisarzami odbywają się tam dość często, był już A. Sapkowski, G. Miecugow, M. Gretkowska, J. Siedlecka i wielu innych. Do zobaczenia na następnym:) AJ

    OdpowiedzUsuń
  3. Pan Pilipiuk też był - bardzo miło wspominam tamten wieczór ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm dlaczego poleca Pani ciekawe lektury przed maturą? :< Chyba chce Pani nas zatrzymać na jeszcze rok w szkole :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Słuszne spostrzeżenie :) Miałem napisać, że mam tę książkę w domu i zacznę czytać, ale przypomniałem sobie, że zacząłem "Dżumę"...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mamy ten sam problem, ja też kartkuję "Dżumę" i "Pamiętnik z powstania warszawskiego", sprawdzam Wasze prace, wieszam pranie i takie tam... Życie. AJ

    OdpowiedzUsuń