Z okazji wiosny, bezinteresownie (tak mi się wydawało naiwnie ) zaprosił się do nas, do placówki pan europoseł X. Na miejscu okazało się , że to nie pan euro-, tylko krajowy senator, zgubiło nas podobieństwo nazwiska do prawdziwego pana europosła Y. Ale i tak byłoby miło, bo spotkania z Ważnymi Personami kształcą, gdyby nie fakt, że pan senator zaprosił s o b i e miejscowe media, zapewniając w ten sposób s o b i e reklamę. Pytanie, czy placówka wyraża zgodę nie przyszło nikomu do głowy. No ale cząstka splendoru Ważnej Persony i tak spadnie na nas, więc nie ma się co czepiać drobiazgów - najważniejsza jest edukacja w bezpośrednim kontakcie z Ważnymi Personami. Ostatecznie nie okazała się taka imponująca, nie wzbogaciła jakoś szczególnie słuchających, trochę truizmów, garść wiedzy, którą na co dzień serwują nauczycielki od wos-u, kilka stosownych pytań z widowni, kurtuazja zachowana i wizyta odbębniona. Pożytek? I tak nie było co zrobić z niedobitkami, które w pierwszy dzień wiosny zawieruszyły się w szkole (szacunek dla mojej ulubionej klasy, która przybyła licznie , niemal, w całości), więc mogły stanowić tło dla zapewniającej sobie darmową reklamę Ważnej Persony. Mam taki zwyczaj przyznawania w każdym dniu mentalnego medalu komuś, kto mi zaimponował lub rozbawił, lub ogólnie zrobił coś fajnego oraz przyznawania żenady dnia. Dziś jest 1: 1. II c za przyjście do szkoły i Ważna Persona za nadymanie się . Nie muszę dodawać co komu? DB.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz