Przez moment zmamiło mnie lato, chwilę porozpieszczała wiosna
i znów wróciło zimno, deszczowo i tylkowleźćpodkoc. Z grzanym winem. Czerwonym,
bo białe schłodzone zarezerwowane jest na upał. I o mało co zmieniłabym już w tej
materii nawyki na letnie. Mój organizm
zwariował, oczy cieszą się z wszechobecnej zieloności, reszta telepie się z
zimna. Czytam, oglądam i staram się silą woli nie zapaść w sen zimopodobny.
Chcę ciepła!
Poza tym matura na półmetku i za tydzień życie szkolne wróci
zupełnie do normy (może pogoda również), politycy zapewniają nadal kiepskiego gatunku rozrywkę, ośmieszamy się jakimiś nowym narodowo-stadionowym koko - hymnem, w sondażach pis zrównał z po, poza tym nic się nie zdarzyło. Taka gmina.
DB







