Wracam do tematu o żenujących (mnie!) reakcjach bliźnich. W ostatnim "Przekroju" ukazał się artykuł pań Marty Karaś - politolożki, i Ilony Witkowskiej - poetki i kulturoznawczyni na temat mega już popularnej córki naszego premiera, a dokładniej prowadzonego przez nią bloga, a jeszcze dokładniej filozofii życiowej, jaką na nim uprawia. Niezorientowanym uświadamiam, że blog Kasi T.(www.makelifeeasier.pl/) zyskał wyróżnienie w konkursie na Bloga Roku 2011 , a jego tematyka to moda, gotowanie, zdrowie i coś tam jeszcze, nie czytam, bo nie moja bajka, ale za to moje bachorzę przygotuje czasem coś do jedzenia wg przepisów premierówny i to jest pyszne. Ogólnie jak wiadomo zasada z blogami jest taka, że nie chcę-nie czytam, ewentualnie jeśli się z czymś zgadzam lub nie na cudzym blogu, to komentuję. Pełna wolność. Tej pisaniny jest w necie na tyle mnóstwo, że do wyboru i koloru. No, ale rozumiem, że w tym wypadku temperaturę uczuć niektórych czytelników podnosi osoba blogującej. I tak oto pojawili się Lucjan i Maciej ze swoim Make life harder, którzy parodiują bloga Kasi ostro i złośliwie i po męsku, ale jest w tym sporo inteligencji i służy zabawie. Czemu natomiast służy krytyczny tekst wspomnianych dziennikarek "Przekroju" tego nie umiem odgadnąć. Jest on bowiem wnikliwą analizą postawy, jaką Kasia T. promuje i zatruwa umysły młodych dziewcząt, które z powodu dbania o siebie i kupowania ciuchów i kosmetyków nie wyrosną na zbuntowane feministki. Co najwyżej na pudrowe lale. Nie będę go streszczać, przeczytajcie sami tu:www.przekroj.pl. Dla mnie artykuł jest przesadnie zjadliwy (ujęcie w cudzysłów imienia i nazwiska autorki podkreśla, że to nie osoba , ale instytucja) , napisany z poczuciem wyższości, niezrozumieniem realiów i zasad, jakimi rządzi się taka forma przekazu jak blog. Miałkości tekstów córki premiera przeciwstawiają cytaty z Baumana, pokazując jakie są oczytane i niekomercyjnie nastawione do życia. W ogóle ich paniczny lęk o przyszłość tego zepsutego , pozbawionego wartości świata (cytat: Pytanie, ile dziewczyn, poddanych dyktatowi tworów typu Makelifeeasier, posuwa się do kredytowania ich swoim ciałem i zrezygnowania z godności dla kolejnej pary jeansów czy kremu z Sephory?) należałoby skomentować powiedzeniem pani Frau: apokalipsa! Takich Kaś w internetowej przestrzeni jest mnóstwo, ta przynajmniej jest ładna (jak stwierdziły dziennikarki – banalna) miła, rozsądna i (niestety) do tego ma pieniądze i to są właśnie powody frustracji tych, którzy „podpisują śmieciowe umowy”. Dziwne, żeby córka premiera ich nie miała! Ale tego, że będąc na studiach pracowała, nikt nie wspomni, że jest osobą przedsiębiorczą też nie, bo chce się w niej widzieć tylko córkę swojego taty. I tu polska mentalność wyszła na wierzch – ktoś ma więcej, kogoś stać ,ktoś ma dobre, wygodne, więc należy go napiętnować. Tylko bieda i kompleksy warte są poważnej i zatroskanej dyskusji. Jeśli stać cię na sukienkę za 200zł czuj się winna! Polecam do przeczytania najbardziej znienawidzona blogerka polskiego internetu.
Kasia Tusk jest mi obojętna, jej życiowa filozofia odległa (choć tak naprawdę nic o niej nie wiemy, bo kreuje taki wizerunek, jaki chce, a nie jaki jest dla niej prawdziwy, jak każdy bloger), chciałabym, żeby młode dziewczyny były feministkami (zadbanymi, mądrymi i spełnionymi), żeby świat nie był tak koszmarnie zmaterializowany, ale to MOJA sprawa. Każdy piszący naraża się na publiczną krytykę, ale żeby od razu tak zazdrośnie i złośliwie? Pani Marto i pani Ilono,czego Paniom brakuje, że tak obsesyjnie odmawiacie innym prawa do zadowolenia z siebie? DB
,,Chciałabym, żeby młode dziewczyny były feministkami (zadbanymi,MĄDRYMI i SPEŁNIONYMI)" - to jest tak samo możliwe, jak to że wegetarianie staną się mięsożercami, militaryści staną się pacyfistami, a tym od globalnego ocieplenia w końcu schłodzą się umysły...
OdpowiedzUsuńMam dwie córki - obie spełniają WSZYSTKIE te warunki, więc to jest możliwe! Oczywiście, jeżeli wie się dokładnie, bez stereotypów co jest feminizm:) Naprawdę wojujący nawet feminizm nie musi być równoznaczny z niegolonymi nogami, niemodnym ubraniem i ogólnie brakiem urody! Myślałam naiwnie, że ten sposób postrzegania feminizmu to już dwustuletnia przeszłość. Czyżby autor był mężczyzną?
UsuńZ feministycznym pozdrowieniem. DB.
,,Czyżby autor był mężczyzną ?" - tylko w dyskusjach z feministkami to ma znaczenie, no bo przecież nawet ,,Kopernik była kobietą !" Każdy ,,... IZM" : faszyzm, komunizm, liberalizm, konserwatyzm, feminizm... pozostaje we wrogości, albo przynajmniej w opozycji do innych ,,...IZMÓW", ideologii, przekonań, poglądów, religii itp. Zakłada, że będziemy walczyć o swoje, albo przynajmniej bierny opór. Rodzi się z poczucia zagrożenia, ekspansji lub innych chorych ambicji. Taki stan ducha i umysłu nigdy nie może doprowadzić do SPEŁNIENIA, bo taka walka ( czynna lub bierna, nigdy nie będzie miała wygranych i przegranych - faszyzm ma się dobrze w byłym NRD np.)
UsuńP.S. W jednym z odcinków 40 - latka, syn inżyniera Karwowskiego - Marek mówi tak : ,,Kiedyś byłem hipem (hipisem), później byłem gitem ( gitowcem ), później byłem znowu hipem, a teraz to niczym nie jestem".
( Cytat z pamięci). Był młodszy od OBU CÓREK, ale myślę, że przed nimi jeszcze podobna ewolucja...
,,Jesteśmy sektą ludzi normalnych"
Dla mnie akurat ma znaczenie płeć w tego rodzaju dyskusji, a poza tym "Curie - Skłodowska też była kobietą", nie tylko Kopernik:)Rzeczywiście feminizm wziął i bierze się nadal z poczucie zagrożenia i dyskomfortu, jaki odczuwały (-ją) kobiety w otaczającym je świecie. Tylko dlaczego upominanie się o coś dla siebie budzi zawsze tak ogromne emocje, ironię złość. Do tego stopnia, że same kobiety mówią czasem ze wstydem "ja tam feministką nie jestem". Ale femina to kobieta, więc tak to chyba sprawa wszystkich. Zgadzam się,że ustanawianie przez kobiety swojego własnego miejsca w świecie ma czasami charakter walki, ale częściej już tylko dyskusji. Porównywanie feminizmu do faszyzmu jest jednak prymitywnym zagraniem ( to tak samo mądre jak zasłyszane ostatnio, że feministka =lesba). SPEŁNIONA feministka to taka, która może o sobie stanowić, społeczeństwo nie wpycha jej na siłę w stereotypy - ma ochotę będzie matką, ale jeśli mówi, że się do tego nie nadaje to "normalni" ludzie niech to uszanują itd. I tu właśnie płeć w dyskusji ma znaczenie, bo istnieje rodzaj spełnienia (zawodowego, artystycznego, ambicjonalnego itd, które jest jednakowe dla wszystkich, ale są takie sfery, które są trudno definiowalne dla płci odmiennej. Wreszcie, hipis, git, to jednak coś innego niż feminizm.Tym pierwszym można być okresowo, tym drugim na całe życie. Jeśli ma się określony światopogląd i kręgosłup.Ps. Dezerter b. lubię, ale nie ma ludzi normalnych.DB
OdpowiedzUsuńANI SŁOWA O FEMINISTKACH.
UsuńA dlaczego to, hipisem np. ,,można być tylko okresowo ? ".
Riedel żył do końca jako hipis, i umarł jak hipis. No tak, ale co to za życie - patologia i tragiczna śmierć. Ale jego kumpel od dragów ,,Giera" Giercuszkiewicz jeszcze nie dawno siedział w Bieszczadach na łajbie. Kilka miesięcy temu miał wprawdzie grać koncert w Zduńskiej z muzykami ze Śląska, więc może coś się zmieniło. Ale nie wiele, bo to kapela bluesowa ,więc związek z hipisizmem (?)jest. A Marek Piekarczyk i Andrzej Nowak z TSA - stare chłopy, a czy kiedyś wyparli się swoich ideałów ? Nawet taki Marek Jackowski też pewnie nie do końca się sprzedał. Była taka postać filmowa Big Lebowski. Inspiracją dla stworzenia tej postaci na pewno nie był kosmita z planety Melmak, ale freaki żywcem wzięte z amerykańskiej rzeczywistości, co to uważają, że po Hendriksie, ,,Joplince" i ,,Creedensach" to już żadna wartościowa muza nie powstała. Wszystko zależy od tego czy ma się ,,określony światopogląd i kręgosłup".
A ludzie normalni są ! Niestety charakteryzują się nadmierną wrażliwością i są określani jako ,,niedostosowani". Wielu zbyt szybko rezygnuje ( Tomasz Beksiński np...
Przykłady zacne i nie ma co dyskutować, ale mój tekst był skierowany pod adresem, który pojawił się we wcześniejszym wpisie i przykładzie Marka Karwowskiego. Przykład głupi, więc odpowiedź adekwatna. Ostatni wpis dowodzi,że każda idea, postawa może być trwała, więc po co było zaczynać dyskusje o zmienności "myślę, że przed nimi jeszcze podobna ewolucja...". Sam podajesz przykłady, że można być sobie wiernym. Wiernym w hipisostwie, ale już w feminizmie nie? Bo to faszyzm? O co więc w tej wymianie zdań chodzi?
UsuńObstaję jednak przy jednym - nie ma normalnych, słowo niedostosowani z definicji przeczy normalności.Myślę, że Beksiński nigdy by się nie określił jako "normalny".Bo co to właściwie znaczy?Chyba niewychodzący poza normy? To na pewno nie ci, którzy "charakteryzują się nadmierną wrażliwością". Jak pokazuje literatura, film, życie wreszcie, nadwrażliwi są najbardziej nienormalni (inni, niepowtarzalni) i to jest ich atut.DB
Oj,oj, chyba wyczuwam pewną irytację związaną z tą dyskusją, więc na pewien czas dajmy spokój. Na razie polecam artykuł z dzisiejszego DZIENNIKA ŁÓDZKIEGO - NIESOLIDARNOŚĆ JAJNIKÓW ( cóż za uroczy tytuł !)napisany przez KOBIETĘ ! - panią Matyldę Witkowską - str 12. Pouczające !
UsuńOj, oj, a ja wyczuwam wyczerpanie argumentów po jednej stronie i próbę odwrotu z tak zwanym zachowaniem twarzy:) Pokonanie przez feministkę to wcale nie wstyd...
OdpowiedzUsuńAnonimowy, ale inny niż ten wyżej i co ważne - również facet :)
Do ,,Innego anonimowego" : Rzeczowa dyskusja to nie walka. Nie ma potrzeby ,,odwrotu", ,,rozpoznania walką" itp. Przy takiej rozbieżności poglądów pomiędzy ,,sektą ludzi normalnych" a np. feministkami w końcu zaczynamy się powtarzać, brniemy w ślepe zaułki i tracimy w końcu z oczu pierwotny problem dyskusji. Formuła się na razie wyczerpała, ale jak powiedział Franz Maurer : ,,My tu jeszcze wrócimy..."
Usuń