Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znienawidzona blogerka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znienawidzona blogerka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 marca 2012

Pani Marto i pani Ilono,czego paniom brakuje?

Wracam do tematu o żenujących (mnie!) reakcjach bliźnich. W ostatnim "Przekroju" ukazał się artykuł pań Marty Karaś - politolożki, i Ilony Witkowskiej - poetki i kulturoznawczyni na temat  mega już popularnej córki naszego premiera, a dokładniej prowadzonego przez nią bloga, a jeszcze dokładniej filozofii życiowej, jaką na nim uprawia. Niezorientowanym uświadamiam, że blog Kasi T.(www.makelifeeasier.pl/)  zyskał wyróżnienie w konkursie na Bloga Roku 2011 , a jego tematyka to moda, gotowanie, zdrowie  i coś tam jeszcze, nie czytam, bo nie moja bajka, ale za to moje bachorzę przygotuje czasem coś do jedzenia wg przepisów premierówny i to jest pyszne. Ogólnie jak wiadomo zasada z blogami jest taka, że nie chcę-nie czytam, ewentualnie jeśli się z czymś zgadzam lub nie na cudzym blogu, to komentuję. Pełna wolność. Tej pisaniny jest  w necie na tyle mnóstwo, że do wyboru i koloru. No, ale rozumiem, że w tym wypadku temperaturę uczuć niektórych czytelników podnosi osoba blogującej. I tak oto pojawili się Lucjan i Maciej ze swoim Make life harder, którzy parodiują bloga Kasi ostro i złośliwie  i po męsku, ale jest w  tym sporo inteligencji i służy zabawie. Czemu natomiast służy krytyczny tekst wspomnianych dziennikarek "Przekroju" tego nie umiem odgadnąć. Jest on bowiem wnikliwą analizą postawy, jaką Kasia T. promuje i zatruwa umysły młodych dziewcząt, które z powodu dbania o siebie i kupowania ciuchów i kosmetyków nie wyrosną na  zbuntowane feministki. Co najwyżej na pudrowe lale. Nie będę go streszczać, przeczytajcie sami tu:www.przekroj.pl.  Dla mnie artykuł jest przesadnie zjadliwy (ujęcie w cudzysłów imienia i nazwiska autorki podkreśla, że to nie osoba , ale instytucja) , napisany z poczuciem wyższości, niezrozumieniem realiów i zasad, jakimi rządzi się taka forma przekazu jak blog. Miałkości tekstów córki premiera przeciwstawiają cytaty z Baumana, pokazując jakie są oczytane  i niekomercyjnie nastawione do życia. W ogóle ich paniczny lęk o przyszłość tego zepsutego , pozbawionego wartości świata  (cytat: Pytanie, ile dziewczyn, poddanych dyktatowi tworów typu Makelifeeasier, posuwa się do kredytowania ich swoim ciałem i zrezygnowania z godności dla kolejnej pary jeansów czy kremu z Sephory?) należałoby skomentować powiedzeniem pani Frau: apokalipsa! Takich Kaś w internetowej przestrzeni jest mnóstwo, ta przynajmniej jest ładna (jak stwierdziły dziennikarki – banalna) miła, rozsądna i (niestety) do tego ma pieniądze i to są właśnie powody frustracji tych, którzy „podpisują śmieciowe umowy”. Dziwne, żeby córka premiera ich nie miała! Ale tego, że będąc na studiach pracowała, nikt nie wspomni, że jest osobą przedsiębiorczą też nie, bo chce się w niej widzieć tylko córkę swojego taty. I tu  polska mentalność wyszła na wierzch – ktoś ma więcej, kogoś stać ,ktoś ma dobre, wygodne, więc należy go napiętnować. Tylko bieda i kompleksy  warte są poważnej i zatroskanej dyskusji. Jeśli stać cię na sukienkę za 200zł czuj się winna! Polecam do przeczytania najbardziej znienawidzona blogerka polskiego internetu.
Kasia Tusk jest mi obojętna, jej życiowa filozofia odległa (choć tak naprawdę nic o niej nie wiemy, bo kreuje taki wizerunek, jaki chce, a nie jaki jest dla niej prawdziwy, jak każdy bloger), chciałabym, żeby młode  dziewczyny były feministkami (zadbanymi, mądrymi i spełnionymi), żeby świat nie był tak koszmarnie zmaterializowany, ale to MOJA sprawa. Każdy piszący naraża się na publiczną krytykę, ale żeby od razu tak zazdrośnie i złośliwie? Pani Marto i pani Ilono,czego  Paniom brakuje, że tak obsesyjnie odmawiacie innym prawa do zadowolenia z siebie? DB