niedziela, 15 stycznia 2017

25 cud nad Wisłą

http://remekdabrowski.pl/


WOŚP to jedyne zdarzenie, które ma moc połączenia ideą ludzi, których na co dzień nie łączy nic. Poza wzajemną niechęcią oczywiście. Wbrew perfekcyjnie odrobionej pracy domowej przez „dobrą zmianę”, tzn. próbie obrzydzenia społeczeństwu Owsiaka, podkopywaniu wiarygodności Fundacji, dyskredytowaniu zbiórki i jej celu (aborcja i eutanazja!), pieniądze zostaną zebrane i posłużą WSZYSTKIM. Również, o ironio, tym, którzy plują jadem pod adresem Orkiestry. Ale właśnie nie o nich dziś chciałam.
Dziś ma być o autentycznej empatii, o uśmiechaniu się do siebie obcych ludzi w śnieżnej zadymie na ulicach całego kraju. W stolicy, na zadupiu. W Polsce A, B i C. Pań w beretach i z bez nich, Januszów, Halinek, hipsterów (czy jak ich dziś zwał), dzieciaków, staruszków i nas wszystkich, przez pozostałą część roku samonienawidzących się Polaków, którzy ten jeden raz autentycznie cieszymy się ze spotkania ze sobą. Kwota wrzucana do puszki nie jest ważna, w przeciwieństwie do celu. Jurek i jemu podobni codzienni-święci wzruszają mnie zawsze, ale dziś wzruszają mnie rodacy. Cuda, cuda ogłaszają! DB

poniedziałek, 9 stycznia 2017

No i nie zawetował



No i walec przejedzie po oświacie! A zielone światło dał dziś spektakularnie sam pan prezydent. Naiwnością wielu było sądzić, że „może zawetuje?”, może samodzielnie zdecyduje, zwłaszcza że pomysł miał nieco inny? Nie zawetował, nie pomyślał samodzielnie, nie zaskoczył. Chce mi się krzyczeć ze złości, z bezsilności nad kolejną operacją na naszej edukacji, kosztem zdezorientowanych rodziców, dzieciaków, nauczycieli, nawet  przerażonych finansami przedsięwzięcia samorządami (to w końcu moi pracodawcy). Nikt nigdy nie rozliczył się ze skutków poprzednich reform wprowadzanych wbrew logice i na szybko. Kiedy oświata krzepła w kolejnych odsłonach – gimnazja, egzaminy zewnętrzne na wszystkich etapach edukacji, matura nowa, potem jeszcze nowsza, kolejne podstawy programowe, sześciolatki do szkół – reformatorzy nigdy nie przepraszali, nigdy nie bili się w piersi, ale byli pierwszymi krytykami swoich następców. Dziś jest zresztą identycznie. Trudno zapomnieć aroganckie wypowiedzi ministra Giertycha (którego zmiany żądali sami uczniowie i którego posądzano o homofobię, który omal nie usunął z lektur Gombrowicza i który wreszcie wprowadził amnestię maturalną); ministra Legutki (który nazwał uczniów domagających się zniesienia w świeckich szkołach symboli religijnych „rozwydrzonymi smarkaczami”, który pragnął weryfikacji programu z historii czy klepnął kolejną listę lektur bez konsultacji z tymi, którzy tę historię i ten polski „rzeźbili” w szkołach); czy ministry Hall (która najpierw chciała wprowadzić sześciolatki do szkół, a tuż przed nowymi wyborami stwierdziła, że szkoły nie są jednak na to gotowe) lub ministry Kluzik-Rostkowskiej (która reformując polskie szkolnictwo publiczne, jednocześnie beztrosko stwierdzała, że sama posyła dzieci do szkoły prywatnej, bo tam uczą myślenia!). Długo by jeszcze tak o naszych (nie-)wielkich kolejnych reformatorach, ale co najbardziej żenujące, wszyscy oni są dziś pierwsi do pochylania się z troską nad pomysłami aktualnie nam panującej ministry Zalewskiej. Żonglowanie argumentami zresztą zawsze takie samo. Były minister Handke (pan od gimnazjów) dziś o Zalewskiej mówi: „irracjonalnie przywiązana do swoich pomysłów i dlatego jest groźna”. Niestety każdy z wyżej wymienionych był irracjonalnie przywiązany do swojej (lub partyjnej) idei, a nam – na samym dole drabiny oświatowej – nic do tego. Wykonać, zameldować, nie dyskutować. Przeżyjemy. Jeżeli licznym hejterom wydaje się , że nauczyciele marudzą, bo im się w głowach poprzewracało od nadmiaru czasu wolnego i kasy, to zapewniam, że my damy radę (tak jak poprzednim reformatorom), ale dzieciaków żal. Bo kiedyś czasy się odwiną, a one zostaną z wiedzą przykrojoną dla potrzeb aktualnie obowiązującego światopoglądu jedynie prawego i sprawiedliwego.

Ps.  Zmarł dziś prof. Zygmunt Bauman – tłumacz współczesnej rzeczywistości, autorytet, „właściciel” kilkunastu tytułów doktora honoris causa światowych uniwersytetów - świat znów zubożał.

Ps.2. Pod wiadomością o śmierci Profesora jakiś półgłówek pisze w komentarzach: „Nie no, to jest komedia. Ludzi, którzy zajmują się jakimiś pseudonaukami typu socjologia, filozofia, psychologia, itd, czyli niczym innym niż siedzeniem i dumaniem o niczym. Przedstawia się jako jakieś wielkie umysły, wybitnych uczonych.”(składnia oryginalna). Wiem, że to niemoralne cytować takie rzeczy, ale autor tegoż cytatu jest doskonałym przykładem ofiary kolejnych nieudanych reform. W obliczu nadchodzącej, dna takiej bezmyślności nie będzie widać. DB

niedziela, 1 stycznia 2017

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Leniwie, powolnie, miło, czyli światecznie


http://remekdabrowski.pl/

Jezus znów narodzony, karp (u mnie akurat nie-)zjedzony, familia odwiedzona, czyli tradycji zadość się stało. Czas się na chwilę zatrzymał, odmienił, odcodziennił, zapachniał cynamonem i pozwolił na powolne, leniwe bycie razem, gadanie, podjadanie, czytanie, luz. Każdy robi co chce, lodówka kusi, czerwone wytrawne jeszcze bardziej,  a książka spod choinki obiecuje dopełnienie tej rozpusty. Nie ma przymusu, pośpiechu, upominania, jest MIŁO. Stan niedostępny  poza świętami i urlopem. I jeszcze te dobre słowa od osób zaledwie znajomych, dobrze znajomych, blisko znajomych. W tych dniach brzmią szczerze, nawet jeśli  to gotowiec-rymowanka.  Jakoś nabierają mocy, może wynikającej z naszego pragnienia, aby się spełniły. Jutro znów będzie jak zawsze, ale dziś jeszcze…kolęda dla tęczowego Boga.

sobota, 17 grudnia 2016

Wychodząc z oniemienia

Nie wiem, ile wyduszę z siebie, ale spróbuję. Omawiam właśnie Ferdydurke i zastanawiam się, czy ostatni raz? Niezmiennie rechoczę słuchając interpretacji Stuhra młodszego (tfu!) czytającego fragment o lekcji języka polskiego, uczniowie rechoczą ze mną (mniejszość) albo się dziwią (większość) i  raczej takiego przekazu nie łapią. No cóż, przyjmuję wtedy formę belfra, który wytłumaczy i pomoże zrozumieć.

Rewelacje p. Dudziak przyjmuję poważnie pamiętając, że  wszystkich dyktatorów XX wieku i ich gorliwych pomagierów początkowo  wyśmiewano i nie brano serio ich pomysłów. Rozglądam się, myślę, co mogłabym jeszcze robić, co jeszcze umiem; gdyby ktoś chciał mnie zatrudnić, poproszę o oferty. Tymczasem wracam uprawiać obrzydzenie do świata. AJ

wtorek, 13 grudnia 2016

Pożądam stanu bez-tęsnoty

Co dzień obiecuję sobie, że nie będę przez cały tydzień żyć myślą o weekendzie. 
Więc choć jest sennie i smutno, i kolejny dzień się z szarości nie wykluje, to próbuję nie tęsknić.
Są przecież  gdzieś obok fajni ludzie, wprawdzie w tłumie tych niefajnych, ale upieram się, że są.
I może dziś właśnie będzie tak, jak być powinno. DB 

wtorek, 6 grudnia 2016

Deja vu



 

źródło: jagiellonski24.pl/2013/11/22/flis-mentalne-nieszczescie-prawicy/

Wojna polsko-polska trwa. Eskaluje w postaci ustawy o zgromadzeniach, zatrzymaniach dawnych działaczy opozycji, wymazaniu z nowej podstawy programowej bohaterów najnowszej historii, w ogóle pisania tejże na nowo z bliźniętami w roli głównej, powoływania (i już odwołania) na stanowisko wiceministra MSZ,  odpowiedzialnego za politykę amerykańską i azjatycką, człowieka o amerykańskim właśnie obywatelstwie, którego nazwisko przywołuje skojarzenie z bohaterem literackim o 50 twarzach. Lub dla bardziej oblatanych filmowo z „Konsulem” w reż. Mirosława Borka, z genialną rolą Piotra Fronczewskiego. Polecam, zwłaszcza że kryminalna fabuła oparta jest na faktach i też dzieje się w rodzimych klimatach.
W ogóle odczuwam nieustanne deja vu podglądając tę naszą kuriozalną przestrzeń polityczną, utkaną trochę ze stalinizmu, niemało z socrealizmu, dużo ze stanu wojennego, a najwięcej z Franza Kafki. Nad szkolną rzeczywistością też już zawisł cień tej polityki w postaci nowej podstawy programowej o bogoojczyźnianym nachyleniu od historii począwszy, przez język narodowy, biologię, wychowanie do życia w rodzinie na, nieodzownej w państwie świeckim,  religii skończywszy. Jeżeli ktoś ma wątpliwości co można zaproponować rewolucyjnego na lekcjach biologii to niech wygugla sobie „naukowe” objawienia prof. Urszuli Dudziak, ekspertki MEN od edukacji seksualnej. Oprócz  jej obsesji na punkcie antykoncepcji i przyjemności płynącej z seksu, proponuje, by rodzice zwracali baczniejszą  uwagę na światopogląd, stan cywilny i pochodzenie nauczycieli, bo „rozwiedziony, albo żyjący w konkubinacie nauczyciel może negatywnie wpływać na postawy uczniów”. No to, droga AJ! –  z naszymi poglądami i Twoim stanem cywilnym – zacznijmy szukać pracy! Zważywszy, że nie bardzo widzę nas w roli edukatorek  neosocrealistycznej  twórczości Jarosława Marka Rymkiewicza, autora ody „Do Jarosława Kaczyńskiego” i wiersza pod wstrząsającym tytułem: „Krew na białych rękawiczkach Tuska”. Oczywiście będąc sprawiedliwą humanistką pamiętam o większości przyzwoitego dorobku tegoż poety i wiem, że nie on jeden ulegał zaczadzeniu politycznemu, ale nie zmienia to faktu, że mam skłonność do alergicznej wysypki w kontakcie z narodowym patosem. A na Gombrowicza jako odtrutkę w tej nowej szkole bym nie liczyła. Tego pana będziemy wykładać na tajnych kompletach.DB