Nie wiem, ile wyduszę z siebie, ale spróbuję. Omawiam właśnie Ferdydurke i zastanawiam się, czy ostatni raz? Niezmiennie rechoczę słuchając interpretacji Stuhra młodszego (tfu!) czytającego fragment o lekcji języka polskiego, uczniowie rechoczą ze mną (mniejszość) albo się dziwią (większość) i raczej takiego przekazu nie łapią. No cóż, przyjmuję wtedy formę belfra, który wytłumaczy i pomoże zrozumieć.
Rewelacje p. Dudziak przyjmuję poważnie pamiętając, że wszystkich dyktatorów XX wieku i ich gorliwych pomagierów początkowo wyśmiewano i nie brano serio ich pomysłów. Rozglądam się, myślę, co mogłabym jeszcze robić, co jeszcze umiem; gdyby ktoś chciał mnie zatrudnić, poproszę o oferty. Tymczasem wracam uprawiać obrzydzenie do świata. AJ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz