wtorek, 6 grudnia 2016

Deja vu



 

źródło: jagiellonski24.pl/2013/11/22/flis-mentalne-nieszczescie-prawicy/

Wojna polsko-polska trwa. Eskaluje w postaci ustawy o zgromadzeniach, zatrzymaniach dawnych działaczy opozycji, wymazaniu z nowej podstawy programowej bohaterów najnowszej historii, w ogóle pisania tejże na nowo z bliźniętami w roli głównej, powoływania (i już odwołania) na stanowisko wiceministra MSZ,  odpowiedzialnego za politykę amerykańską i azjatycką, człowieka o amerykańskim właśnie obywatelstwie, którego nazwisko przywołuje skojarzenie z bohaterem literackim o 50 twarzach. Lub dla bardziej oblatanych filmowo z „Konsulem” w reż. Mirosława Borka, z genialną rolą Piotra Fronczewskiego. Polecam, zwłaszcza że kryminalna fabuła oparta jest na faktach i też dzieje się w rodzimych klimatach.
W ogóle odczuwam nieustanne deja vu podglądając tę naszą kuriozalną przestrzeń polityczną, utkaną trochę ze stalinizmu, niemało z socrealizmu, dużo ze stanu wojennego, a najwięcej z Franza Kafki. Nad szkolną rzeczywistością też już zawisł cień tej polityki w postaci nowej podstawy programowej o bogoojczyźnianym nachyleniu od historii począwszy, przez język narodowy, biologię, wychowanie do życia w rodzinie na, nieodzownej w państwie świeckim,  religii skończywszy. Jeżeli ktoś ma wątpliwości co można zaproponować rewolucyjnego na lekcjach biologii to niech wygugla sobie „naukowe” objawienia prof. Urszuli Dudziak, ekspertki MEN od edukacji seksualnej. Oprócz  jej obsesji na punkcie antykoncepcji i przyjemności płynącej z seksu, proponuje, by rodzice zwracali baczniejszą  uwagę na światopogląd, stan cywilny i pochodzenie nauczycieli, bo „rozwiedziony, albo żyjący w konkubinacie nauczyciel może negatywnie wpływać na postawy uczniów”. No to, droga AJ! –  z naszymi poglądami i Twoim stanem cywilnym – zacznijmy szukać pracy! Zważywszy, że nie bardzo widzę nas w roli edukatorek  neosocrealistycznej  twórczości Jarosława Marka Rymkiewicza, autora ody „Do Jarosława Kaczyńskiego” i wiersza pod wstrząsającym tytułem: „Krew na białych rękawiczkach Tuska”. Oczywiście będąc sprawiedliwą humanistką pamiętam o większości przyzwoitego dorobku tegoż poety i wiem, że nie on jeden ulegał zaczadzeniu politycznemu, ale nie zmienia to faktu, że mam skłonność do alergicznej wysypki w kontakcie z narodowym patosem. A na Gombrowicza jako odtrutkę w tej nowej szkole bym nie liczyła. Tego pana będziemy wykładać na tajnych kompletach.DB

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz