poniedziałek, 26 grudnia 2016

Leniwie, powolnie, miło, czyli światecznie


http://remekdabrowski.pl/

Jezus znów narodzony, karp (u mnie akurat nie-)zjedzony, familia odwiedzona, czyli tradycji zadość się stało. Czas się na chwilę zatrzymał, odmienił, odcodziennił, zapachniał cynamonem i pozwolił na powolne, leniwe bycie razem, gadanie, podjadanie, czytanie, luz. Każdy robi co chce, lodówka kusi, czerwone wytrawne jeszcze bardziej,  a książka spod choinki obiecuje dopełnienie tej rozpusty. Nie ma przymusu, pośpiechu, upominania, jest MIŁO. Stan niedostępny  poza świętami i urlopem. I jeszcze te dobre słowa od osób zaledwie znajomych, dobrze znajomych, blisko znajomych. W tych dniach brzmią szczerze, nawet jeśli  to gotowiec-rymowanka.  Jakoś nabierają mocy, może wynikającej z naszego pragnienia, aby się spełniły. Jutro znów będzie jak zawsze, ale dziś jeszcze…kolęda dla tęczowego Boga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz