Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życzenia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 kwietnia 2017

Odświętnie


PalcowkiShortyKomiksowe/photos/

Udanego świątecznego weekendu, choć przez chwilę z daleka od rodzimego codziennego piekiełka, skupienia się na sobie, pysznościach na stole i niespiesznej rozmowie z dobrymi ludźmi życzą DB i AJ

niedziela, 1 stycznia 2017

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Życzę sobie...

W okresie świątecznym wyczerpał mi się zapas pomysłów na życzenia. Cała gama pobożnych banałów, truizmów poleciała w kosmos dobrych chęci, w którym krążą one po orbicie niespełnienia. Nie, żebym była w nastroju minorowym, ale co do życzeń i ich szans na spełnienie jestem sceptykiem. Bo co to znaczy życzyć szczęścia? Słowo – abstrakt! To jak życzyć wylotu na Księżyc – może się zdarzyć, ale … W rzeczywistości miałabym ochotę życzyć niektórym rozumu, a przynajmniej pogoni za nim, ale wiadomo, że adresat się obrazi. Więc tym bardziej z okazji nadchodzących kolejnych 365 dni nie widzę powodu do zaklinania rzeczywistości. Może tym razem przy sylwestrowych szampanach po prostu: bawmy się dobrze i niech każdy sam dla siebie wymyśli marzenie do spełnienia. Byle w miarę realne, bo potem rodzi się żal, że się nie udało, że mam pecha, że nikt mnie nie kocha, że jestem za gruba/chuda, że świat niesprawiedliwy, a ludzie podli itd., itd. Z miłości do siebie życzmy SOBIE jak najlepiej:) DB


poniedziałek, 15 października 2012

Sobie w Dniu Belfra

Z okazji DEN, czyli m.in. w Dniu Belfra otrzymałam kilka standardowych życzeń, mniej lub bardziej szczerych (te ostatnie raczej od absolwentów - wszak niczego już od człowieka nie chcą, niczego nie muszą). A teraz zastanawiam się, czego chciałabym pożyczyć sama sobie po tylu latach siłaczkowej pracy? No cóż, dziecięca naiwność to już bezpowrotnie stracona, ale tym bardziej życzę sobie WIARY: 
-w podopiecznych, żeby nie infantylnieli, 
-w możliwość stałego kontaktu z nimi, zanim przestanę nadążać, 
-w sens nauczania o sonetach, dystychach, egzystencjalizmie, judymach i konradach, 
-w to, że kiedyś będziemy mieć sensownego ministra oświaty
-że nie osiągnę zbyt szybko stanu bohatera z "Dnia świra".
Poza tym zdrowia, żeby nie skończyć jak Stasia Bozowska, humoru, żeby znosić złośliwości i impertynencje tych, którzy nigdy nie będą mieć wakacji, a zazdroszczą, trochę miłości własnej, bo na ciepłe uczucia społeczeństwa lepiej nie liczyć i wreszcie niekończącej się (na razie) frajdy z faktu wykonywania tej roboty. Tego samego życzę wszystkim innym belfrom w ich belferskiej codzienności:) DB.
A na koniec nie mogę jednak sobie odmówić westchnienia Adasia Miuczyńskiego. Mimo wszystko: Osiem lat podstawówki, cztery liceum, potem pięć bite studiów, dyplom z wyróżnieniem, dwadzieścia lat praktyki - i oto mi płacą. Jakby ktoś dał mi w mordę. Ja p*, k*!...
O bracia poloniści, siostry polonistki, sto trzydzieścioro było nas na pierwszym roku! Myśleliśmy, że nogi Boga złapaliśmy... że oto nas przyjęto do szkoły poetów! "Szkoła poetów", Dżizus, k*a, ja p*ę! Przez pięć lat - stron tysiące, młodość w bibliotekach. A potem - bida, bida i rozczarowanie! A potem beznadzieja i starość pariasa, i wszechporażająca nas wszystkich pogarda, władzy od dyktatury, aż po demokrację, która nas, kałamarzy, ma za mniej niż zero! Dlaczego władza każdej maści ma mnie za nic?! Czy czerwona, czy biała, jestem dla niej śmieciem, k*a! Pod każdą władzą czuję się jak kundel! Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku? Ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą!... A przecież stanowimy sól ziemi... Tej ziemi! Mimo że nie jesteśmy prymitywną siłą, dyktaturami zawsze wstrząsają poeci! Wtedy nas potrzebują, zrozpaczone masy, które nie widzą dalej niż kawał kiełbasy!.