Przez moment zmamiło mnie lato, chwilę porozpieszczała wiosna
i znów wróciło zimno, deszczowo i tylkowleźćpodkoc. Z grzanym winem. Czerwonym,
bo białe schłodzone zarezerwowane jest na upał. I o mało co zmieniłabym już w tej
materii nawyki na letnie. Mój organizm
zwariował, oczy cieszą się z wszechobecnej zieloności, reszta telepie się z
zimna. Czytam, oglądam i staram się silą woli nie zapaść w sen zimopodobny.
Chcę ciepła!
Poza tym matura na półmetku i za tydzień życie szkolne wróci
zupełnie do normy (może pogoda również), politycy zapewniają nadal kiepskiego gatunku rozrywkę, ośmieszamy się jakimiś nowym narodowo-stadionowym koko - hymnem, w sondażach pis zrównał z po, poza tym nic się nie zdarzyło. Taka gmina.
DB


Nie podoba się pani "koko euro spoko"? Zdziwiłem się, myślałem że właśnie będzie się podobał. Moim zdaniem jest świetny. Dlaczego cały czas, my Polacy, próbujemy naśladować kulturę innych narodów, a średnio przychylnie cieszyć się swoją. Nie mamy tradycji Broadwayowskich czy innych Beverly Hills. Nasza kultura to nie koncerty w Złotej Sali Opery Wiedeńskiej, ani nawet muzyka jazz saksofonowy grany w korytarzu metra.
OdpowiedzUsuńDla niektórych najlepiej to ta piosenka była jeszcze zaśpiewana po angielsku, bo co Polskie to "wieśniackie". Sam utwór, jak dla mnie wpada w ucho, jest prosty i nie wymagający. W sam raz na coś, co ma nas męczyć grane przez całe wakacje w radiu :) NIE WSTYDŹMY SIĘ SWOJEGO POCHODZENIE, PROMUJMY TO CO POLSKIE!
Pozdrawiam, Nie-Bezkrytyczny
Nie podoba mi się i już. Mam do tego prawo. Nie wiem czemu się tak dziwisz. Nie lubię polszczyzny w wydaniu, jak sam przytoczyłeś, "wieśniakim". Nie cierpię wręcz ludyczności i powtarzam: mam takie prawo. Wolę "koncerty w Złotej Sali Opery Wiedeńskiej" i muzykę "jazz saksofonowy grany w korytarzu metra". De gustibus non est disputandum, ale dzięki Nie-Bezkrytyczny za opinię. Pozdrawiam
Usuń