środa, 25 kwietnia 2012

Polecam nerwosol

Dziwny jest koniec roku tegorocznych maturzystów. Poprzednie lata krążą mi w pamięci raczej pozytywnie. Ostatni tydzień ich pobytu w szkole wiązał się zawsze, oprócz standardowego snucia się po korytarzach i załatwiania setki spraw niecierpiących zwłoki, z pożegnalnymi happeningami, mrocznymi żartami (jak wieszanie własnych nekrologów), drobnymi i sympatycznymi uszczypliwościami pod adresem nauczycieli. Wszystko to w atmosferze nostalgii i wzajemnej pobłażliwości, wszak przebrnęliśmy wspólnie przez trzy lata! I jakoś udawało się zapomnieć na finiszu wcześniejsze niefajności, które rodziły się po obu stronach biurka, wzajemne pretensje i niechęci. Zwyciężała  tolerancja, a nawet cieplejsze uczucia. Dziś jest inaczej. Ogólna frustracja  niebezpiecznie osiągnęła poziom graniczny, ilość awantur, złośliwości, nieprzestrzegania terminów, oskarżenia o utrudnianie życia jest zaskakująca. Wydaje się, że części absolwentów (już za chwilę) nie zdarzyło się nic gorszego w życiu jak edukacja w tej szkole. Niestety, porównania nie będzie. Rozumiem, że niełatwo dać sobie radę ze stresem, wynikającym z małego czasu na naukę, a właściwie z jego braku, że wprawdzie należałoby mieć pretensje do siebie za wielomiesięczne nieróbstwo i tumiwisizm, ale jeszcze się taki nie urodził, co by chciał się sam ze sobą poawanturować. Więc można odreagować na personelu szkolnym, kopnąć drzwi, zrobić bajzel w toaletach, urządzać bezsensowne pyskówki (to wydarzenia aktualne). Ja jednak pacyfistycznie proszę: tylko bez agresji! Dorosłość - choćby na papierze- zobowiązuje. Wytrzymajmy do piątku, wbijemy się w sztywne stroje, powiemy sobie trochę miłych słów, będą piosenki i życzenia:) A od 4 maja szkoła stanie się już tylko ośrodkiem egzaminacyjnym, nauczyciele zespołami nadzorującymi i egzaminatorami, a uczniowie - zdającymi egzamin dojrzałości. Bez sentymentów. DB

3 komentarze:

  1. ,,Another Brick in the Wall...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś liceum opuszczają "ludzie, którym się należy...". Nie wychowali rodzice, nie wychowało gimnazjum, liceum też nie. Aż żal pomyśleć, że "to" za chwilę nazwą inteligencją.Szkoda tylko tych, którzy przez ciemną masę zostali zepchnięci na margines.Edek - nieprzemakalny cham z trzecich klas zatańczył swoje tango w Żeromskim. Miejmy nadzieję, że ostatnie.

    OdpowiedzUsuń