sobota, 25 lutego 2012

Miała pecha, że zginęła


Czytam  i nie wierzę w groteskowość tego, co czytam. Na pierwszej stronie gazety.pl informacja http://wyborcza.pl/1,75477,11233596,Syria__Swiat_patrzy_na_smierc.html, która zbija z nóg. I to z kilku powodów. Sama informacja jest  z oczywistych względów szokująca. Dziennikarski komentarz do niej boleśnie banalny, ale chyba każdy inny brzmiałby równie źle. Druga rzecz to relacja amerykańskiej pani dziennikarki, która używa słów  „serce mi pękło”, a dalej jest tylko banalniej. Dla komercyjnych celów zadaje idiotyczne pytania, czy powinno się pokazywać takie rozdzierające sceny i sama sobie odpowiada, że oczywiście tak, bo to działa uświadamiająco, empatycznie itd. bzdurnie. Oczywiście nie ma to  n i c   wspólnego z podniesieniem oglądalności stacji, dla której się pracuje ani sprzyjaniu chorej ciekawości gawiedzi. I byłoby to tylko wkurzające, gdyby nie tragiczna ironia, że owa dziennikarka ginie dzień później od  takiej samej bomby. Trudno w tej sytuacji utrzymać poprzedni stan irytacji, więc uczucia względem niej ulegają zmianie.  Ale oto w artykule pojawia się kolejny komentarz piszącego dziennikarza, który podważa autentyczność współczucia ww. reporterki wojennej, która w ostatnich chwilach życia wzywała pomoc ( i być może , gdyby nie umarła tak szybko to by ją dostała, a pokazany wcześniej syryjski chłopiec nie) i nieco zepsuła tym faktem swój bohaterski wizerunek. I na koniec błyskotliwy tekst:  ”Marie Colvin miała pecha, że zginęła, i szczęście, że nie zdradziła. Została z malutkim Adnanem do końca”. M i a ł a   p e c h a, że zginęła. Ale w sumie to dobrze się stało, bo ginąc pod gruzami, pozostała wierna temu, o którym wcześniej opowiadała. To dopiero szczęście! Ludzie, co z tym światem jest nie tak? Przyzwyczailiśmy się, że dziennikarze wejdą wszędzie, im bliżej skandalu, cierpienia, upokorzenia tym lepiej. Ale rozprawianie w tym samym miejscu o dwóch tragicznych śmierciach i puentowanie ich słowem PECH, to żenada. Do tego wszystkiego pod tekstem umieszczono info: „Zobacz nagranie przedstawiające śmierć dziecka w syryjskim Homs”, żebyś czytelniku miał swoją dzienną porcję wzruszeń, a obok artykułu „zajawki”: „Gwiazdy już w Hollywood. Wśród nich Holland i Więckiewicz”, „7 dni znajomości i już tatuaż. Na nim twarz wybranka”.
Wysiadam. DB


2 komentarze:

  1. Zginęła, bo miała pecha... Już gorzej nie można było tego ująć.
    Pomoc wzywała jej francuska koleżanka z obozu, która przeżyła atak a była poważnie ranna. Nagranie śmierci dziecka było zbyt osobiste żeby publikować je w telewizji i nie zasługiwało na to, by je komentować "Biedny chłopiec".

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za sprostowanie, bo w swojej złości na cele i poziom dziennikarstwa nieco pomieszałam fakty, niemniej sens pozostaje ten sam i źródło złości też się nie zmienia.DB

    OdpowiedzUsuń