W 2009 roku artystka Doda stwierdziła w wywiadzie, że bardziej wierzy w dinozaury niż w Biblię, bo trudno wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła. W 2012 roku za te słowa została artystce Dodzie wymierzona kara: 5 tysięcy złotych grzywny. Nie przepadam za tą piosenkarką, obca mi jest konwencja jaką wybrała do prezentowania swych wokalnych uzdolnień, obcy mi jest także jej sposób bycia i wysławiania się, jednak wyrok mokotowskiego sądu to kuriozum i żenada. Doda obraziła uczucia religijne Ryszarda Nowaka, przewodniczącego jednoosobowego Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami i senatora Stanisława Koguta. Ten pierwszy wcześniej przegrał w sądzie, gdy jego uczucia obraził Adam Darski, drąc Biblię w prymitywnym geście artystycznym. Tym razem dopiął swego i niepokorna Dorota Rabczewska została przykładnie ukarana.
Oto brzmienie przepisu z art. 196 Kodeksu Karnego:
"Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2."
Istotne wydaje mi się zestawienie go z innym, zapisanym w Konstytucji, a więc nadrzędnym akcie prawnym:
"Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji" (Konstytucja RP z 2 IV 1997 r. w art. 54, ust. 1).
Odpowiedź na pytanie, które prawo ma pierwszeństwo w państwie demokratycznym nie powinna nastręczać trudności. Wątpliwości nie ma także Trybunał Konstytucyjny:
"W państwie demokratycznym ewentualna sprzeczność między prawem jednostki do wyrażania sądów niepopularnych, rożnych od poglądów większości, a prawem większości do ochrony swych wartości winna być rozstrzygnięta na korzyść pierwszego prawa" (sędzia Trybunału Konstytucyjnego prof. dr hab. Kazimierz Działocha, zdanie odrębne do orzeczenia TK z 30 I 1991, K. 11/90, Państwo i Prawo, nr 5/91) cytaty zaczerpnięte z artykułu M. Agnosiewicza, http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,369
W jakim kraju zatem żyjemy, jeśli wyrażenie (prostackie, to prawda) poglądu, zostaje poddane karze? Odrębną kwestią pozostaje wyrażenie: uczucia religijne i próba ich prawnej ochrony. Uczucia religijne, czyli co? Czy możliwe jest prawne sankcjonowanie emocji, wewnętrznych stanów psychicznych człowieka? Dlaczego nie chronić prawnie innych uczuć: miłosnych, macierzyńskich, patriotycznych?
Poza tym wyrok ten zakłada uprzywilejowaną pozycję wierzących, katolików, dodajmy, gdyż nie tolerują oni w większości żadnej innej wiary. Nie słychać o wyrokach za obrazę uczuć religijnych grekokatolików, prawosławnych, buddystów, muzułmanów, których kult religijny nazywany jest powszechnie, na szkolnych katechezach chociażby, działaniem sekciarskim. Wynika stąd, że obrazić można w Polsce uczucia wyłącznie katolickie, inne nie podlegają obrazie. Ponadto katolicy powinni wreszcie przyjąć do wiadomości, że obok nich żyją też agnostycy i ateiści, a w państwie demokratycznym wszyscy są równi i mają prawo do swoich przekonań. Kwestionować można sposób ich prezentowania i, tak jak napisałam, słowa Dody były prymitywne po prostu.
Jeśli tak łatwo jest obrazić uczucia religijne, to może nie są one zbyt silne?
Tylko raz modliłem się do Boga, krótko: „O, Panie, spraw, by moi wrogowie się ośmieszyli”. Bóg mnie wysłuchał. Francois Marie Arouet, osiemnastowieczny filozof i pisarz, wróg kleru, deista, znany szerzej jako Wolter.
AJ
PS Chciałabym być dobrze zrozumiana, katolicyzm w wydaniu obu panów to katolicyzm potoczny, powierzchowny, ciasny i przeciwko takiemu napisałam ten tekst. Napiszę tekst przeciwko każdemu zawężającemu horyzonty poglądowi.
Skąd Pani wie jak wygląda lekcja religii?
OdpowiedzUsuńZ relacji tych, którzy w nich uczestniczyli i uczestniczą oraz z lekcji, które w poprzednich latach nauki odbywały się w bibliotece. Nie wiem, czy to wystarczająca wiedza?
OdpowiedzUsuń"Podejmowanie dyskusji z buddyzmem przypomina podejmowanie dyskusji z człowiekiem chorym psychicznie. Aby chory mógł podjąć z kimś racjonalną dyskusję, musiałby uwolnić się z choroby, w której tkwi. Podobnie jest w przypadku buddysty."
OdpowiedzUsuńAutor: ks. dr Marek Dziewiecki, fragment tekstu, który ukazał się w Tygodniku Diecezji Radomskiej "Ave" nr 42 (1999),http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IR/buddyzm_mysl.html
Nie wiem, czy kwalifikuje się to do sądu? Obrażono czyjeś uczucia religijne, czy nie?
Ja wiem bo chodzę, więc może wspomogę trochę... Kojarzy mi się taka jedna lekcja, gdy rozmawialiśmy o homoseksualizmie. Przy czym słowo "rozmawialiśmy" może nie być najlepszym określeniem. Siostra wyświetliła nam film na ten temat. Autorem był nie kto inny jak pan Jan Pospieszalski. Można było wybrać kogoś, kto przynajmniej ukrywa swoje poglądy, żeby zachować odrobinę przyzwoitości, ale po co? Pan Pospieszalski opowiadał nam, jak to homoseksualiści są źli, jak to należy ich leczyć oraz jakie to zagrożenie dla społeczeństwa. Owszem, to jego zdanie. Chwała mu za to, że posiada jakiekolwiek i poprawi poprzeć je jakimiś argumentami (w przeciwieństwie to wielu ludzi w tym 40-milionowym narodzie specjalistów i fachowców od wszystkiego), ale dlaczego miejsce jego filmów na religii? Zgadzają się światopoglądowo - ok, ale czy nie można było oszczędzić nam steku bzdur, jakoby każdego geja należało zamykać w szpitalu i przymusowo leczyć? Mamy 18 lat w końcu. Klasa na szczęście potrafiła wyrazić swoje zdanie. Niestety lekcja skończyła się bardzo "żywiołową" wymianą zdań. Katolicyzm to religia tolerancji i miłości do bliźniego, czasami jednak wydaje mi się, że tolerancja dotyczy tylko jednostek wybranych, podobnie z resztą jak miłość do bliźniego... A więc drogi Michale, takiej tolerancji zdarza się uczyć na religii. Trochę przykre, ale jeżeli ktoś wierzy naprawdę i potrafi interpretować odebrane informacje, to wie że normalna osoba wierząca nie afiszuje się ze swoją wiarą. Robi to dla siebie nie na pokaz. A reakcja pana Nowaka na słowa skandalistki Dody tylko pokazuje jakimi "wielkimi" problemami zajmuje się dzisiaj Polak-katolik. Swoim zachowaniem jawnie promuje antyklerykalizm, życzę mu wytrwałości i dalszych sukcesów w tej materii..
OdpowiedzUsuńJuż od dawna widać, że nasz kraj jest "demokratyczny" a nie demokratyczny... Na wyborach typujemy osoby, które dorobią się naszym kosztem mając nadzieję, że jak najmniej nam zaszkodzą, bo po wyborach i tak nie możemy nic zrobić...
OdpowiedzUsuń"Trochę przykre, ale jeżeli ktoś wierzy naprawdę i potrafi interpretować odebrane informacje, to wie że normalna osoba wierząca nie afiszuje się ze swoją wiarą." Więc jeśli ktoś "afiszuje" się ze swoją wiarą to jest nienormalny czy niewierzący? A może źle interpretuje to, że zawsze należy kochać i wierzyć w Boga bo jest to chwalebne i nie ma nic lepszego co by mógł robić?
I jak dla mnie obraźliwe mogłoby być określenie Polak-katolik ;)
Sprawa sądowa była tylko sposobem na wyciągnięcie kasy i stworzenie nowego ruchu wokół Lody (czy tam Dody).
Według katolicyzmu homoseksualizm jest chorobą, bo związek i małżeństwo jest prawdziwe wtedy gdy może dać potomstwo. To jest podstawa w wierze katolickiej. (nie mówię, że zawsze ze wszystkim się zgadzam!)
Nie mam nic przeciwko homoseksualistom. A także nie należę do jakichś fanatycznych katolików. Sam mam wiele zastrzeżeń do księży... Ale nie lubię gdy ktoś staje tylko po jednej stronie (zazwyczaj po której wypada) i zjada wszystkie rozumy.
Ogólnie uważam, że taka sprawa sądowa to żenada i kolejne komercjalne gówno dla ludzi, którzy inaczej wybić się nie umieją.
Polak-katolik? Nie podjąłbym się takiego określenia nigdy. Są ludzie tak jak tu wykorzystujący swoją przynależność (zazwyczaj teoretyczną) by mieć korzyści. Są dewotki biegnące na 8 do kościoła, żeby ludzie widzieli. Jest młodzież zmuszana do chodzenia do kościoła. Są babcie, które wierzą w Boga jak im alzheimer na to pozwala. Są też niedzielni katolicy, którzy wierzą tylko w święta. Są ludzie, którzy chodzą do kościoła bo tak ich nauczono... Bo to stało się ich takim rytuałem. Są tacy którzy wierzą bo trzeba... Ale są tacy, którzy nigdy nie wstydzą się powiedzieć bez żadnego zastanowienia "Wierzę w jednego Boga".
Niech miłość i tolerancja będzie z Wami drogie dzieci. Niech dla katolików Bóg będzie ojcem a nie chłostą wiszącą nad karkiem. Niech wszystko co dobre płynie od Was z serca. I to ludzie mają być dobrem. Nieważne jaką filozofię życiową przyjmą. Czy to buddyzm, katolicyzm czy jakąkolwiek inną. Ludzie powinni być dla siebie braćmi. Kochającymi braćmi.
"Bóg jest miłością", więc szczerze i od serca mogę powiedzieć wszystkim na świecie: Z Bogiem!
Nie jest nienormalny, ale jeżeli jedyny sens jego wiary polega na pokazaniu "jak to ja jestem gorliwy" to chyba jest to pomyłka. I nie wiem - albo ja źle piszę, alby Wy ludzie wybieracie sobie tylko co chcecie czytać. Naprawdę bardzo zasadne było Twoje pytanie o wytłumaczenie. Kto pyta, nie błądzi. Lepiej to, niż rozpowiadać bzdury później...
OdpowiedzUsuńNauka Kościoła jego nauką, ale jaki jest sens wyświetlania takich filmów ludziom, którzy kształtują właśnie swoje poglądy na świat i na życie? Poza tym ja tylko chciałem pokazać jak wyglądają lekcje religii.
Jeżeli "zjadanie rozumów" było przytykiem w moją stronę, to naprawdę bezzasadnym. Bardziej "fanatyczny" jest pan Pospieszalski w swoich sądach. Ja nie lubię, gdy inność na siłę chce się leczyć, ot co.
Polak-katolik jest popularnym stereotypem (tutaj przytoczonym ironicznie, nawiasem mówiąc) który powstał na bazie wydarzeń końca XIX wieku, kiedy to Otto von Bismarck zaczął prowadzić na trenach Wielkopolski tzw. kulturkampf. Strategia ta zakładała represje wobec m.in. Kościoła, chcąc zniechęcić do tej instytucji Polaków. Jako że Polska to dziwny kraj, skutek przyniosła zgoła odmienny. Dzięki tej religijności poniekąd zawdzięczamy naszą polskość (czymkolwiek jest). Wiec nie ja jestem autorem tego zestawienia. Źródła nie podaję, autorowi na pewno wygasły już prawa autorskie:)
I wypraszam sobie nazywanie mnie dzieckiem. To też jest dla mnie obraźliwe i upokarzające. Dzieckiem to mnie rodzice mogą nazywać. <- Doskonale widać, że obrazę każdy interpretuje osobno. Co mnie obraża, Ciebie nie musi. Pan Nowak ma to do siebie, że jego obraża wszystko. I dla mnie to jest dewocja - religijność na pokaz, o której chciałem napisać, a Ty źle zinterpretowałeś.
Dziwi mnie to, że ludzie nie potrafią zrozumieć jednego.. chrześcijaństwo jest religią misyjną. Tak samo jak islam. Dlatego podejmowanie dialogu z ludźmi wyznających wiarę w te religie jest strasznie trudne. Ja jako człowiek wierzący nigdy nie oddam tego w co wierzę. Drogi Tomku, jeżeli nie podoba Ci się sposób prowadzanie lekcji religii, nie chodź na nią.
Usuń"chrześcijaństwo jest religią misyjną. Tak samo jak islam. Dlatego podejmowanie dialogu z ludźmi wyznających wiarę w te religie jest strasznie trudne." - od fundamentalizmu i zacietrzewienia wybaw nas Panie!
Usuńwytrzymałem tyle czasu to wytrzymam i to, co jeszcze zostało. Miło powymieniać zdania w kulturalny sposób ale już może wystarczy. Odbiegamy od tematu trochę:)
OdpowiedzUsuńJeszcze raz pozwolę sobie zabrać głos. Tytuł posta to "Demokracja?" i dotyczy NIErównego traktowania obywateli w tym kraju,co jest niezgodne z konstytucyjną zasadą równości, a że akurat stało się to z powodu takich, a nie innych słów, to rozwinęła się dyskusja o religii. Padło pytanie o lekcję religii, pojawiła się więc odpowiedź. Komentujący są ludźmi młodszymi, więc emocje przejawiają się w języku, ale liczę na wzajemny szacunek niezależnie od przynależności religijno - światopoglądowej. Świat jest ogromny - wszyscy się na nim zmieścimy - będę powtarzać do znudzenia. Pozdrawiam wszystkich komentujących. AJ
OdpowiedzUsuńDemokracja ma tylko ładne cele... Ale nie wierzę w równy "głos ludu". Kto ma stołek i kasę ten ma władzę i już. Tak było, jest i pewnie niestety będzie.
OdpowiedzUsuń