piątek, 27 stycznia 2012

ACT(A) hipokryzji

Uczestniczyłyśmy  dzisiaj w konferencji nt. cyberbullyingu.  Paradoksalnie, dowiedziałyśmy się, że zagrożenia w sieci nie są tak straszne ,  jak chcą je malować zwłaszcza rodzice niemający wielkiego pojęcia na temat Internetu w ogóle, a zasad tam panujących w szczególe. Przeprowadzono pierwsze w Polsce badania na ten temat i wyniki nie odbiegają od tych, które dotyczą przemocy w realu. W sieci doświadczamy nowych zjawisk, ale nie bardziej niebezpiecznych niż w świecie rzeczywistym. Ale chociaż korzyści z Internetu wskazuje się  nam zdecydowanie więcej niż patologii, to i tak obiegowa opinia będzie się skupiać na tych ostatnich. I czas to zmienić , zwłaszcza w edukacji, ale tu należałoby zacząć od nauczycieli i rodziców, którzy mogliby odrzucić pogardę i indolencję, a zmusić się do wejścia w ten pozornie tylko chaotyczny świat. Nasi uczniowie i nasze dzieci już tam są, może to jedyna szansa na prawdziwe spotkanie?
Cała dyskusja jednak blednie wobec emocji, jakich dostarcza nam tajemnicze słowo ACTA. Wywołuje emocje, kontrowersje, bunt ogólnonarodowy i pachnie rewolucją, a najśmieszniejsze (śmiech przez łzy), że nikt nie wie , czego się tak naprawdę spodziewać, jakie będą skutki. Co do buntu to nie ma się co dziwić. Każdy ma inny powód, żeby się wkurzać. Np. do mnie nie docierają argumenty, że korzystanie z dostępnych źródeł wiedzy i kultury jest złodziejstwem.Tę kulturę bowiem ratuję m.in. ja, która ściągnę sobie książkę czy muzę, ale za chwilę pójdę kupić ją do empiku lub zapłacę za bilet do kina, bo jestem świadomym odbiorcą. Wydawnictwa i koncerny zarabiają na mnie dostatecznie dużo, aby się odturlały. Może mam podwójną moralność, kiedy pokazuję na lekcjach dobra kultury, ściągam fragmenty wierszy czy filmów, z którym moi wychowankowie poza tą lekcją prawdopodobnie nigdy się nie spotkają (a więc nie staną się  konsumentami kultury!), ale życie to nieustanne kompromisy z sumieniem.I jeżeli obciążać mi je będzie "krzywda" koncernów to jakoś to przeżyję. Ich  lenistwo jest zdecydowanie większą zbrodnią, bo kwestię praw autorskich w sieci należało rozwiązać kilkanaście lat temu. Ale to już  efekt ich zaniechania i chciwości. Ja nie chcę niczego za darmo, ale w  r o z s ą d n e j  cenie i na jasnych zasadach.
Poza tym niepokoi mnie kwestia kontroli całego ruchu w sieci. Big brother?  A w imię czego? Ochrony użytkownika? Szczyt hipokryzji. Dlaczego do tej pory nie można było np. skutecznie zająć się pornografią w necie ? Kto i przed czym chce mnie właśnie teraz bronić? 
A swoją drogą, ciekawe kto wygra tę wojnę - wszyscy użytkownicy Internetu jesteśmy trochę uzależnieni od niego, a uzależniony człowiek pozbawiony źródła uzależnienia bywa  nieobliczalny...
DB

*(fot. Jupiter Images) - póki jest to jeszcze możliwe

5 komentarzy:

  1. I tu pojawia się problem tych koncernów i świata w którym kierunku dąży... Znam wiele osób, które coś pobiorą i jak im się spodoba to "oddają" pieniądze bo uważają, że warto, że należy... Niestety w dzisiejszych czasach powstaje ogrom kiczu, na który mają złapać się masy i zmarnować pieniądze. A niestety jak dla mnie to co jest DLA WSZYSTKICH to tak szczerze jest dla nikogo... I to internet psuje im tą politykę. Bo pojawią się negatywne wypowiedzi, bo można obejrzeć w internecie, bo można sprawdzić to na co chce się wydać pieniądze. I w ten oto sposób poprzez ACTA znów chcą mieć te głupie puste armie nieświadomych osłów idących za każdym ich słowem, nie potrafiące im się przeciwstawić.

    Jesteśmy Anonymous, Imię nasze Legion, Nie przebaczamy, Nie zapominamy. Oczekuj nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://demotywatory.pl/3666756/Jesli-piratom-spodoba-sie-poczatek-nastepnego-dnia-kupia-cala-ksiazke

      Usuń
    2. Ba! Ludzie idą nawet o krok dalej. Nie tylko kupują książki by się nie męczyć. Są lepsi :)

      Ściągam grę, która niedawno wyszła... Jeśli jest naprawdę godna uznania to biorę odłożoną stówkę i mimo, że mam już grę za darmo, którą X godzin ściągałem, za którą i tak bądź co bądź bym nie odpowiadał, to lecę do sklepu i kupuję. Dlaczego? Bo uważam, że ktoś zrobił kawał dobrej roboty. Bo uważam, że trzeba wspierać tych, którzy się na swojej robocie znają. Ale za kicz, który się do niczego nie nadaje a jest w ładnym opakowaniu i ładnie zareklamowany płacić ochoty nie mam.

      Usuń
  2. Nagle się komuś przypomniało, że istnieje takie coś jak piractwo. Rychło w czas. Szkoda, że tylko takimi metodami, które doprowadzą do tego, że zwykła rozmowa na gg może być inwigilowana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piractwo to jest przykrywka dla prawdziwej działalności tej ustawy, czyli inwigilacja i cenzura całego narodu, druga Korea Północna :/ Dlaczego rozmowy o tej ustawie od kilku lat były prowadzone za zamkniętymi drzwiami?? nie było żadnych rozmów w tej sprawie?? śmiac mi się chce i jednocześnie płakac patrząc na to co się dzieje za rządów pana Tuska :/

    OdpowiedzUsuń