Przygotowania do
studniówki idą pełną parą. Początkowo w dużej mierze w gwizdek,
zwłaszcza tych, którzy z zasady wszystko krytykują. Zasadniczo impreza jest
uczniowska, ale chętnych do pracy wśród tej grupy społecznej było jak na
lekarstwo. Dziś zaangażowanie jakby większe, bo czasu już niewiele, a roboty
jednak nikt inny wykonać nie chce. Miał być plastyk, ale go nie ma, więc ostatecznie
nastąpiła mobilizacja i chyba będzie pięknie. Tygodnie namawiania (czytaj: szantażu)
poskutkowały również zorganizowaniem grup do poloneza i kabaretu. Biorąc pod
uwagę jednak presję, zastanawiam się dlaczego nie można sobie odpuścić tych
punktów programu? Po co komu kabaret, w którym zmusza się kogoś do zabawy albo polonez,
który był już przynajmniej dwukrotnie tańczony w życiu uczniowskim? Ta impreza
zmieniła tak bardzo swój charakter, że może należałoby bez żalu pożegnać wyżej
wymienione relikty kulturowe? Rozumiem, że wystrój sali można powierzyć
plastykowi (o ile znajdzie się sponsor), ale kabaretowe wygłupy i taniec powinny chyba wynikać z potrzeby fajnej
zabawy? Jeżeli się takiej nie czuje to - adieu! Czy to nie przypadkiem nam, opiekunom,
bardziej zależy, aby tradycji stało się zadość? Tej tradycji "podniosłej, arcypolskiej, szlacheckiej, dostojnej"? Przecież ważne, żeby zaszczepiać w młodzieży sprawdzone obyczaje! By rodzina zobaczyła potomka na dywydy, jakże odmienionego w tej nietypowej dla siebie sytuacji. Problem
tylko w tym, że w wykonaniu ludzi, którzy nie do końca czują ten klimat wygląda
to zazwyczaj dość karykaturalnie. I z dostojeństwa nici:( DB
Nie nie, Pani magister, najgorszą zachętą jest przymus. Nie chcą tańczyć- niech nie tańczą, trzeba ponosić trochę odpowiedzialności za podejmowane decyzje. W dodatku nie znam jeszcze żadnej fajnej "akcji" zorganizowanej nie z czystych chęci. Może lepszą motywacją do tańczenia poloneza byłoby po prostu puszczenie taśmy z Jagiellończyka? :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Nie-bezkrytyczny.
"Nie nie, Pani magister, najgorszą zachętą jest przymus"- ja właśnie o tym mówię (proszę mnie nie tytułować- brzmi złośliwie), w moim tekście kryje się ironia! Zgadzam się, że przymus rodzi rzeczy karłowate, jednak przywoływanie Jagiellończyka jest dla mnie niejasne.DB
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o kabaret to zgadzam się w 100%, rzeczą pozbawioną kompletnie jakiegokolwiek sensu jest zmuszanie człowieka do rzeczy, których nie chce. Natomiast co ludziom kojarzy się ze studniówką? POLONEZ, to jest cudowna tradycja, która mam nadzieje, że przetrwa do mojej studniówki:)
OdpowiedzUsuń