To
nie był dla mnie łatwy tydzień, biorąc pod uwagę doniesienia ze świata
zewnętrznego, zwłaszcza ze stolicznej ulicy Wiejskiej. To dom użyteczności publicznej, w którym panoszy się arogancja i zwyczajna głupota nielicząca się z tymi,
którzy sprawili, że może ona teraz pobierać miłe sercu diety poselskie, a
wybrańcy nawet jeszcze milsze premie za wytężone rżnięcie obywatela w ...
Niektórym wprawdzie premie kością w gardle stanęły, a nawet lekko karierą
zachwiały, ale nie łudzę się, że na długo. Dyskusja o związkach partnerskich,
już raz przed wakacjami odrzucona, przypominała targ na dalekiej prowincji i
kłótnie bab wiejskich (nomem omen) z zapalczywością godną Dominikowej
Paczesiowej. Co mam myśleć o ludziach, którym się wszystko z gejem kojarzy, a
hasło związki partnerskie mylą ze związkami homoseksualnymi? Niewiedza czy problemy
z tożsamością seksualną? Pani poseł z tytułem naukowym przed nazwiskiem,
wykrzykuje z trybuny, że geje w przestrzeni publicznej to po prostu widok nieestetyczny,
a ja się pytam, kiedy ostatnio patrzyła w lustro, bo wyjątkowo niechlujnym
wyglądem i wykrzywioną nienawiścią twarzą zaburza moje poczucie estetyki?
Tylko, że nie mogę sobie tego krzyknąć publicznie, bo jako urzędniczka
państwowa może mnie pognać do sądu. A ja jej nie, mimo że obraża moich
znajomych i kupę innych nieznajomych. Drugi pan poseł o kłopotliwym nazwisku z
dziką satysfakcją mówi do kamery, że tylko i m dać palec to wezmą rękę. Im? Czyli ludziom,
którym naiwnie wydaje się, że żyją w wolnym kraju. Niestety jeden ajatollah z
drugim regularnie przypominają, czyje sumienie jest bardziej sumienne. Dziś,
gdy zmieniła się definicja rodziny, gdy wiele z nich ma charakter, jak to
ładnie nazwano, rodzin patchworkowych , czekają one niecierpliwie na
rozwiązania prawne, które ułatwiłyby im życie. Większość z nich to katolicy,
którym niestety nie udało się żyć tak całkowicie „po bożemu”, co nie znaczy, że
stali się nagle degeneratami moralnymi. A tak są traktowani przez polityków,
którzy zaglądają im nie tylko do sumień, ale i łóżek. Hucpa, obskuranctwo,
skandal. I tylko tyle obywatel może sobie pogadać. Szczególnie dobrym miejscem jest około pięciogodzinna kolejka w przychodni , na zmniejszenie której politycy nie mają pomysłu, bo przecież muszą pilnować drogi do zbawienia obywatela. Za taką klasę polityczną to wszyscy mamy drogę do nieba utorowaną. I mam pewność, że mylił się Kochanowski pisząc "a jeśli komu droga otwarta do nieba, tym co służą ojczyźnie", bo patrząc na Wiejską to nie może być prawda! DB.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz