środa, 13 lutego 2013

O namiętności, abdykacji i przemyślnym PR

Jutro święto miłości (i wszechkonsumpcjonizmu), więc wcale nie od parady będzie niedawna wypowiedź przewielebnego bp. Pieronka na temat namiętności: "Sprawa pedofilska była na świecie, jest i będzie. Żadna siła nie powstrzyma człowieka od tego, żeby korzystać z możliwości, jakie daje człowiekowi wolna wola i do czego go pchają namiętności. Przepraszam bardzo, świata nie zmienimy”. Ten sam biskup, jako przedstawiciel kościoła nazywa homoseksualizm  zboczeniem, chorobą lub tymczasową niezdrową modą, ale pedofilstwo uznaje za namiętność. Ta kuriozalna wypowiedź obnaża nieustającą arogancję władz kościelnych, które zamiatają pod dywan ten obrzydliwy proceder lub - jak słychać powyżej -  bagatelizują usprawiedliwiając wolną wolą. Tylko kogo? Gwałconego dziecka, które brzemię cudzych "namiętności" będzie nosiło do końca życia?  Wypowiedź Pieronka była wpleciona w komentarz do abdykacji Benedetto , który najwyraźniej nie uniósł krzyża win organizacji, której przewodził, bo pomimo konsekwentnego milczenia, sprawa spod dywanu wyłazi. Ofiary nie chcą milczeć, a kościół nie chce bić się w pierś. Sytuacja zbyt trudna dla osiemdziesięcioparoletniego człowieka, więc "wykazując się człowieczeństwem" abdykuje, robiąc sobie tym samym doskonały PR. No bo wydawało się, że przebić czymkolwiek JP II jest niemożliwe, a jednak... Zejść dobrowolnie z dożywotniego świecznika zapewnia pamięć na stulecia. Szacunek! Żeby było jasne - dla pomysłu, nie dla wykonawcy. Bo problemów nie zabierze ze sobą, a jego urzędnicy, tacy jak wspomniany biskup, będą z cynizmem usprawiedliwiać zbrodnie. DB

1 komentarz:

  1. Nie można mierzyć jedną miarą całego kościoła przez wypowiedź jednego nie do końca rozgarniętego człowieka, bije to w każdego katolika, który to czyta :D W każdej organizacji znajdują się zwyrodnialcy, pedofile, krzywdzący swoich podopiecznych, nie tylko w kościele, więc nie do końca rozumiem ten atak w jego stronę. Ostatnio było słychać o nauczycielce, co "zaspakajała" swoich uczniów, ale mimo to nikt nie atakuje szkół, nauczycieli, dyrekcji, kuratoriów, słychać o bestialskich pobiciach przez policjantów, pozostają bezkarni... Przedstawicieli kościoła jest bardzo wielu, ale oczywiście trzeba skupiać się na tych, którzy nie do końca mają poukładane w głowie, coś jak w przypadku Palikota, ludzie wolą popatrzeć na skandalistów i potem narzucać stereotypy danym organizacjom ;)W pierś nikt się bić nie chce. Ordynatorzy szpitali, które miały szanse uratować ludzi, ale z jakiegoś powodu tego nie uczyniły, urzędnicy popełniający błędy w rozliczeniach, tak samo jak i kościół. Pedofilia występuje wszędzie, nie tylko w Kościele Katolickim. W domach dziecka, w prywatnych domach, w szkołach - wszędzie tam, gdzie dorośli mają do czynienia z dziećmi a szczególnie jeśli mają ten kontakt 24/7. Tylko ta zdarzająca się w Kościele budzi wielkie emocje, bo "jechanie" na Kościół jest obecnie "modne".
    A co do abdykacji Benedykta...
    Może ma pani rację, że nie udźwignął ciężaru, a może po prostu jego stan zdrowia nie pozwolił mu dokończyć posługi papieża. Jak to ktoś napisał, polak pracuje do śmierci, a niemiec tylko do emerytury ;)
    http://www.youtube.com/watch?v=QES0gocta54
    PS
    Można się oczywiście przyczepić, że kościół ma pełnić rolę moralizatorską, że powinien być przykładem. Lekarza obowiązuje etyka lekarska, a tyle razy słyszy się o tym, jak ona jest olewana, policja przyrzeka bronić obywateli, a prowokują zamieszki jak to miało miejsce 11 listopada, nadużywa swoich praw przy pomocy ebonitowej pałki i gołych pięści, czy też paralizatorów.
    Pedofilię należy tępić, homoseksualizm również, ale nie należy wrzucać wszystkiego do jednego worka ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń