Życie jest pełne niespodzianek.
Posiadanie maleńkiego dziecka oznacza, że dużo czasu spędza się
w domu, zwłaszcza, kiedy jest zima i temperatura na zewnątrz nie
pozwala wyściubić nosa. I noska. Wtedy odkrywa się w sobie pokłady
dziecięctwa i wygaduje różne bzdury w stronę tego na szczęście
nierozumiejącego jeszcze zbyt wiele stworzenia. Jeśli nie było się
(a nie było się) osobą korzystającą z dobrodziejstw cywilizacji
w postaci programu telewizyjnego, to teraz nadrabia się niewątpliwe
braki w tym zakresie przeglądając ofertę kablówki. Ze zdumieniem
odkrywa się programy typu „Ukryta prawda” z powalającym na
kolana poziomem gry aktorskiej, zostaje się powoli ekspertem od
życia lwów w Parku Narodowym Serengeti, a także zaklinaczem psów.
Ba! Ogląda się po raz pierwszy w życiu „Ojca Mateusza”! Nic to
jednak w porównaniu z odkryciem telewizji śniadaniowej. A tam
egzotyka poruszanych tematów nie pozwala oderwać się od ekranu.
„Szpilki, które powinnaś mieć”, „Czerwona szminka –
stylowa czy wyuzdana?”,”Czy seksu można się nauczyć?”,”Tester
wierności sprawdzi, czy możesz ufać partnerowi.” I siedzi
człowiek z człowieczkiem na kolanach jak przyklejony do kanapy.
Dowiaduje się o istnieniu g w i a z d y Honey i wreszcie wie, kim
jest Natalia Lesz. Naturalnie śniadaniowa porusza też tematy
poważne: tragedia w Sanoku, ksiądz, który dla miłości porzucił
sutannę, gwałty zbiorowe w Indiach; dzięki temu coraz bardziej
infantylniejąca matka wie, co myśleć o problemach tego świata i
nie palnie gafy podczas najbliższej rozmowy z kimś, kto spędza
czas w towarzystwie ludzi dorosłych. Głupieje jednak całkiem, gdy
z ust prowadzącej Jolanty P. słyszy takie oto pytanie: „Czy
bardzo przeżywasz, gdy ktoś napisze o tym co robisz, że było
super, a coś innego meganiehalo, czy nie, bo po prostu robisz to dla
fanu?”
…
Gdy już się otrząsnę, przełączam
na program o antylopach, bo tam Krystyna Cz. przemawia bardziej
zrozumiałym językiem i zatapiam się znów w pogawędce z
niemowlakiem, bo ona też wydaje mi się na wyższym poziomie. AJ

Na studiach furorę ostatnio robi podglądanie żubrów jak się pasą. Też fajne. Ja naprawdę cieszę się, że nie mam telewizora :)
OdpowiedzUsuńO co chodzi w pytaniu Joanny P? Nie zrozumiałam sensu...
OdpowiedzUsuńAno właśnie... Bełkot i tyle. Później wtrąciła jeszcze jedno "mądre" słówko;chcąc wyrazić uznanie dla swego gościa, wyraziła się mniej więcej tak: "za to, co robisz, naprawdę duży r i s p e k t ". Pozdrawiam. AJ
Usuń