Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poranek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poranek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 stycznia 2013

Teleranek

Życie jest pełne niespodzianek. Posiadanie maleńkiego dziecka oznacza, że dużo czasu spędza się w domu, zwłaszcza, kiedy jest zima i temperatura na zewnątrz nie pozwala wyściubić nosa. I noska. Wtedy odkrywa się w sobie pokłady dziecięctwa i wygaduje różne bzdury w stronę tego na szczęście nierozumiejącego jeszcze zbyt wiele stworzenia. Jeśli nie było się (a nie było się) osobą korzystającą z dobrodziejstw cywilizacji w postaci programu telewizyjnego, to teraz nadrabia się niewątpliwe braki w tym zakresie przeglądając ofertę kablówki. Ze zdumieniem odkrywa się programy typu „Ukryta prawda” z powalającym na kolana poziomem gry aktorskiej, zostaje się powoli ekspertem od życia lwów w Parku Narodowym Serengeti, a także zaklinaczem psów. Ba! Ogląda się po raz pierwszy w życiu „Ojca Mateusza”! Nic to jednak w porównaniu z odkryciem telewizji śniadaniowej. A tam egzotyka poruszanych tematów nie pozwala oderwać się od ekranu. „Szpilki, które powinnaś mieć”, „Czerwona szminka – stylowa czy wyuzdana?”,”Czy seksu można się nauczyć?”,”Tester wierności sprawdzi, czy możesz ufać partnerowi.” I siedzi człowiek z człowieczkiem na kolanach jak przyklejony do kanapy. Dowiaduje się o istnieniu g w i a z d y Honey i wreszcie wie, kim jest Natalia Lesz. Naturalnie śniadaniowa porusza też tematy poważne: tragedia w Sanoku, ksiądz, który dla miłości porzucił sutannę, gwałty zbiorowe w Indiach; dzięki temu coraz bardziej infantylniejąca matka wie, co myśleć o problemach tego świata i nie palnie gafy podczas najbliższej rozmowy z kimś, kto spędza czas w towarzystwie ludzi dorosłych. Głupieje jednak całkiem, gdy z ust prowadzącej Jolanty P. słyszy takie oto pytanie: „Czy bardzo przeżywasz, gdy ktoś napisze o tym co robisz, że było super, a coś innego meganiehalo, czy nie, bo po prostu robisz to dla fanu?” 

 
Gdy już się otrząsnę, przełączam na program o antylopach, bo tam Krystyna Cz. przemawia bardziej zrozumiałym językiem i zatapiam się znów w pogawędce z niemowlakiem, bo ona też wydaje mi się na wyższym poziomie. AJ