Weekend pod znakiem sprawdzania matur! To najbardziej
przykre dni w życiu nauczyciela-egzaminatora. Po pierwsze dlatego, że wiosna
wróciła, a można ją oglądać od 9 do 18 jedynie
zza okna obskurnej szkoły, w której zgromadzonych zostało kilkuset dobrowolnych
siłaczy i siłaczek (nazywam nas tak, bo
jakkolwiek otrzymujemy gratyfikację finansową za naszą mękę, to poziom absurdu
i zalew głupoty, płynący ze sprawdzanych prac jest niewspółmierny do zaproponowanej
kwoty.) Po drugie kondensacja ludzkiej ignorancji, prymitywizmu intelektualnego
i jednocześnie abstrakcji powoduje groźny dla zdrowia psychicznego uraz – z trudem
mijający. Po trzecie zabiegi, których dokonujemy, aby jednak tylko 20%, a nie
jak nakazuje uczciwość, dwa razy więcej, prac uznać za niezdane, to istna
ekwilibrystyka. Po czwarte bardzo trudno opanować najwyższy poziom frustracji,
gdy po raz enty podkreśla się ten sam błąd rzeczowy, np. że Joanna Podborska
miała syna Hendryka (pisownia autentyczna) lub męża Judyma, który ją zostawił z
tymże synem, a Łęcka, też z mężem – Tomaszem, żyła sobie pośród bogatych pierzyn,
jedbanów i hebantów (oryginał!), Joanna -ten kielecki twór-zarabiała na ulicy, wysiewając tajemnice wiedzy itd, itd . Nie oczekuję współczucia, sama sobie los wybrałam,
ale też pozbyłam się tego uczucia wobec osób, które tę maturę obleją. Na własną, opisaną w 250 słowach idiotyzmów, prośbę. DB
Zawsze można zrezygnować z "gratyfikacji
OdpowiedzUsuńfinansowej za naszą mękę" i nie sprawdzać. To co Panie piszą przypomina trochę tłumaczenie pań profesji nie wspomnę- brzydzę się. ale muszę.
Praca jak każda inna - męcząca,stresująca i ogłupiająca, ale jest źródłem zarobku, więc dlaczego mam rezygnować? Jednocześnie nie musi mnie to bawić. Ważne,żebym zrobiła to profesjonalnie i uczciwie. A że ilość głupoty jest przygnębiająca to sobie ulżę. Nie rozumiem drugiego zdania z komentarza, bo jest fatalnie skonstruowane.DB
OdpowiedzUsuńZrezygnować po to by pozostać wiernym własnym przekonaniom.
OdpowiedzUsuńDużo sprzeczności w wypowiedziach i trochę chaosu myślowego - "Po trzecie zabiegi, których dokonujemy, aby jednak tylko 20%, a nie jak nakazuje uczciwość, dwa razy więcej, prac uznać za niezdane, to istna ekwilibrystyka", a niżej w komentarzu "Ważne,żebym zrobiła to profesjonalnie i uczciwie". Uczciwym jest akceptowanie prac w Pań przekonaniu niezdanych ?
Sprawdzam uczciwie, ale ostateczny werdykt nie należy tylko do mnie. To już nie jest działka tylko egzaminatorów - są jeszcze weryfikatorzy, weryfikatorzy weryfikatorów itd. No, ale przecież wszystko służy dobru społecznemu! Błagam, tylko nie rozmawiajmy o uczciwości w ocenianiu! Tylko dziecko jeszcze wierzy w obiektywne ocenianie czegoś, co nie jest testem zamkniętym.
OdpowiedzUsuńSpokojnie, drogi Anonimowy, akurat przykłady błędów podane w tekście, to przykłady tzw. błędów kardynalnych, których nie wybroni żaden weryfikator weryfikatorów - autorzy tych złotych myśli nie będą mogli pochwalić się maturą zdaną na 30%. Ale przyznasz chyba, że nawet siłaczka ma prawo sobie westchnąć po zetknięciu się z taką dawką głupoty ludzkiej. Na to nie da się uodpornić, jeśli uczciwie i profesjonalnie wykonuje się swoją pracę. Z pozdrowieniami. AJ
OdpowiedzUsuń