![]() |
| DB. |
niedziela, 29 kwietnia 2012
środa, 25 kwietnia 2012
Polecam nerwosol
Dziwny jest koniec roku tegorocznych maturzystów. Poprzednie lata krążą mi w pamięci raczej pozytywnie. Ostatni tydzień ich pobytu w szkole wiązał się zawsze, oprócz standardowego snucia się po korytarzach i załatwiania setki spraw niecierpiących zwłoki, z pożegnalnymi happeningami, mrocznymi żartami (jak wieszanie własnych nekrologów), drobnymi i sympatycznymi uszczypliwościami pod adresem nauczycieli. Wszystko to w atmosferze nostalgii i wzajemnej pobłażliwości, wszak przebrnęliśmy wspólnie przez trzy lata! I jakoś udawało się zapomnieć na finiszu wcześniejsze niefajności, które rodziły się po obu stronach biurka, wzajemne pretensje i niechęci. Zwyciężała tolerancja, a nawet cieplejsze uczucia. Dziś jest inaczej. Ogólna frustracja niebezpiecznie osiągnęła poziom graniczny, ilość awantur, złośliwości, nieprzestrzegania terminów, oskarżenia o utrudnianie życia jest zaskakująca. Wydaje się, że części absolwentów (już za chwilę) nie zdarzyło się nic gorszego w życiu jak edukacja w tej szkole. Niestety, porównania nie będzie. Rozumiem, że niełatwo dać sobie radę ze stresem, wynikającym z małego czasu na naukę, a właściwie z jego braku, że wprawdzie należałoby mieć pretensje do siebie za wielomiesięczne nieróbstwo i tumiwisizm, ale jeszcze się taki nie urodził, co by chciał się sam ze sobą poawanturować. Więc można odreagować na personelu szkolnym, kopnąć drzwi, zrobić bajzel w toaletach, urządzać bezsensowne pyskówki (to wydarzenia aktualne). Ja jednak pacyfistycznie proszę: tylko bez agresji! Dorosłość - choćby na papierze- zobowiązuje. Wytrzymajmy do piątku, wbijemy się w sztywne stroje, powiemy sobie trochę miłych słów, będą piosenki i życzenia:) A od 4 maja szkoła stanie się już tylko ośrodkiem egzaminacyjnym, nauczyciele zespołami nadzorującymi i egzaminatorami, a uczniowie - zdającymi egzamin dojrzałości. Bez sentymentów. DB
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
