Nieodmiennie w tym dniu przychodzi na myśl wiersz T. Różewicza Walentynki:
w dniu Świętego Walentego
roku pańskiego 1994
słuchałem ćwierkania
pani redaktorki "radia bzdet"
z czarnej skrzynki
promieniował ciepły głos
cip cip cip cipki
- tak wabiły gospodynie
w przedpotopowych czasach
drób - kurki i koguciki
kikiriki
cip cip cip dziewczynki
pani redaktorki "radia bzdet"
z czarnej skrzynki
promieniował ciepły głos
cip cip cip cipki
- tak wabiły gospodynie
w przedpotopowych czasach
drób - kurki i koguciki
kikiriki
cip cip cip dziewczynki
życzymy wszystkiego naj naj naj
wszystkim zakochanym
bo to dzisiaj ich święto
cip cip cip
szaleństwo w wielkich domach
towarowych
Amerykanie kupują Amerykankom
biżuterię bieliznę słodycze
wszystko w kształcie
czerwonego serduszka
epidemia "ejds" sprawiła
że obyczajem stało się
wręczanie zakochanym prezerwatyw
wszystkim zakochanym
bo to dzisiaj ich święto
cip cip cip
szaleństwo w wielkich domach
towarowych
Amerykanie kupują Amerykankom
biżuterię bieliznę słodycze
wszystko w kształcie
czerwonego serduszka
epidemia "ejds" sprawiła
że obyczajem stało się
wręczanie zakochanym prezerwatyw
ozdobionych serduszkami
wisiorki w kształcie serduszka
wisiorki w kształcie serduszka
bombonierki
21-letni chłopak (w kształcie serduszka?)
zamordował czteroletniego synka
na pytanie dlaczego to zrobił
młody ojciec odpowiedział
"tak długo i głośno płakał
aż mnie zdenerwował"
jego 16-letnia żona
powiedziała płacząc
"wiem że źle zrobił
ale ja go kocham"
zamordował czteroletniego synka
na pytanie dlaczego to zrobił
młody ojciec odpowiedział
"tak długo i głośno płakał
aż mnie zdenerwował"
jego 16-letnia żona
powiedziała płacząc
"wiem że źle zrobił
ale ja go kocham"
Dalej jest jeszcze lepsze, ale to już do samodzielnego poczytania.
Dlaczego jestem taka zmierzła wobec tego dnia? Bo
zakłamane, puste, konsumpcyjne, brzydkie, sprowadzające słowo miłość do
koszmarnego bubla, do imitacji, taniej podróbki czegoś, co większość myli z
zupełnie inną potrzebą. Wkurzam się, bo w życiu nie ma nic ważniejszego
niż kochanie. Nie będę się tu oczywiście wymądrzać i wybebeszać, poeci zrobili
to dawno i piękniej, ale warto sobie na własny użytek zdefiniować to pojęcie.
Bez trywializowania, ale i przesadnego idealizowania. Umieć kochać to umieć zrozumieć,
odpuścić, polubić, spokornieć, zaufać, tęsknić, wierzyć, czyli... żyć. Każdego dnia. I tego można się nauczyć. Ale nie za pomocą pluszowego misia-koszmarka ani innych tanich i tandetnych chwytów. DB
każdy inaczej rozumie miłość. A miś koszmarek się przydaje :D
OdpowiedzUsuń