Tekst skierowany jest głównie do osób, które jeżdżą. Czymkolwiek, byle po drogach . Lub wkrótce będą jeździć. Jako użytkowniczka polskich dróg, daję sobie prawo podzielenia się refleksją na temat najczęściej spotykanych typów kierowców, którzy w zależności od nastroju (mojego oczywiście) bawią mnie, wkurzają, budzą politowanie, czasem szacunek, zadziwiają (częściej głupotą, rzadziej kulturą), inspirują do wymyślania przekleństw, o znajomość których bym się nie podejrzewała. Podział na "wiadomobabazakierownicą", "nooczywiścieblondynka" i "kurwaczłowiekujakjedziesz" jest zbyt ogólny, choć powszechnie stosowany. Moje wybrane typy to:
1. Kapelusznik, zwany inaczej niedzielnym kierowcą - posiadacz równie "dojrzałego"pojazdu, jak on sam, wyprowadzanego z garażu lub parkingu w niedzielę i święta. Głównie, aby go przewietrzyć, a niebagatelnym jest fakt, że na drogach bywa wtedy pustawo. W pozostałe dni tygodnia pojazd jest z czułością doglądany, pieszczony, ewentualnie w mroźne dni na chwilę odpalany. Charakterystyczną cechą prowadzącego jest olbrzymie skupienie, maksymalne zbliżenie do przedniej szyby i brak kontaktu ze światem zewnętrznym.Rozpoznawalny atrybut - kapelusz lub żółwik (rodzaj zimowej czapki z łatek skórzanych) na głowie. Stopień zagrożenia dla innych użytkowników: duży.
2. Pan w "średnim wieku" (pojęcie niezwykle pojemne) - właściciel marki wskazującej na niezgorszy status społeczny (fakt ten nie musi mieć pokrycia w rzeczywistości).Samochód jest dla niego maskotką, najlepszym przyjacielem, podnośnikiem ego. Jeździ nieźle, a w swoim mniemaniu nawet perfekcyjnie, jeżeli nie uda ci się zbyt szybko wyjechać z podporządkowanej, wyprzedzi cię na skrzyżowaniu, z pogardliwym wyrazem twarzy, na której maluje się dodatkowo politowanie. Należy się do niego uśmiechnąć, a w wyjątkowo złym dniu pokazać środkowy palec. Jeżeli jesteś kobietą, zyskujesz cenny element zaskoczenia. Rozpoznawalny atrybut - podniesiony testosteron. Stopień zagrożenia dla innych użytkowników: przeciętny.
3. Młodziak, mentalny dres - marka w zależności od możliwości finansowych rodziny. Ma swoje ulubione, które z tego powodu stały się symbolem obciachu. Jeżeli trzeba na niego zapracować, wersja jest uboższa, ale ciemne szyby, spojlery, tuningi obowiązkowe. Dla wpółużytkownika drogi bezwzględny, arogancki, potrzeba zaistnienia wyższa niż umiejętności. Rozpoznawalny atrybut: wydobywający się z pojazdu łomot muzyczny i 5 głów w środku. Stopień zagrożenia dla innych użytkowników: ogromny.
4. Elki, niezabawne przeszkadzajki - w Mieście Którego Nazwy Nie Wypowiem lepiej o nich nie pisać, bo na samą myśl rośnie ciśnienie. Bohaterowie tego pojazdu to: zestresowany do granic kursant, któremu m u s i m y wybaczyć wszystkie możliwe głupoty, bo wszak jesteśmy ludźmi kulturalnymi i empatycznymi :) i rozsiadły leniwie instruktor, na którym nasze złorzeczenia nie robią większego wrażenia. Najbardziej wkurzają mnie napisy na tyłach elek typu: mistrzu kierownicy daj szansę innym! Rozpoznawalny atrybut: są wszędzie, zwłaszcza wtedy, gdy nam się baaaardzo spieszy. Stopień zagrożenia dla innych użytkowników: utrata panowania nad sobą.
5. Matki z dzieckiem - pojazdy mniejsze, poręczniejsze, właścicielki to mój ulubiony typ kierowców. Zawsze przepuści na pasach, zawsze wpuści do ruchu, gdy nagle zahamuję jej przed nosem to nie złorzeczy, jest skupiona i rozważna (na co mistrzowie szos mają inne określenia), bo wiedzą, że wiozą swój największy skarb i mają w nosie, co ktoś o nich myśli. Czasami tylko odwróci się od kierownicy, by uspokoić rozwrzeszczanego potomka lub zamyśli się nad koncepcją obiadu, lub stara się umalować usta, bo w domu nie zdążyła i spowolni nieco ruch, ale nie jest niebezpieczna. Rozpoznawalny atrybut: dziecko w foteliku i wyraz pewnej nieobecności na twarzy. Stopień zagrożenia dla innych użytkowników: mimo okoliczności mały.
Są oczywiście jeszcze inni, np. właściciele pojazdów służbowych - bardzo niebezpieczni i łatwo rozpoznawalni. Nie dbają o samochód (bo nie ich), wiecznie im się spieszy, są zmęczeni i najczęściej rozmawiają przez telefon. Stopień zagrożenia: wysoki. Poza kategorią są dla mnie tirowcy i kierujący autobusami miejskimi. Szkoda słów.
Tyle moi ulubieńcy. Jasne, że każdy ma inne doświadczenia, ale wg mnie charakterystyczną cechą polskich kierowców jest agresja, przekonanie, że każdy jest mistrzem kierownicy, niekorzystanie z kierunkowskazów (jak napisała G. Plebanek w swoim felietonie "to pozostałość po jeżdżeniu furmanką"), bocznych lusterek (po coś je fabryka dała!) i brak szacunku dla bliźniego, ujawniający się np. w niezatrzymywaniu się przed pasami (a co tam, niech stoi, jak go nie stać na samochód). Może by tak od jutra inaczej?
DB
Ps. Przyznaję, zdarza mi się trąbić na elki.
1. Kapelusznik, zwany inaczej niedzielnym kierowcą - posiadacz równie "dojrzałego"pojazdu, jak on sam, wyprowadzanego z garażu lub parkingu w niedzielę i święta. Głównie, aby go przewietrzyć, a niebagatelnym jest fakt, że na drogach bywa wtedy pustawo. W pozostałe dni tygodnia pojazd jest z czułością doglądany, pieszczony, ewentualnie w mroźne dni na chwilę odpalany. Charakterystyczną cechą prowadzącego jest olbrzymie skupienie, maksymalne zbliżenie do przedniej szyby i brak kontaktu ze światem zewnętrznym.Rozpoznawalny atrybut - kapelusz lub żółwik (rodzaj zimowej czapki z łatek skórzanych) na głowie. Stopień zagrożenia dla innych użytkowników: duży.
2. Pan w "średnim wieku" (pojęcie niezwykle pojemne) - właściciel marki wskazującej na niezgorszy status społeczny (fakt ten nie musi mieć pokrycia w rzeczywistości).Samochód jest dla niego maskotką, najlepszym przyjacielem, podnośnikiem ego. Jeździ nieźle, a w swoim mniemaniu nawet perfekcyjnie, jeżeli nie uda ci się zbyt szybko wyjechać z podporządkowanej, wyprzedzi cię na skrzyżowaniu, z pogardliwym wyrazem twarzy, na której maluje się dodatkowo politowanie. Należy się do niego uśmiechnąć, a w wyjątkowo złym dniu pokazać środkowy palec. Jeżeli jesteś kobietą, zyskujesz cenny element zaskoczenia. Rozpoznawalny atrybut - podniesiony testosteron. Stopień zagrożenia dla innych użytkowników: przeciętny.
3. Młodziak, mentalny dres - marka w zależności od możliwości finansowych rodziny. Ma swoje ulubione, które z tego powodu stały się symbolem obciachu. Jeżeli trzeba na niego zapracować, wersja jest uboższa, ale ciemne szyby, spojlery, tuningi obowiązkowe. Dla wpółużytkownika drogi bezwzględny, arogancki, potrzeba zaistnienia wyższa niż umiejętności. Rozpoznawalny atrybut: wydobywający się z pojazdu łomot muzyczny i 5 głów w środku. Stopień zagrożenia dla innych użytkowników: ogromny.
4. Elki, niezabawne przeszkadzajki - w Mieście Którego Nazwy Nie Wypowiem lepiej o nich nie pisać, bo na samą myśl rośnie ciśnienie. Bohaterowie tego pojazdu to: zestresowany do granic kursant, któremu m u s i m y wybaczyć wszystkie możliwe głupoty, bo wszak jesteśmy ludźmi kulturalnymi i empatycznymi :) i rozsiadły leniwie instruktor, na którym nasze złorzeczenia nie robią większego wrażenia. Najbardziej wkurzają mnie napisy na tyłach elek typu: mistrzu kierownicy daj szansę innym! Rozpoznawalny atrybut: są wszędzie, zwłaszcza wtedy, gdy nam się baaaardzo spieszy. Stopień zagrożenia dla innych użytkowników: utrata panowania nad sobą.
5. Matki z dzieckiem - pojazdy mniejsze, poręczniejsze, właścicielki to mój ulubiony typ kierowców. Zawsze przepuści na pasach, zawsze wpuści do ruchu, gdy nagle zahamuję jej przed nosem to nie złorzeczy, jest skupiona i rozważna (na co mistrzowie szos mają inne określenia), bo wiedzą, że wiozą swój największy skarb i mają w nosie, co ktoś o nich myśli. Czasami tylko odwróci się od kierownicy, by uspokoić rozwrzeszczanego potomka lub zamyśli się nad koncepcją obiadu, lub stara się umalować usta, bo w domu nie zdążyła i spowolni nieco ruch, ale nie jest niebezpieczna. Rozpoznawalny atrybut: dziecko w foteliku i wyraz pewnej nieobecności na twarzy. Stopień zagrożenia dla innych użytkowników: mimo okoliczności mały.
Są oczywiście jeszcze inni, np. właściciele pojazdów służbowych - bardzo niebezpieczni i łatwo rozpoznawalni. Nie dbają o samochód (bo nie ich), wiecznie im się spieszy, są zmęczeni i najczęściej rozmawiają przez telefon. Stopień zagrożenia: wysoki. Poza kategorią są dla mnie tirowcy i kierujący autobusami miejskimi. Szkoda słów.
Tyle moi ulubieńcy. Jasne, że każdy ma inne doświadczenia, ale wg mnie charakterystyczną cechą polskich kierowców jest agresja, przekonanie, że każdy jest mistrzem kierownicy, niekorzystanie z kierunkowskazów (jak napisała G. Plebanek w swoim felietonie "to pozostałość po jeżdżeniu furmanką"), bocznych lusterek (po coś je fabryka dała!) i brak szacunku dla bliźniego, ujawniający się np. w niezatrzymywaniu się przed pasami (a co tam, niech stoi, jak go nie stać na samochód). Może by tak od jutra inaczej?
DB
Ps. Przyznaję, zdarza mi się trąbić na elki.
Ja bym do zestawienia dodała jeszcze taksówkarzy, chociaż poniekąd oni też mieszczą się w Właścicielach Pojazdów Służbowych :)
OdpowiedzUsuńA ja jeszcze w elkach siedzę, w tych takich z niebieskim paskiem z boku... :P