czwartek, 17 stycznia 2013

Jak Jurek O. od 21 lat wkłada kij w mrowisko

Od kilku tygodni nieprzerwanie antybohaterem narodowym jest Jurek O, czyli nieco starszy już pan w czerwonych gaciach, któremu niewiadomo dlaczego nie znudziło się od 21 lat pomaganie bliźnim. Największym paradoksem tego zjawiska jest fakt, że prowadząc bądź co bądź akcję charytatywną, podzielił nią społeczeństwo na entuzjastów, sceptyków (ci swoimi argumentami mierżą mnie najbardziej) i wkur…ch przeciwników. Fascynuje mnie ten fenomen społeczny, który prezentują Polacy wobec różnych sytuacji, pozytywnych i tragicznych. On nie podlega żadnym racjonalnym uzasadnieniom czy prawidłom. Jak mamy potop to lud jest pomocny i współczujący, jak spadnie samolot - to w ramach żałoby ludek skacze sobie do gardeł, jak dostajemy łomot w sporcie to znów solidarnie krzyczy: Polacy nic się nie stało (chociaż się stało), jak obchodzimy święto niepodległości to w dwumarszu – każdy sobie, jak nadchodzą obchody pamięci stanu wojennego, powstania styczniowego czy innej tragedii historycznej (o nie-tragedie trudno) to znów rwetes i łapanie za słowa albo łby. I wreszcie jak można pomóc innym i wrzucić coś do puszki to: tandeta emocjonalna, firma charytatywna ogromnie uprzywilejowana w stosunku do innych tego typu firm, społeczeństwo zatopione w samouwielbieniu, bezkrytycznie zachłystujące się tanimi wzruszeniami, finał WOŚP pokazuje, że my tu w Polsce uwielbiamy się dzielić na tych lepszych, którzy potrząsając skarbonkami ruszają styczniowym rankiem w poszukiwaniu dobrych darczyńców i na tych gorszych, którzy drobniaki, swój 1% czy inne oszczędności lokują gdzie indziej, zbiórki Caritasu są skuteczniejsze, choć cichsze, bo anonimowe*. Każdy czuje się wywołany do odpowiedzi, zamiast zwyczajnie albo wrzucić do puszki, albo ją ominąć. Nie jest to, wbrew odczuciom niektórych, przymus.  Zgadzam się z Marcinem Dańcem poniżej, ale to nie zmienia faktu, że gdy najbliższa osoba jest intubowana sprzętem z naklejonym serduszkiem to nie mam żalu do darczyńców.
Trzeba mieć tylko charakter, żeby zwyczajnie odmówić udziału w tej akcji, nie tłumacząc się przy tym i nie złorzecząc. Równie ładnie jest wspomóc harcerzy w Kauflandzie zbierających na obóz (czego akurat ja nie robię i nie tłumaczę się dlaczego), rodziców proszących o pieniądze na  przeszczep dla dziecka, czy Cygankę na ulicy, czy wreszcie z zasady nikogo nie wspierać. Tylko nie dyskutować przy tym , nie deprecjonować cudzych decyzji. Może to uchroni nas przed zbiorowym , narodowym zadławieniem nienawiścią?  DB



*Wybrane cytaty z wypowiedzi publicystów z prawej, lewej i środkowej strony

2 komentarze:

  1. Dopiero od niedawna czytam tego bloga i muszę przyznać, że wywarł na mnie ogromne wrażenie. Przede wszystkim-język bloga(bardzo fajnie pisany, czasem nawet w żartobliwy sposób:) i oczywiście tematyka....która porusza nie tylko sprawy szkolne, ale przede wszystkim życiowe. Mam nadzieję, że blog będzie jeszcze długo funkcjonował a ja będę mogła czytać kolejne-mądre posty:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Blog prowadzą naprawdę niezwykłe osoby. Wiem, co mówię, bo znam panie osobiście. Naprawdę polecam.

    Jeśli chodzi o WOŚP, to denerwował mnie jedynie fakt, że na koncercie w Warszawie stała za mną pewna pani, która nie tylko wyrażała negatywne opinie na temat akcji, ale także o samym koncercie. Zastanawiam się, po co chodzić na koncert, jak nie chce się na nim być...

    OdpowiedzUsuń