Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nienawiść społeczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nienawiść społeczna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 listopada 2016

Słowo na niedzielę

Po serii wiadomości ze świata i bliższych okolic, nie jestem nawet w stanie przemówić własnymi słowami, niemieję.


Nie ma już żadnego miejsca,
w którym można by profesjonalnie uprawiać obrzydzenie do tego świata.

Emile Cioran

AJ

piątek, 11 listopada 2016

Turcja - Polska, Polska - Turcja

Uczniowie uwielbiają oglądać filmy. W szkole. W czasie lekcji. Film POLECONY do obejrzenia w domu nie jest godzien uwagi. Przynajmniej dla większości. Korzystam więc z okazji oraz tzw. autorytetu i pierwszakom regularnie zadaję oglądanie filmów jako pracę domową. Myślę i mam nadzieję, że kiedyś będą wdzięczni, a może trzy lata "przymusowego" oglądania sprawią, że stanie się to częścią ich życia. I tak obejrzeliśmy już (ja też muszę sobie dawno oglądane przypomnieć do rozmowy) Labirynt Fauna G. del Toro, Troję W. Petersena i Pogorzelisko D. Villeneuve'a, a w ramach drugiego przedmiotu Draculę F.F. Coppoli. Dobrowolnie, na spotkaniu koła filmowego, w kameralnym mocno gronie obejrzeliśmy ostatnio debiut tureckiej reżyserki Deniz Gamze Erguven Mustang. Na długo przybił mnie do podłogi.

Pięć sióstr, na oko od 10 do 17-18 lat, wychowywanych jest na tureckiej prowincji przez babkę i wuja. Dziewczyny są z sobą  niemal zrośnięte, kamera pokazuje je zawsze razem, posplatane z sobą, wtulone jedna w drugą. Mają swój dziewczyński świat, są śliczne, wesołe, niewinne, pyskate i wolne. Do czasu aż ich wolność, niewinność i młodość nie zaczną kłuć w oczy starości, frustracji i dewocji. Pewnego dnia wygłupiają się z kolegami ze szkoły, siadają im na ramionach i walczą z sobą spychając się do wody, Wystarczy, żeby uznano je za skandalistki przynoszące hańbę rodzinie i zamknięto w domu. A potem po kolei wydaje się je za mąż. Zgodnie z tradycją małżeństwo aranżują opiekunowie. Ponieważ dziewczyny rwą się na wolność, dom powoli zamienia się w prawdziwe więzienie z kratami we wszystkich oknach i murem najeżonym kolcami. Dzień po dniu odbiera im się kawałeczek wolności, z każdym dniem bardziej się je pogrąża i upokarza. Zaświadczenie o dziewictwie, małżeństwo z nieznanym człowiekiem, prezentacja prześcieradła po nocy poślubnej, bura spódnica, równie bura bluzka i chustka na głowie jako obowiązujący strój. Gotowanie, zapiekanie, sprzątanie i szycie jako jedyne zajęcia. A siostry uwielbiają... piłkę nożną. No cóż, to nie dla nich. Dodajmy do tego wuja hipokrytę i zniewolone ciotki i babki godzące się na to, co jest uświęcone tradycją i zwyczajnie ją podtrzymujące. Katastrofa jest nieunikniona. Finału nie zdradzę.

Taki to film obejrzałyśmy w piątkowe popołudnie, w tle mając dyskusję o planach ograniczenia wolności kobiet w Polsce.

Źródło obrazka: http://www.vontrompka.com. Polecam.

AJ

czwartek, 17 stycznia 2013

Jak Jurek O. od 21 lat wkłada kij w mrowisko

Od kilku tygodni nieprzerwanie antybohaterem narodowym jest Jurek O, czyli nieco starszy już pan w czerwonych gaciach, któremu niewiadomo dlaczego nie znudziło się od 21 lat pomaganie bliźnim. Największym paradoksem tego zjawiska jest fakt, że prowadząc bądź co bądź akcję charytatywną, podzielił nią społeczeństwo na entuzjastów, sceptyków (ci swoimi argumentami mierżą mnie najbardziej) i wkur…ch przeciwników. Fascynuje mnie ten fenomen społeczny, który prezentują Polacy wobec różnych sytuacji, pozytywnych i tragicznych. On nie podlega żadnym racjonalnym uzasadnieniom czy prawidłom. Jak mamy potop to lud jest pomocny i współczujący, jak spadnie samolot - to w ramach żałoby ludek skacze sobie do gardeł, jak dostajemy łomot w sporcie to znów solidarnie krzyczy: Polacy nic się nie stało (chociaż się stało), jak obchodzimy święto niepodległości to w dwumarszu – każdy sobie, jak nadchodzą obchody pamięci stanu wojennego, powstania styczniowego czy innej tragedii historycznej (o nie-tragedie trudno) to znów rwetes i łapanie za słowa albo łby. I wreszcie jak można pomóc innym i wrzucić coś do puszki to: tandeta emocjonalna, firma charytatywna ogromnie uprzywilejowana w stosunku do innych tego typu firm, społeczeństwo zatopione w samouwielbieniu, bezkrytycznie zachłystujące się tanimi wzruszeniami, finał WOŚP pokazuje, że my tu w Polsce uwielbiamy się dzielić na tych lepszych, którzy potrząsając skarbonkami ruszają styczniowym rankiem w poszukiwaniu dobrych darczyńców i na tych gorszych, którzy drobniaki, swój 1% czy inne oszczędności lokują gdzie indziej, zbiórki Caritasu są skuteczniejsze, choć cichsze, bo anonimowe*. Każdy czuje się wywołany do odpowiedzi, zamiast zwyczajnie albo wrzucić do puszki, albo ją ominąć. Nie jest to, wbrew odczuciom niektórych, przymus.  Zgadzam się z Marcinem Dańcem poniżej, ale to nie zmienia faktu, że gdy najbliższa osoba jest intubowana sprzętem z naklejonym serduszkiem to nie mam żalu do darczyńców.
Trzeba mieć tylko charakter, żeby zwyczajnie odmówić udziału w tej akcji, nie tłumacząc się przy tym i nie złorzecząc. Równie ładnie jest wspomóc harcerzy w Kauflandzie zbierających na obóz (czego akurat ja nie robię i nie tłumaczę się dlaczego), rodziców proszących o pieniądze na  przeszczep dla dziecka, czy Cygankę na ulicy, czy wreszcie z zasady nikogo nie wspierać. Tylko nie dyskutować przy tym , nie deprecjonować cudzych decyzji. Może to uchroni nas przed zbiorowym , narodowym zadławieniem nienawiścią?  DB



*Wybrane cytaty z wypowiedzi publicystów z prawej, lewej i środkowej strony