Spodobało mi się to określenie autorstwa Jeana-Clauda Carriere’a*, który mówi, że fascynują go różnice, odmienności, obcości kulturowe. Podkreśla, że ta inność pozwala mu, mimo mentalnego czy duchowego oddalenia, poszukać siebie. No właśnie. Niezasklepianie się w jedynej słusznej prawdzie, rzeczywistości, kulturze, religii może dać możliwość dowiedzenia się o sobie czegoś nowego. Żeby było jasne, nie ma tu mowy o zdradzie zasad, relatywizmie czy wyrzekaniu się siebie. Zasady albo się ma, albo nie i wmawianie, że kontakt z INNYM może mieć na nie zły wpływ świadczy tylko o słabości takich zasad. Otwarcie się na różnorodność wcale nie oznacza, że musi się nam podobać, ale zawsze dobrze jest dowiedzieć się co n a p r a w d ę oznacza, jaka jest i czy przypadkiem nie myślimy o niej stereotypowo. Nie wierzę, że można się rozwijać tkwiąc przez całe życie w tym samym miejscu, czytając książki, gazety, które potwierdzają raz przyjęty światopogląd, otaczać się ludźmi o identycznych potrzebach i poglądach. Jak tu poznać siebie? Bez możliwości porównania? Skąd wiedzieć, czy to co lubię, robię, jak myślę nie wynika z braku wyboru? Wydaje mi się, że ludzie z założenia odrzucający INNE, zwyczajnie boją się, że mogłoby ono zakłócić święty spokój, nie daj boże, zmusić do pomyślenia, zweryfikowania czegokolwiek! Skąd taki paniczny lęk przed konfrontacją z INNYM skoro jestem pewien swoich racji? Czy nie właściwszą postawą powinno być wzruszenie ramion nad zjawiskiem, postawą, wyborem, które są nam obce kulturowo, zamiast pomstować i odsądzać od przysłowiowej czci i wiary? Może to tylko kwestia zmiany optyki, odrzucenia warstwy uprzedzeń, które właściwie niewiadomo skąd się biorą. Polecam książkę M. Szczygielskiego „Berek”, o tym jak to gej i pani- moherowy beret w jednym stali domu, a nawet na jednym piętrze tegoż domu mieszkali. Rzecz niezwykle pouczająca dla wszystkich INNYCH i wszystkich TAKICH SAMYCH JAK MY. DB
*francuski scenarzysta filmowy, pisarz, dramaturg; znany ze ścisłej współpracy z Luisem Buñuelem.

Ciekawe rozważanie, czy uważa pani że w życiu powinno się wszystkiego spróbować, i umieć wyciągnąć wnioski co jest dobre a co złe, wyrabiając sobie przy tym zdanie na dany temat?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Nie-Bezkrytyczny
Oczywiście, że tak. Inaczej przyjmujemy czyjś punkt widzenia i jeśli takich sytuacji będzie więcej to nigdy nie dowiemy się, jakie jest nasze WŁASNE zdanie na dany temat. I będziemy powtarzać, jeśli nawet nie stereotypy i truizmy, to zawsze czyjeś zdanie.A wtedy trudno z całą odpowiedzialnością powiedzieć: tak sądzę ja, tak myślę.Oddajemy pole innym.DB
UsuńAbsolutnie pani nie atakując, nasuwa mi się pytanie. Czy kupy także powinno się spróbować?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Nie-Bezkrytyczny
Jeśli rajcuje Cię kaprofagia. Wolność Tomku...
OdpowiedzUsuńnie mieszajmy w to Tomków... :)
UsuńHe, he, jak Panią znam ( dłuuugo),to wiem że o wielu sprawach to możemy pogadać, ale nie ,,spróbować".... bo np. pewne negatywne konsekwencje tego ,,próbowania" są oczywiste i nie będą to ,,stereotypy i truizmy..."
OdpowiedzUsuńInny Anonimowy
Intryguje mnie kto przyznaje się do tak dłuuuugiej znajomości ze mną i takiej o mnie wiedzy:)
OdpowiedzUsuń