poniedziałek, 20 lutego 2017

Wyemigrowałam sobie

http://remekdabrowski.pl/


W tym miesiącu nie komentuję świata, bo przestaję cokolwiek rozumieć. Fikcja staje się faktem i na odwrót, agresja rodaków za chwilę ich udławi, arogancja polityków, okazuje się, nie ma dna, smog i grypa dopełniają obrazu zagrożenia. Nie umiem tego zgrabnie i błyskotliwie opisać. Niech się tym zajmą zawodowcy. 
W tym miesiącu wyemigrowałam do świata, którego ramy określam sama - do świata moich książek i filmów. Tak, wybrałam wewnętrzną emigrację lub jak usłyszałam z wyrzutem – konformistyczną ucieczkę od realu. Nie jest to wprawdzie świat milszy od tego za oknem, ale przynajmniej sama dokonuję wyboru, czym będę się katować, przy czym płakać i co zaprzątnie moją głowę. Zachłannie kończę jedną książkę i zaczynam kolejną, kompulsywnie oglądam najnowsze filmy, starając się zasłonić nimi burowo-lutowy świat. Lubię też godziny spędzone w szkole, próba nauczania literatury daje mi poczucie złudnego sensu. Oczywiście z chwilami przebudzenia, w których dotyka mnie brutalna świadomość, że spośród trzydziestu kilku osób w klasie, tylko mnie bawi świat fikcji. Mimo to lubię się łudzić, że może te minuty zainteresowania nie są tylko wynikiem grzecznej rezygnacji złożonej w ofierze gombrowiczowsko nudnej placówce. A może i są? W ramach terapii zamierzam pokazać swoim podopiecznym fragment programu rozrywkowego, do którego prowadzący zaprosił śpiewającą gwiazdkę będącą przykładem, czego nie wolno sobie zrobić. Gwiazdka wprawdzie opisywana jest w wikipedii jako osoba sukcesu, piosenkarka, autorka tekstów, kompozytorka i była modelka i jest nawet przekonana, że umie śpiewać, ale na pewno nie umie mówić. Tzn. w ojczystym języku. W obcym nie wiem. Gwiazdka usiłowała zbudować zdanie pojedyncze (złożonym, obawiam się, mogłaby się udławić), ale nie dawała rady. Tuszowała swoją bezradność nerwowym śmiechem, powtarzaniem frazy „no wiesz” i poprawianiem pozycji na kanapie. Mimo usiłowań ze strony prowadzącego nie udało się z gwiazdki wydusić nic, co by przybliżyło jej osobę i twórczość (?) i może chwała panu, bo byłoby to jeszcze bardziej przykre przeżycie, choć przyznam, że dla mnie i tak traumatyczne. Moja rybka akwariowa jest tak samo ładna i przynajmniej nie próbuje mówić ani śpiewać. I świat jakoś na tym nie traci. Więc pokażę uczniom to zjawisko, albo jakieś inne, bo przykładów bez liku i jeszcze raz cierpliwie wytłumaczę, po co należy uczyć się języka ojczystego. Że to nie tylko obowiązek patriotyczny (wprawiam się w nową podstawę programową!), ale przede wszystkim moralny i estetyczny! Cytując klasyka, to jest:
sprawa smaku
Tak smaku
w którym są włókna duszy i cząstki sumienia.
I będę to z uporem maniaka powtarzać, bo wbrew pozorom ta  linia "podwójnie przerywana" i ta gwiazdka "no wiesz" to produkt tej samej bezczelności, ordynarnej i nieakceptowalnej dla ludzi posiadających choć trochę poczucia smaku wykształconego przez kontakt z literaturą (tą szkolną też), teatrem, kinem itd, itd. I dlatego emigruję dalej. DB

2 komentarze:

  1. "brutalna świadomość, że spośród trzydziestu kilku osób w klasie, tylko mnie bawi świat fikcji"
    Zapewne, sprawiamy takie wrażenie, że literatura poruszana na lekcjach nie wywiera na Nas żadnego wpływu, że nie wiele obchodzi Nas, co autor chciał Nam pokazać przez swoją twórczość, że słowa nauczyciela przelatują przez Nasze głowy, nie zagrzewając tam miejsca na dłużej. Może nawet i w tym danym momencie tak jest, ale ziarno zostało zasiane. Po jakimś czasie, miesiącach, czasem latach, kiedy dojrzejemy, zmądrzejemy, przypominamy sobie wartości, które w tedy tak usilnie nauczyciele próbowali zaszczepić w naszych sercach, umysłach i nagle zaczynamy rozumieć, że to nie było tylko bezcelowe przynudzanie. Nagle budzi się ten głód wiedzy, potrzeba kontaktu z „innym światem”, innym niż ten, w którym przyszło Nam żyć, na co dzień.
    Sięgamy do książek, odwiedzamy kina, teatry, chodzimy na wystawy. Robimy to, bo ktoś kiedyś pokazał Nam, że to droga do lepszego życia, życia pełnego i wartościowego.
    Osobiście jestem wdzięczna za danie mi szansy poznania świata kultury, otworzenia umysłu na nowe doznania i możliwość wybrania obrazu świata takiego, jakiego chcę ja, a nie takiego, który sam, nieproszony do mnie przychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię tego bloga:) Chyba dlatego, że jest on całkowitym przeciwieństwem tego co się dzieje "w internetach". I taką trochę odskocznią od tego.
    Czekam na kolejne posty!

    PS.
    Oby częściej umieszczane:)

    OdpowiedzUsuń