![]() |
| http://remekdabrowski.pl/ |
W tym miesiącu nie komentuję świata,
bo przestaję cokolwiek rozumieć. Fikcja staje się faktem i na odwrót, agresja
rodaków za chwilę ich udławi, arogancja polityków, okazuje się, nie ma dna,
smog i grypa dopełniają obrazu zagrożenia. Nie umiem tego zgrabnie i
błyskotliwie opisać. Niech się tym zajmą zawodowcy.
W tym miesiącu wyemigrowałam
do świata, którego ramy określam sama - do świata moich książek i filmów. Tak,
wybrałam wewnętrzną emigrację lub jak usłyszałam z wyrzutem – konformistyczną ucieczkę
od realu. Nie jest to wprawdzie świat milszy od tego za oknem, ale przynajmniej
sama dokonuję wyboru, czym będę się katować, przy czym płakać i co zaprzątnie
moją głowę. Zachłannie kończę jedną książkę i zaczynam kolejną, kompulsywnie
oglądam najnowsze filmy, starając się zasłonić nimi burowo-lutowy świat.
Lubię też godziny spędzone w szkole, próba nauczania literatury daje mi
poczucie złudnego sensu. Oczywiście z chwilami przebudzenia, w których dotyka mnie brutalna
świadomość, że spośród trzydziestu kilku osób w klasie, tylko mnie bawi świat
fikcji. Mimo to lubię się łudzić, że może te minuty zainteresowania nie są
tylko wynikiem grzecznej rezygnacji złożonej w ofierze gombrowiczowsko nudnej
placówce. A może i są? W ramach terapii zamierzam pokazać swoim podopiecznym fragment
programu rozrywkowego, do którego prowadzący zaprosił śpiewającą gwiazdkę
będącą przykładem, czego nie wolno sobie zrobić. Gwiazdka wprawdzie opisywana
jest w wikipedii jako osoba sukcesu, piosenkarka, autorka tekstów, kompozytorka i była modelka
i jest nawet przekonana, że umie śpiewać, ale na pewno nie umie mówić. Tzn. w
ojczystym języku. W obcym nie wiem. Gwiazdka usiłowała zbudować zdanie
pojedyncze (złożonym, obawiam się, mogłaby się udławić), ale nie dawała rady. Tuszowała swoją bezradność nerwowym śmiechem,
powtarzaniem frazy „no wiesz” i poprawianiem pozycji na kanapie. Mimo usiłowań
ze strony prowadzącego nie udało się z gwiazdki wydusić nic, co by przybliżyło
jej osobę i twórczość (?) i może chwała panu, bo byłoby to jeszcze bardziej
przykre przeżycie, choć przyznam, że dla mnie i tak traumatyczne. Moja rybka
akwariowa jest tak samo ładna i przynajmniej nie próbuje mówić ani śpiewać. I
świat jakoś na tym nie traci. Więc pokażę uczniom to zjawisko, albo jakieś
inne, bo przykładów bez liku i jeszcze raz cierpliwie wytłumaczę, po co
należy uczyć się języka ojczystego. Że to nie tylko obowiązek patriotyczny
(wprawiam się w nową podstawę programową!), ale przede wszystkim moralny i
estetyczny! Cytując klasyka, to jest:
sprawa smaku
Tak smaku
w którym są włókna duszy i cząstki sumienia.
Tak smaku
w którym są włókna duszy i cząstki sumienia.
I będę to z uporem maniaka powtarzać, bo wbrew pozorom ta linia "podwójnie przerywana" i ta gwiazdka "no wiesz" to produkt tej samej bezczelności, ordynarnej i nieakceptowalnej dla ludzi posiadających choć trochę poczucia smaku wykształconego przez kontakt z literaturą (tą szkolną też), teatrem, kinem itd, itd. I dlatego emigruję dalej. DB
