piątek, 12 października 2012

Kabaret to nie dom publiczny

Nieporozumienia , czasem awantury wokół balu studniówkowego są normą. Kłócą się uczniowie, sprzeczają rodzice, czasem tak skutecznie, że ktoś się obrazi, ktoś odmówi współpracy, inny ktoś zagrozi, że nie przyjdzie na bal. Szczęśliwie zawsze, wszystko dopięte na ostatni guzik, kończy się happy endem i wszyscy z ulgą przyjmujemy wzorowe odtańczenie poloneza oraz resztę studniówkowego niezmiennego repertuaru. Emocjom zresztą nie ma się co dziwić, to jedyna taka impreza w liceum i ostatnia w cyklu kształcenia. Nic więc i mnie w tej kwestii nie dziwi, niemniej dziś jednak dałam się zaskoczyć. Otóż w tym roku najwięcej kontrowersji budzi temat balu. Nie chcąc zdradzać postronnym osobom wszystkich szczegółów, napiszę, że związany jest z największym i najbardziej znanym kabaretem na świecie. Rozumiem, że pomysł nie musi się podobać, wszak o gustach trudno dyskutować, ale najbardziej zastanawiającym argumentem "przeciw" było stwierdzenie, że temat jest …niestosowny. Nieco mnie to zdziwiło w ustach młodych ludzi, nie podejrzewałam ich o aż tak daleko idący purytanizm, ale kiedy usłyszałam go z ust rodziców, mocno mnie zastanowiło, o co właściwie chodzi. I tu w sukurs  przyszedł mi znajomy, który zorientował się, że nie wszyscy kojarzą pojęcie . Ów znany kabaret wzięty został przez niektórych za dom publiczny! Reakcja oburzenia jest więc jak najbardziej na miejscu. Brawo dla obrońców moralności przestrzeni publicznej! Zakładam, że oburzeni zajrzeli do jakichkolwiek źródeł, aby sprawdzić co zacz, ale jeśli tym źródłem były Google to pierwsza informacja dotyczy filmu o rzeczonym miejscu i rzeczywiście sugeruje skojarzenie ze światem kurtyzan i więcej niż lżejszych obyczajów. Chciałoby się krzyknąć za bohaterem „Jądra ciemności”: zgroza! Tymczasem kabaret ten to miejsce ekskluzywne, wytworne, związane ze sztuką i rozrywką zarazem, a więc spełniające warunki bycia INSPIRACJĄ dla imprezy studniówkowej. Nie ma potrzeby, a wręcz nie jest wskazane, dostosowywanie stroju do wizerunku tancerek kankana. Który na marginesie często bywa tańczony na studniówkach i jakoś nikt z konserwatywnej szanownej młodzieży nie oponuje. Temat można zmienić, trzeba tylko coś zaproponować, poza pretensjami, ale może należałoby zmienić swój poziom elementarnej wiedzy o świecie, albo przynajmniej nabyć odruch doedukowywania się. W końcu nie wszystko musimy wiedzieć, ale wszystko możemy poznać. Warunkiem jest dobra wola i nieustające poczucie żenady z powodu niewiedzy, a nie jak dotychczas arogancja, którą pokrywa się własną ignorancję. DB

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz