To co wydarzyło się dziś na Narodowym, określane przez
dziennikarzy , komentatorów i kibiców jako żenada, kuriozum, kompromitacja,
obciach, hańba (niedawno takie same określenia padały przy okazji afery z trumnami smoleńskimi) ma dla mnie wymiar symboliczny. Ten zatopiony stadion i tysiące
zawiedzionych ludzi, którzy ZAPŁACILI za
bilety to symbol tego kraju – marnotrawstwa, bezmyślności , braku przewidywalności rzeczy i
zjawisk przewidywalnych, braku odpowiedzialności osób decyzyjnych i
ich nieporadności wobec czegoś tak „zaskakującego”
jak…deszcz w październiku! I jeszcze bezczelności, aby prymitywnie szukać dla siebie usprawiedliwienia. Regularne wystawianie się na pośmiewisko to oznaka masochizmu narodowego. Przez wieki neutralizowanego groteskowym humorem, ale hasło "Barejowski miś wiecznie żywy" już coraz mniej bawi. Nie ma się co cieszyć ze słomy wyłażącej już nie tylko z butów, ale i z samego centrum stolicy. Która sobie nawet metra nie umie zbudować, żeby nie zawalić połowy miasta! DB

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz