1. Prof.
Zbigniew Mikołejko, filozof i historyk religii, humanista, pisze do Wysokich Obcasów Extra tekst w stylu monologu Adasia Miauczyńskiego,
jak to przeszkadzają mu w życiu matki z wrzeszczącymi bachorami, rozpychające
się wózkami, zaniedbane intelektualnie, depczące jego podblokowy trawnik, łączące
się przy tym w „stadne formacje”. Felieton wydał mi się groteskowy i z
przymrużeniem oka, choć dziwił w takim piśmie. Profesor jednak rozwinął temat w
radiu i zrobiła się z tego publiczna pyskówka z użyciem wojennej retoryki. Nie
chodzi o to, żeby ”świętości nie szargać”, ale opowiadanie o matkach (wobec których
to państwo jest już dostatecznie opresyjne), że swoją i potomków obecnością, w
swej bezmyślności i zadufaniu zatruwają życie pragnącym spokoju filozofom/profesorom, którzy sobie na niego ciężko zapracowali (w przeciwieństwie,
oczywiście, do nic nierobiących, puszących się swym macierzyństwem kobiet) jest zwyczajną małostkowością.
2. Janusz
Korwin-Mikke, publicysta, polityk,
poseł,
pisze na swoim blogu: Każdy ma prawo uprawiać
dowolne ćwiczenie fizyczne i urządzać dowolne zawody. Można się tylko cieszyć,
że inwalidzi też organizują zawody. Ze sportem nie ma to jednak wiele wspólnego
– równie dobrze można by organizować zawody w szachy dla debili;
Cywilizacja europejska, która panowała nad
światem, stawiała na najmądrzejszych, najsilniejszych, najinteligentniejszych,
najszybszych – a obecna anty-cywilizacja za najważniejsze uważa forowanie
biednych, głupich, niezaradnych – i również inwalidów;
Ludzie z defektami odruchowo starają się je
ukrywać. Inni starają się takich ludzi unikać. Kiedy kobieta ma pryszcz na
twarzy – stara się nie wychodzić z mieszkania. Podobnie z inwalidami;
I nie chodzi o estetykę: w społeczeństwie
obowiązuje zasada: „Z kim przestajesz, takim się stajesz”, więc i oglądanie –
godnych podziwu skądinąd - wysiłków para-sportowców może przynieść -
przejściowe, na szczęście - zaburzenia w motoryce.
Byli
już tacy wielcy
estetycy historii, co proponowali ukrywanie „innych” w obozach
koncentracyjnych. Ale za takie porównanie pan Korwin –Mikke obraża się i pozywa
do sądu.
Oba teksty napisali ludzie
wybitnie inteligentni, wykształceni, bystrzy obserwatorzy rzeczywistości, niepoprawni politycznie – jak
o sobie piszą. Tym bardziej mnie one przerażają. Dla tych panów dzielenie przestrzeni
publicznej z ludźmi odbiegającymi od ich estetycznych wyobrażeń jest ogromnym dyskomfortem.
Niestety cywilizacja europejska, na którą powołuje się pan K-M, owszem stawiała
na najsilniejszych i najszybszych, ale w czasach Sparty, dziś wyznacznikiem ucywilizowania
jest właśnie stosunek do słabszych, mniejszych, innych. I jak się okazuje w tej
kwestii nie zeszliśmy jeszcze z drzewa. No, ale w końcu siedzimy na nim z profesorem i politykiem.DB
JKM się skończył. A był kiedyś moim idolem. Zaimponował mi wystąpieniem w sejmie z uchwałą lustracyjną. Niestety zamknięty w swoich konserwatywno-liberalnych poglądach, z dala od władzy, zdziczał. Szkoda..
OdpowiedzUsuń