poniedziałek, 10 września 2012

Matki i inwalidzi kontra profesor i polityk

Dwie informacje, z pozoru dość odległe.
1. Prof. Zbigniew Mikołejko, filozof i historyk religii, humanista, pisze do  Wysokich Obcasów Extra tekst w stylu monologu Adasia Miauczyńskiego, jak to przeszkadzają mu w życiu matki z wrzeszczącymi bachorami, rozpychające się wózkami, zaniedbane intelektualnie, depczące jego podblokowy trawnik, łączące się przy tym w „stadne formacje”. Felieton wydał mi się groteskowy i z przymrużeniem oka, choć dziwił w takim piśmie. Profesor jednak rozwinął temat w radiu i zrobiła się z tego publiczna pyskówka z użyciem wojennej retoryki. Nie chodzi o to, żeby ”świętości nie szargać”, ale opowiadanie o matkach (wobec których to państwo jest już dostatecznie opresyjne), że swoją i potomków obecnością, w swej bezmyślności i zadufaniu zatruwają życie pragnącym spokoju filozofom/profesorom, którzy sobie na niego ciężko zapracowali (w przeciwieństwie, oczywiście, do nic nierobiących, puszących się swym macierzyństwem kobiet) jest zwyczajną małostkowością. 
2. Janusz Korwin-Mikke, publicysta, polityk, poseł, pisze na swoim blogu:  Każdy ma prawo uprawiać dowolne ćwiczenie fizyczne i urządzać dowolne zawody. Można się tylko cieszyć, że inwalidzi też organizują zawody. Ze sportem nie ma to jednak wiele wspólnego – równie dobrze można by organizować zawody w szachy dla debili;
Cywilizacja europejska, która panowała nad światem, stawiała na najmądrzejszych, najsilniejszych, najinteligentniejszych, najszybszych – a obecna anty-cywilizacja za najważniejsze uważa forowanie biednych, głupich, niezaradnych – i również inwalidów;
Ludzie z defektami odruchowo starają się je ukrywać. Inni starają się takich ludzi unikać. Kiedy kobieta ma pryszcz na twarzy – stara się nie wychodzić z mieszkania. Podobnie z inwalidami; I nie chodzi o estetykę: w społeczeństwie obowiązuje zasada: „Z kim przestajesz, takim się stajesz”, więc i oglądanie – godnych podziwu skądinąd - wysiłków para-sportowców może przynieść - przejściowe, na szczęście - zaburzenia w motoryce.
Byli już tacy wielcy estetycy historii, co proponowali ukrywanie „innych” w obozach koncentracyjnych. Ale za takie porównanie pan Korwin –Mikke obraża się i pozywa do sądu.
Oba teksty napisali ludzie wybitnie inteligentni, wykształceni, bystrzy obserwatorzy  rzeczywistości, niepoprawni politycznie – jak o sobie piszą. Tym bardziej mnie one przerażają. Dla tych panów dzielenie przestrzeni publicznej z ludźmi odbiegającymi od ich estetycznych wyobrażeń jest ogromnym dyskomfortem. Niestety cywilizacja europejska, na którą powołuje się pan K-M, owszem stawiała na najsilniejszych i najszybszych, ale w czasach Sparty, dziś wyznacznikiem ucywilizowania jest właśnie stosunek do słabszych, mniejszych, innych. I jak się okazuje w tej kwestii nie zeszliśmy jeszcze z drzewa. No, ale w końcu  siedzimy na nim z profesorem  i politykiem.DB

1 komentarz:

  1. JKM się skończył. A był kiedyś moim idolem. Zaimponował mi wystąpieniem w sejmie z uchwałą lustracyjną. Niestety zamknięty w swoich konserwatywno-liberalnych poglądach, z dala od władzy, zdziczał. Szkoda..

    OdpowiedzUsuń