Miniony tydzień
stał pod znakiem Żyda. Tego realnego i tego wyimaginowanego zbiorową wyobraźnią,
a w związku z nim oskarżeń o semityzm lub antysemityzm lub judeosceptycyzm,
zakłamanie lub odkłamanie historii, pretensji do niej (historii) lub wstydu za
nią – wszystko do wyboru w zależności od optyki. A sprawił to twórca „Psów”,
który jak widać w babraniu się we współczesnej historii ma upodobanie.
Pasikowski silnym człowiekiem jest, więc tematu się nie bał, ale już widz tak
silnych nerwów mieć nie musi. A szczególnie ten, który „Pokłosia” nie oglądał,
ale za to głośno o nim mędrkuje nazywając go zdradą wobec rodaków, hańbą i
wyrazem braku uczuć patriotycznych. Niech tam! Temat od czasów Grossa nie do
przegadania, kolejny, który dzieli i rozbudza niezdrowe narodowe emocje. Całą
tę awanturę można by podsumować takimi oto trzema opiniami:
Pierwsza należy do pana Michalkiewicza, retora Radia Maryja, który w jednym z kościołów wygłosił odczyt jak to Żydzi są winni całemu złu na świecie, z wyjątkiem wulkanów, powodzi i trzęsienia ziemi. No, oryginalny nie był w swej wypowiedzi, ale za to przytomny chłop i wprawdzie kolejny rozbiór Polski za sprawą starozakonnych przepowiedział, ale sprawiedliwie z odpowiedzialności za klęski żywiołowe zwolnił.
Druga informacja pochodzi z bloga ks. Wojciecha Lemańskiego, którego pozwolę sobie zacytować, bo dość, że mądrym człowiekiem się tu okazał, to jeszcze ironicznego dystansu do sprawy mu nie brakło: „Piłat zapytał Jezusa: Czy Ty jesteś królem żydowskim? Jezus odpowiedział: Tak, jestem Królem.” /por. J 18.33 i 37 /
A więc wszystko jasne, Żydzi rządzą światem. Udało się im nawet, mimo wewnętrznych podziałów, sporów i rozłamów, wypromować jednego ze swoich synów - na króla (…). Jak świat długi i szeroki słychać ze wszystkich ziemi zakątków wyznanie wiary w Boga, Który wyprowadził nas z niewoli egipskiej i w świątyni jerozolimskiej przyjął ofiarowanie Żyda na króla dla wszystkich narodów i pomógł Go odnaleźć, gdy Go na chwilę zgubiono. W każdym ziemi zakątku słychać lekturę ksiąg biblijnych o Wszechmocnym, Który spośród wszystkich narodów wybrał sobie naród żydowski i umiłował miłością wierną i nieodwołalną. O ironio, w tym świecie pełnym pogmatwania i zawiłości ktoś wzywa do rozprawy z Żydami, obarczając ich odpowiedzialnością za wszelkie zło świata, a następnie przywdziewa szaty liturgiczne w biało-niebieskich, narodowych barwach Izraela, i wysławia córę Abrahama, i śpiewa na cześć Tego, Który umiłował bramy Syjonu. Odważne! Żeby tylko nie skończyło się zakazem wypowiedzi publicznej, ksiądz Boniecki coś o tym wie! A tak serio to szkoda, że to nie wspólny głos Kościoła, w którym nie brakuje pomysłów, aby ogłosić królem Polski …Boga! (To trzecia opinia) Już nie Jezusa, jak do niedawna dało się słyszeć, ale samego Pana Boga. A co tam – kto nam zabroni? Na razie wprawdzie sami biskupi uznali ten pomysł za szkodliwy, ale co się dziwić pomysłodawcom, skoro do niektórych dotarło, że Jezus to też Żyd, więc myśl, aby był królem tego prawdziwie polsko-katolickiego kraju stała się nagle niewygodna.
Pierwsza należy do pana Michalkiewicza, retora Radia Maryja, który w jednym z kościołów wygłosił odczyt jak to Żydzi są winni całemu złu na świecie, z wyjątkiem wulkanów, powodzi i trzęsienia ziemi. No, oryginalny nie był w swej wypowiedzi, ale za to przytomny chłop i wprawdzie kolejny rozbiór Polski za sprawą starozakonnych przepowiedział, ale sprawiedliwie z odpowiedzialności za klęski żywiołowe zwolnił.
Druga informacja pochodzi z bloga ks. Wojciecha Lemańskiego, którego pozwolę sobie zacytować, bo dość, że mądrym człowiekiem się tu okazał, to jeszcze ironicznego dystansu do sprawy mu nie brakło: „Piłat zapytał Jezusa: Czy Ty jesteś królem żydowskim? Jezus odpowiedział: Tak, jestem Królem.” /por. J 18.33 i 37 /
A więc wszystko jasne, Żydzi rządzą światem. Udało się im nawet, mimo wewnętrznych podziałów, sporów i rozłamów, wypromować jednego ze swoich synów - na króla (…). Jak świat długi i szeroki słychać ze wszystkich ziemi zakątków wyznanie wiary w Boga, Który wyprowadził nas z niewoli egipskiej i w świątyni jerozolimskiej przyjął ofiarowanie Żyda na króla dla wszystkich narodów i pomógł Go odnaleźć, gdy Go na chwilę zgubiono. W każdym ziemi zakątku słychać lekturę ksiąg biblijnych o Wszechmocnym, Który spośród wszystkich narodów wybrał sobie naród żydowski i umiłował miłością wierną i nieodwołalną. O ironio, w tym świecie pełnym pogmatwania i zawiłości ktoś wzywa do rozprawy z Żydami, obarczając ich odpowiedzialnością za wszelkie zło świata, a następnie przywdziewa szaty liturgiczne w biało-niebieskich, narodowych barwach Izraela, i wysławia córę Abrahama, i śpiewa na cześć Tego, Który umiłował bramy Syjonu. Odważne! Żeby tylko nie skończyło się zakazem wypowiedzi publicznej, ksiądz Boniecki coś o tym wie! A tak serio to szkoda, że to nie wspólny głos Kościoła, w którym nie brakuje pomysłów, aby ogłosić królem Polski …Boga! (To trzecia opinia) Już nie Jezusa, jak do niedawna dało się słyszeć, ale samego Pana Boga. A co tam – kto nam zabroni? Na razie wprawdzie sami biskupi uznali ten pomysł za szkodliwy, ale co się dziwić pomysłodawcom, skoro do niektórych dotarło, że Jezus to też Żyd, więc myśl, aby był królem tego prawdziwie polsko-katolickiego kraju stała się nagle niewygodna.
Wszystkie te
wypowiedzi należą do, w równym stopniu, zatroskanych o narodową tożsamość
rodaków. I tylko dreszcz po plecach przechodzi na myśl, że nawet w imię swojego Boga nigdy się nie dogadają, właśnie dlatego, że stał się ich zakładnikiem,
o którego można się licytować, ale posłuchać co tam w świętych księgach o żydach
dyktował to już raczej nie. W końcu jak pisała prawdziwie p o l s k a poetka: Nie
będzie Żydek pluł nam w twarz. Czy jakoś tak… DB
rys. H. Sawka, Newsweek
rys. H. Sawka, Newsweek

Pani D., prawie od samego początku istnienia bloga śledzę Pani wpisy i gratuluję (i bardzo zazdroszczę!) umiejętności tak ciekawego przelewania na wirtualny papier swojego inteligentnego i rozsądnego zdania (co nie zdarza się często wśród ludzi, może źle trafiam, a może to miasto?) na wiele przeróżnych spraw, no i tej błyskotliwej ironii :) Szkoda, że na lekcjach polskiego tak niewiele dyskutujemy na "życiowe" tematy. Pozdrawiam serdecznie z radością, że nauczycielka literatury ma spojrzenie na wiele spraw takie jak ja... :)
OdpowiedzUsuńPanią A. też oczywiście pozdrawiam, szkoda, że ostatnio jej tu mniej.
OdpowiedzUsuń