Za chwilę zbieram się do strefy kibica, aby dzielnie wrzeszczeć na widok turlającej się, podrzucanej
i kopanej piłki . Nie obstawiam wprawdzie wyniku, bo po pierwsze nie posiadam w
sobie żyłki hazardzisty, a po drugie mam tylko pobożne życzenia, a nie wykalkulowane
przewidywania czy przeczucia wyniku. Zresztą z naszą drużyną to raczej trzeba
ostrożnie z kalkulacjami. Pozostanę więc przy opcji życzeniowej. Poza tym w głębi duszy jestem czechofilką, a dziś muszę być narodowo lojalna, więc nie jest łatwo. Sympatyczny
nastrój euforii sportowej trwa, przenosi się nawet na pozasportowe rejony,
jesteśmy jakoś tak społecznie bliżej, milej. Powszechny widok biało-czerwonych
akcentów prowokuje do bardziej niż zwykle ludzkich odruchów i daje powody do lapidarnych, ale miłych
pogawędek z przypadkowymi bliźnimi. Skądinąd z punktu widzenia psychologa
społecznego zadziwiająca jest ta zależność pomiędzy wynikami drużyny narodowej
a nastrojem społecznym. Nawet dla obcych jesteśmy mili! Choć wiem, że to
odświętny, czyli chwilowy stan to jednak zawsze to lepiej niż zwykle. Przez pozory normalności przebijają
się oczywiście takie fakty jak kibolskie wybryki, przez idiotów nazywane obroną
honoru, a przez wymiar sprawiedliwości traktowane na poziomie drogowego
wykroczenia (500 zł mandatu!), marihuana dla Kory albo jej psa i związana z tym
niekończąca się dyskusja dlaczego alkohol, papierosy - tak a zioło – nie, awantura
o fundusz kościelny trwa w najlepsze, Balcerowicz okazał się znawcą od szkół, a
PiS odgraża się, że zaktywizuje się we wrześniu.
Ale na razie, na chwilę, na moment mamy święto, zbliża się
wyśniony koniec roku szkolnego, znów zaświeciło słońce, pora monsunowa minęła, więc
carpe diem. DB
- Przyszedłeś sam?
- Tak, proszę pana.
- Stać cię było na tak drogi bilet?
- Nie, tata kupił.
- A gdzie jest twój tata?
- W domu, szuka biletu.
Ps.2 Poezja sportowa: Zimoch w radiu!
Piłka jest w Europie, nam pozostaje ,,pylica, głód i nędza"
OdpowiedzUsuń