Pokazywanie postów oznaczonych etykietą solidarność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą solidarność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 grudnia 2011

Mit solidarności


Dzisiaj mija 30. rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. To kolejna przygnębiająca karta naszej historii, która dzieli rodaków, wzbudza skrajne reakcje i prowokuje do odmiennych ocen. Szczęśliwie dla siebie miałam wtedy 12 lat i jedynym moim zmartwieniem był brak telewizji w tym dniu, który skutecznie rekompensowała wiadomość o zamknięciu szkoły. Nikt z mojego otoczenia bezpośrednio nie uczestniczył w Wielkiej Historii, więc informacje o tych latach zbierałam ze znacznym opóźnieniem. W szkole programowo milczano, dopiero po 89 roku można było zebrać jakiś spójny obraz z martyrologicznych opowieści i filmów (np. Stan strachu Janusza Kijowskiego ze świetną muzyką Grzegorza Ciechowskiego).
Uczniowie, którzy mnie znają, wiedzą jaki jest mój stosunek do narodowej martyrologii. Znać ją – tak, mieć szacunek dla ofiar – tak, rozdrapywać rany, grzebać w truchle – nie. Dlatego nie potrafię podzielić wiary pani minister edukacji, która wyraża nadzieję, że ucząc Was – drodzy wychowankowie - o tamtych wydarzeniach, przekażemy Wam przesłanie solidarności, którego nie zdołano przełamać zbrojną siłą.(czytaj całość) To ładne zdanie, ale mit solidarności dawno już przełamał się i to w czasach budowania wolności. Jak pisał Miłosz:

„Najczystszy z narodów ziemi gdy osądza je światło błyskawic,
Bezmyślny a przebiegły w trudzie zwykłego dnia.
(…)

Władzę oddaje ludziom o oczach handlarzy złotem,
Pozwala wznosić się ludziom o sumieniach zarządców bordelu.

Najlepsi jego synowie pozostają nieznani,
Zjawiają się tylko raz jeden, aby umrzeć na barykadach.
(…)

Mit solidarność runął, choć zdarza się, że w sytuacjach ekstremalnych nadal potrafimy być sobie pomocni. Jesteśmy bowiem narodem akcyjnym, ale niezdolnym do szanowania się na co dzień. Może winna temu właśnie nasza smutna historia…

D.B.