czwartek, 9 marca 2017

Przyjaciółko, koleżanko, uczennico, kobieto...

http://remekdabrowski.pl/


Jesteście słabsze, mniejsze i mniej inteligentne, więc musicie zarabiać mniej. (J. Korwin - Mikke)
Kobietom powinno być wszystko jedno czy urodzą dziecko zdrowe czy umierające. (poseł Żalek)
Chcemy, by przypadki ciąż trudnych, gdy dziecko jest skazane na śmierć, zdeformowane, kończyły się porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię. (J. Kaczyński)
Nie robiłbym z tego sprawy, podczas gwałtu stres jest tak silny, że do zapłodnienia dochodzi rzadziej. (abp Henryk Hoser)
Jako lekarz nie przepisałbym pigułki „dzień po” nawet kobiecie, która została zgwałcona – skorzystałbym z klauzuli sumienia. (minister zdrowia K. Radziwiłł)
Nie mogę zgodzić się ze względów etycznych na projekt, który mówi: róbta, co chceta ze swoim dzieckiem, bo to moje ciało. Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało to ciało i kiedy się dawało, i jak się dawało, że się nie rozleciało. (były muzyk P. Kukiz)

To takie pobożne życzenia buców posłów, ministrów, biskupów na pozostałe 364 dni. Dzisiejszy (właściwie już wczorajszy) 8 marca – jako jedyny jest polukrowany gładkimi „życzonkami”, od fałszu których robi się mdło. Żeby poczuć się lepiej poszłam na Manifę, gdzie bez powyższej arogancji, choć ze złością, wykrzyczałyśmy swoje prawa do normalności (nie chcę nadużywać tu słowa godność, bo za często obracają  nim dziś autorzy zamieszczonych wyżej cytatów). I wiem, że jutro posypie się w całym internecie hejt na "głupie feministki", ale przyzwyczaiłam się, że Feministką  nazywają mnie, gdy robię coś, co odróżnia mnie od ścierki do podłogi (Rebecca West). I jeszcze jedno: Kiedy mężczyzna wyraża swoje zdanie jest mężczyzną. Kiedy kobieta wyraża swoją opinię jest suką. (Bette Davis). Długo jeszcze? Przyjaciółko, koleżanko, uczennico, kobieto - bądźmy solidarne w obronie przed traktowaniem nas jak ludzi innej kategorii. DB

1 komentarz:

  1. Nie mogłam uwierzyć kiedy na studiach usłyszałam: „kobieta to zło”, „kobiecie należy założyć homonto”, „kobieta na uczelni to wręcz nie do pomyślenia”, „kobieta to gorsza rasa”. Takie oraz tym podobne stwierdzenia usłyszałam od "szanownego" Pana Profesora, który podobno jest człowiekiem wykształconym, przygotowanym do tego, żeby swoją wiedzę przekazywać młodym ludziom.
    Pamiętam "wymianę zdań" jaka między Nami zaszła, pamiętam oburzenie reszty "uczonych" na wiadomość, że mogłam okazać swoje niezadowolenie i wyrazić sprzeciw w stosunku do tak "poważanej" osoby. Pamiętam swoją wściekłość i poczucie niesprawiedliwości. Pamiętam uczucie emocjonalnego gwałtu.
    Obiecałam sobie, że nigdy więcej nie pozwolę na to by tak się czuć. Będę walczyć o prawo do bycia kobietą. Chcą mnie nazywać feministką, wyzywać od najgorszych, proszę bardzo. Zdanie ludzi, którzy nie mają szacunku do drugiego człowieka (bez względu na płeć) kompletnie się dla mnie nie liczy.

    OdpowiedzUsuń