wtorek, 3 lipca 2012

W wakacje lubię nawet poniedziałki

Wakacje! Słowo-marzenie, budzące rozkoszne skojarzenia dla jednych i jednocześnie zawiść tych, którym nie dane jest ich doświadczać.
Choć jeszcze nie dotyczy  mnie ono przez najbliższych parę dni, to i tak mogę wychodzić do pracy o mniej barbarzyńskiej godzinie niż 7.30, mogę nie myśleć o podopiecznych, przygotowywaniu wiedzy, podawaniu wiedzy, egzekwowaniu wiedzy i jej ocenianiu. Aktualnie oddaję się pracy urzędniczej, uprawiam papierologię, ale za to w tempie dla siebie dogodnym i raczej niespiesznym. Na prawdziwe lenistwo mam szansę po 10 lipca, ale już dziś planuję i przygotowuję…. Książki, które przeczytam, książki, których wysłucham, filmy, które obejrzę, ściany, które pomaluję, szafy, które wybebeszę, pozbywając się rzeczy, które niewiadomokiedymogąsięprzydać (czyli nigdy!), znajomych, których odwiedzę, trasy rowerowe, które zaliczę.Odłożę na bok belferską  "gębę", uwierające, acz konieczne konwenanse, zadam sobie parę zasadniczych pytań i wreszcie znajdę czas, by poszukać odpowiedzi, których chyba nie znajdę, ale tu nie cel jest ważny. Życzę sobie i wszystkim, którym dane są wakacje , spowolnienia, wyluzowania, urlopu od natarczywych myśli, ale nie od myślenia, no i dużo słońca - w naszym klimacie tak deficytowego towaru . DB

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz